wtorek, 25 października 2016

ZŁO ZŁO ZŁO....

ZŁO.........te kolory!  O to mnie się rozchodziło, gdzie bym zło promował w swoim pamiętniku- jamas! (czyt: hamas = nigdy)
To lecimy złotem z łikendu boć ślicznie słoneczko poświeciło na listowie wszelakie.

złota niczym kopuła Licheńska czapa klona
stepowa odbarwiajka czeremchowa
 A gdzieżem to pobywał w ciągu dni wolnych ostatnich? Ano blisko domu bujałem w okolicach opolskich wyrobisk i śmiecia. Tak spędzałem sobotę, choć z rana do godz 9 ochoty z wyrka wyłazić nie miałem widząc szarobury nisko jak zawieszenie maseratti ciągnący chmuroskłon :-)
Ale jak tylko zauważyłem przebłyski niebieskiego nieba to raaaakieta i w teren!
Na śmieciu odczyt czerwonego plasticzku i nieodżałowana "kaśka" co z pomarańczowym znaczkiem ( z czarną czcionką) uleciała zanim ją tegotego :-(
Tu "czerownka" prawdopodobnie kolegi Łukasza ze wschodnich rejonów kraja naszego cudownego.

łan_cy kaśka
Na pobliskiej kamionce Bolko tylko rodzinki dwuczubasów się wystawiały prezentując ze strony młodego perka wilczy głód i napastliwość godną mediów prawicznych sprawiedliwian. Stary natomiast dawał pokaz łowieckich umiejętności i zaangażowanie niczym frauł ;-) Tadla z pisTiVi - dobra koniec z polityką :-) Perki mi tu proszę pokazywać!
śledzenie śledzia :-)
na obiadek będzie okunek
 łyknął jak młody pelikan!
 Po odwiedzinach Bolko podjechałem nad brzeg kamionki Groszowickiej -  na wodzie pustki okrutaśne ale w krzaczorach nadbrzeżnych 3 "phyloscopy"i sikorki modre.
kamionka Groszowice
pierwiosnek przyłapany na akcie "drapieżnictwa mszycowego" :-)
słuchałem czy głosu nie wydadzą z siebie - teraz leci "syberia"
Blisko Groszowickiego zbiorniczka leżą żwirownie na Malinie i tam w następnej kolejności dziczyłem. Oprócz ładnych widoczków także 3 późnawe kląskawki wpadły w kadr lunety.
jeszcze zielony ale to czerwony :-) dąb łoczywiście
alejka od strony stawów
pan.............
...i pani kląskawkowa cała w babim lecie
Powrót do domu to jeszcze wuelta de Kosores :-) gdzie pare ładnych gatunasków nie widzianych jeszcze tego dnia zauważyłem. Najciekawszym okazem był hybryd berki białolicej i bodajże gęgawy - siedzi tu od początku października i trzyma się z dużymi białymi :-)
duże białe robią pociąg na drugi brzeg
de STWÓR!
Przyjemne zakończenie soboty to rodzinny spacerek na "stepy" i wyjazd na tzw "byzuch" do przyjaciół mieszkających w Opolu. Na wszelki wypadek wziąłem se sprzet terenowy bo nie zamierzałem być bardzo niegrzeczny :-) NO cóż, Dzia tym razem chciał inaczej,co nie znaczy że się poddałem - nie, nie, nic z tych rzeczy! Po prostu zamiast samochodu odpaliliśmy z rana rowerki i od 8 do południa zrobiliśmy se Turawską pedałownakę. Trochę brakowało lunety, ale zdecydowałem, że nie będę się tłukł po wertepach ze statywem - rornetka i aparat musiały tym razem wystarczyć.
NA zbiorniku pierwszy mój jesienny nur czarnoszyi i perek rogaty. Fajnie było!
widoczek z takiego wała :-)
 No i powrocik do Opola ładną i łatwą traską. Tak mi właśnie minął łikendzik co niniejszym opisuję nie panikując mocno przed niełatwymi dniami czającymi się za zakrętem hipokampu.
zagajnik bukowski
Kończyc życzę słoneczka i uśmiechu - oby listopad oszczędził nam pogodowego syfu z którego sławny jest na kraj cały :-)
Baaaaj!
























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz