Etykiety

ptaki (22) ważki (19) motyle (16) bociany (15) mewy (15) gęsi (14) pidżi (14) Turawa (12) niszczenie przyrody (12) siewki (12) dolina odry (11) dewastacja (10) góry (10) stada (10) przeloty (9) stado (9) drapole (8) gogolin drzewa (8) plaskowyż głubczycki (7) rolnictwo (7) migracja (6) zmiany klimatyczne (6) księżyc (5) las (5) owady (5) dzierżno (4) myślistwo (4) osadniki (4) parki narodowe (4) bocian (3) błotniak łąkowy (3) modliszki (3) osadniki Strzelce Op (3) rajd ptasiarzy (3) rzeka (3) storczyki (3) wycinki (3) zrównoważony rozwój (3) żołny (3) żuraw (3) Jesioniki (2) Park Narodowy w Austrii (2) Rogów Opolski (2) Utrata (2) biała (2) dziki park (2) dęby (2) kotlarnia (2) mppl (2) nietoperze (2) ochrona przyrody (2) park w Rogowie (2) raniuszek (2) rzekotka (2) stawy tułowickie (2) wróble (2) łabędzie (2) Białowieża (1) Strzeleczki (1) ambona (1) bagno (1) bewiki (1) biegus zmienny (1) blotniak stepowy (1) brzegówki (1) budki dla jerzyków (1) błonkówki (1) cyraneczki (1) czapla (1) drapolicz (1) erozja (1) gogolin kamieniołomy (1) gąsiorowice (1) interwencja (1) interwencje (1) jemioła (1) kotewka (1) krasowa (1) krynica morska (1) kumak (1) kurhannik (1) kwiecień (1) las naturalny (1) mamidło (1) mochów (1) niszczenie (1) ochrona (1) odpady niebezpieczne (1) ojcowski park narodowy (1) opryski (1) oprzędy (1) orlik (1) perłowiec (1) piotrówka (1) postrzałek (1) rajd ptasiarzy 2015 (1) rozlewiska (1) rybitwa (1) rybołów (1) siwerniak (1) sokół wędrowny (1) stepowienie (1) stepy. (1) storczyk blady (1) strach na ptaki (1) szpak (1) słowacja (1) trzmiele (1) uhla (1) wejmutka (1) widmo brockenu (1) wydmy (1) zabezpieczenia antykolizyjne dla ptaków (1) zaćmienie słońca (1) znaczki skrzydłowe (1) znaki (1) łączki A4 (1)

niedziela, 12 września 2021

Przelotem po sierpniu

 Wiem, wiem, znów mocno spóźnione wspomnienia. Zacznę fotami z poczatku urlopu z PiDżi.

rodzinka kuropatw i bażantów

Poruszając się po drogach otoczonych zadrzewieniami, krzewami i miedzami zwiększa się szanse na spotkanie rzadkich już kuropatw. Co ciekawe, rodzinki z młodymi spotykam w zasadzie tylko w lipcu i sierpniu. Ciekawe co jest przyczyną tak ogromnych strat pierwszych wiosennych lęgów.

już się należy karta dużej rodziny ;-)
Koło Kózek trafiłem na ogromniaste stado jerzyków - oszacowałem je na cn 1000 osobników. Pół horyzontu było nimi wypełnionych. Latały zarówno bardzo wysoko, jak i w kilkudziesiecioosobowych stadkach nisko na uprawami. Ciekawy to był widok, choć niemożliwy do zarejestrowania aparatem.

malusi wycineczek ogromiastego zgrupowania

Dwie pobliskie dziury z pojedynczymi norkami żołn były też wypełnione troską o zrównoważony rozwój - śmieci bambrów i totalnie wpryskane glifosatem zagłębienia pokazują prawdę o świadomości producentów żywności. 

w tamtych okolicach roi się od takich artefaktów - co za świnie

W tym sezonie nie widziałem ani jednego sejmiku bocianiego - jak sobie przypomnę zeszły to buzię otwieram ze zdziwienia jak to jest możliwe. No, ale z drugiej strony przecież każdy rok jest inny. Ten niestety na pidżi jest bardzo kiepski.

część zgrupowania bodajże 12 boćków koło Wróblina

obiad na wysokości

Następne parę ujęć znad wody - zacznę od fenologicznej mewy małej ze zb Turawskiego, gdzie tak jak na PiDżi ptaków w zasadzie nie widać. 

ta zeszmacona to mała :-)

Jako, że w mojej najbliższej okolicy brak drapoli to chciałem jeszcze popatrzeć na te ptaki na północnej Opolszczyźnie. Było bardzo fajnie bo nie tylko drapole dopisały.

stawy koło Miejsca
latem drapole ostro wymieniają pióra - stąd takie "dziury" w upierzeniu

Na innym kompleksie stawów zauważyłem zaobrożowaną łychę i fajne spotkanie z młodym lisem.

ona jak kot z "Samych Swoich" z Łodzi pochodzi :-)

ciekawski młodziak polował na grobli

Następne zdjęcie prezentuje efekty wiedzy naszych słynnych i znanych na całej Opolszczyźnie rewitalizatorów i ..... Waldkowego krzyżaka. Kaczor ma już dekadę i nawet plastikowa obrączka założona onegdaj przez obrączkarza zdążyła się rozsypać. No proszeee

czarcie kamienne kregi i un :-
choć plastik odpadł, metal jest dobrze czytelny

Na koniec kolorowe gagatki z Kosorek, gąsiorek i dudi focony z samochodu. Będzie jedno zaskakujące ujęcie. 

jeszcze nie to
i to też nie ;-)

prawda, że lekko niespodziankowe?

Ktoś, kto by zauważył taką sytuację mógłby pomyśleć, że dudi upolował szczygła - tak jednak nie było. On zbierał z trupka jakieś owady. Natomiast następny zawodnik choć jest niewielki rozmiarowo to bardzo chętnie aktywnie poluje na większe owady i drobne kręgowce. W tej chwili ptaki tego gatunku ostro lecą na południe - za chwilę znikną z naszych oczu więc niech choć tu przez chwilę cieszą oczy.

mały drapieżca
NO i tyle w tym wpisie. Wrzesień to czas ostrej migracji - może przy odrobinie szczęście nawinie się coś fajnego pod obiektyw a na tą chwilę mówię baybay i do następnego.
 


wtorek, 31 sierpnia 2021

Przepaską w pogodową chandrę

Za oknem leje jak pierun, mnie z nosa leje się nie mniej wcale, a trza się wziąć w garść i coś powspominać. Najlepiej kolorowo i wesoło by się uśmiechnąć przy okazji- a troszkę w sierpniu tych powodów do uśmiechu było. W tym wpisie skupię się na stawonogach - ta grupa stworzeń kolorkami, kształtami i zwyczajami zawsze potrafi zaskoczyć a sierpień to chyba najlepszy miesiąc do ich obserwacji.

Zacznę od łączki z krwawnicą , ostrożniem warzywnym i kilkoma innymi ciekawymi roślinkami i mnóstwem motyli. Te ostatnie w tym sezonie dostały przez rozkapryszoną pogodę i rozregulowany klimat mocno w zadki zatem cieszę się, że są jeszcze miejsca gdzie ich drugie pokolenie nadrabia słabe początki sezonu.

krwawnica i motyle

rusałka pokrzywnik - było jej całkiem sporo.
To były fotki z łączek z doliny rzeczki Straduni. Teraz będzie większa porcja z łączek koło Krośnicy gdzie w zeszłym roku zlokalizowałem szablaki przepasane. Pod koniec lipca nie było ich tam wcale, po czym 2 tygodnie później niesamowite ilości - ja bym to szacował w setkach. Coś pięknego. Oczy paść i acho-ochować :-)

romantycznie
gruppensex w paski :-)

samiczynka
chopek pręży swe przydatki

by potem zrobić z nich użytek (ekologiczny? :-)

I jeszcze poza na łączce - piękne te stwory są, chyba z godzinę się nimi upajałem mimo, że już na zegarze miałem opóźnienie znaczne - wiadomo, najlepsze Dzia zawsze na koniec szykuje :-)

przepasańcowe czary mary

I jeszcze kilka ujęć innych ważek z tej rzeczki która sie nazywa Chrząstawą.

lecicha mała
lecicha południowa

szable inne niż przepasane to dalej dla mnie terra incognita :-)

drapieżny duecik - jakiś kwadratnik i miedziopierś żółtoplama?

Fanie by było gdyby mi ktoś potwierdził oznaczenie tej ważki bo to byłby nowy dla mnie gatunek.

I jeszcze motyle z okolicy; na łanach sadźca rosnącego wzdłuż rowów i dróg w słoneczne dni zawsze lata sporo motyli. W sierpniu jeszcze latały perłowce malinowce .

sadźcie sadźce ;-) bo to dobro dla zapylaczy

zapylaj se , zapylaj

kolejny czerwończyk

perłowiec sp

szlaczkoń sylwetnik z Gogolina

Przy okazji wspomnę z kronikarskiego obowiązku, że okoliczni biednoróżnorodnicy robili poknik eko-edukacyjny. Jednym z jego elementów było no jakże by inaczej wykoszenie poboczy przy gruntowej drodze dojazdowej i przy okazji posiekanie zalegających tam śmieci i co znamienne budowa PARKINGU (promującego ekologie? :-)))) na sporym skrawku zieleni przy Cyntrum betono i asfatloróżnorodności. Ach ta ekologia gogolińska, kocham jo.

Na koniec mi.n dwa zażółcone ujęcia i obietnica pojawienie się w ciągu kilu dni następnego wpisu z większą ilością moich skrzydlaków migracyjnych.

pływacze z Turawy gdzie niestety totalne bezptasie

dobra ilustracja powyższego - modraszek na truchle sroki
tygrys

I na koniec pochmurne ujęcie pasujące do ostatnich dni gdzie słoneczka za wiele nie widać.

Adios todos.

czwartek, 19 sierpnia 2021

Wakacje z Lucyferem

 Dramatyczny tytuł w co może ciężko uwierzyć jest z relacji z tygodniowego rodzinnego wyjazdu na Zakhyntos. Nie będę ukrywał tego, że wiedziałem o pożarach trawiących śródziemnomorskie okolice, i głośno wyrażałem swe obawy - cóż jednak mogłem zrobić skoro przegłosowano mnie i miałem do wyboru tylko rozwód albo wyjazd :-) Czemu nie wybrałem tego pierwszego zastanawiam się mocno ;-) A tak serio to musiałem po prostu wziąć na klatę obawy a w razie czego pomagać w trudnych sytuacjach do których na szczęście nie doszło -choć było blisko. Niedaleko naszej miejscowości wybuchł pożar, ale dwa samoloty gaśnicze i naziemni strażacy zdołali go szybko ugasić. Widzieliśmy nawet te dwa samoloty lecące na akcję a dwa dni potem dowiedziałem się, że jeden z nich się rozbił podczas akcji (pilot przeżył). Podkreślam jednak, że mimo lekkiej niepewności starałem się robić dobrą minę i jednak coś tam poza hotelem poodwiedzać z rodzinką. I teraz przechodzę do foto-wspomnień z urlopu który mi w miarę szybko zleciał. Pierwej ptaki widziane z hotelowego okna. 

przyhotelowa pokrzewka aksamitna na ściekach spuszczanych z hotelu
Tą zdążyłem sfocić, dorosłe samce były jednak zbyt płochliwe i oprócz lornetkowania i rejestrowania głosu nie za bardzo mam się czym pochwalić. Pokrzewki lubiły wlatywać z krzaczory z jeżyn i na nich żerować. Z ciekawszych prawie co wieczór odzywały się 2 syczki i atenka. No ale znów, tylko nagrany głos - bez fotek choć syczka szukałem z latarką i próbowałem pierona choć dostrzec. Nadaremno.

Za to sierpówek było mase.

zacieniał czy sprzedawał klapsa? :-)

Następne kadry z wyprawy na pobliską górkę. Po małej kłótni z moją kobiałką (ach ten stres) polazłem na 10 km wędrówkę na górkę o wysokości ok 400 m. n.p.m. Może to nie był jakiś wielki wyczyn, ale na butelce wody, bananie w ponad 30 st upału i dużej wilgotności powietrza trochę się jednak zmachałem. Przy wejściu na szutrową traskę pod górkę zapytałem grzecznie młodego strażaka czy w ogóle można se tak spacerować podczas dużego zagrożenia pożarowego. Pozwolił, ale kazał uważać.....Za to kładowcy i inni miłośnicy offrołdu mimo powodowania bezpośredniego powstania pożaru mają wszędzie otwarte bramy- masakra. To jest najmniej fajna forma turystyki i strasznie jej nie lubię zresztą tak samo jak jazgoczących na wielu plażach motorówek i skuterów. Ech, co ludzie w tym widzą fajnego.

Ale górki, górki teraz.

strażacka wartownia w cieniu pinii
widok na południe

My mieszkaliśmy w miejscowości Argassi i stad zaczynaliśmy i kończyliśmy nasze wędrówki.

skutki pożaru przy szlaku

białorzytka rdzawa w mocno wyblakłej szacie późnoletniej

Focenie w falującym powietrzu to szalenie ciężka sprawa szczególnie na dużych przybliżeniach, dlatego oprócz fotek krajobrazowych ujęcia ptaków lekko chyba rozczarowują. Teraz czas na fotki z dominatą niebieskiego, białego i piaskowego koloru. Rejsik dookoła wschodniej i północnej części wyspy na tzw "zatokę wraku" to głównie piękne pejzaże choć i ptaki jakieś się pokazały. 

do takich miejsc można się dostać tylko od strony morza

zatoka wraku to dość malownicze miejsce, ale tak skażone turystycznym ruchem, że nie warto tam zbyt długo przebywać.

Sam statek to jakaś mała handlowa jednostka która ok 40 lat temu próbowała przemycić na wybrzeże Zakhyntos fajki, ale siem rozbiła była a fajki zajumali obrotni autochtoni. No cóż,jakie czasy, tacy piraci. Bardzo fajne było pływanie w skalnych grotach - można było się poczuć dość niezwykle w takich miejscach. Fajeczka i maska zawsze na takich wyprawach mamy w plecaku. 

oświeceni grecy
morskie jaskinie mają klimat a ponoć i jeszcze jakieś mniszki się tam gdzieś ostały

wyglądały mnie te korki na czubate

jak wieje to na burzyka zawsze jest szansa - proszę też zwrócić uwagę na horyzont na focie

Kolejne dwa dni w samochodzie na objazdówce zachodniego i południowego wybrzeża. Na start wizyta w pegieerze gdzie produkują olej z oliwki i mają jakieś mini muzeum sprzętu do takich prac. Mnie jak zwykle bardziej interesiło co się czai w gaju i co lata na niebie. NO tak już mam i tyle.

jaskółka rudawa

kilka jerzyków latających na dużej wysokości nie ułatwiało mi odróżnienia zwykłego jerza od bladziocha

ależ tam cykady nadawały, hoho...

tu złamałem siódme przykazanie, niech spłonę za to :-)

W drodze do Porto Roxa było dużo wspinaczki pod i z górkę, ostre serpentyny. Po zjeździe z grzbietu 700 metrowych górek opony i tarcze hamulcowe waliły spalenizną ostro. Zapomniałem bowiem, że w karocach z automatyczną skrzynią jest specjalne przełożenie do takich typów szlaków. Potem pamiętałem i już tak nie śmierdziało :-) To parę fotek z górskich przejażdżek i pięknych widoczków jakie można obaczyć na klifach zakhyntoskich od zachodniej strony.

fajne, ciekawe miejsca i walajacy się tam syf świadczy o podobnej do polskiej mentalności greków - smutno.

młoda rudogłówka spotkana koło tego kamieniołomu

Porto Roxa - tu skakalim na łeb z takiej fajnej skoczni 4 metry nad wodą - kaskadeska dusza jednak nie daje o sobie zapomnieć :-)
droga do kolejnego urokliwego miejsca Porto Limnionas

To tu pokazały mi się jakieś sokoły w typie kobuza/skalnego alemć nie miał szczęścia do dobrego ich uchwycenia. Podczas powrotu za to Dżia dał możliwość powtórki i udało się dwa sokoły sklane obfocić. Niewątpliwie dla mnie najciekawszy ptak z UWAGA z ok 20 gatunków jakie zauważyłem na wyspie podczas kanikuły. 

można się pomylić, co nie
ciemne pokrywy podskrzydłowe jednak rozwiewają wątpliwości

Drugiego dnia pojechaliśmy na plaże od południowej strony bo tam ponoć są miejsca lęgowe żółwi karetta. Samych żółwi nie widziałem, ale skutki ich ochrony na części plaży cieszą mnie równie mocno. Czas był na wykluwanie się młodziaków i o ile w ciągu dnia można było tam się kąpać ( w tak nagrzanym się jeszcze nie moczyłem) o tyle po zmroku proszono o opuszczenie plaży by młode żółwiki bez przeszkód mogły się dostać do morza. Fajnie.

Laganas i plaża gdzie naliczyłem kilkadziesiąt konstrukcji zabezpieczających lęgi żółwi

pełna informacja

Potem pojechaliśmy na inne super fajne miejsce - Plakaki Beach, Zamiast plaży znaleźliśmy esktra mini ferratke prowadząca stromo w dół. Dobrze, że żona z Klarą zostały w okolicach parkingu bo to wybitnie nie była trasa ani na klapki, anie na małe dziecka. Tylko ja z Szymonem napawaliśmy się zejściem w dół i widokami.

balans bieli mnie się rozjechał

tak sobie wyobrażałem kredowe wybrzeże południowej Anglii a tu na Zakhyntosie takie rzeczy?

Plaża była na dnie tej skarpy wiec można se wyobrazić jak wyglądała droga w dół. A samo słowo plaża w odniesieniu do miejsca docelowego też lekko "oszukane" ale na pewno mnie nie rozczarowało - raczej oczarowało. Super po prostu.

aż by się chciało skoczyć w dół

to ta plaża :-) w górnym lewym rogu widać koniec ferratki - rzekłbym o tej konstrukcji "grecka prowizorka" :-)

Pożegnalne ujęcia makii czyli formacji roślinnej pospolitej na śródziemnomorskich skałach - kłujące toto jest i odporne na susze, no i pachnie pięknie.

pachnące krzuny

 Wracając z Plakaki natknęliśmy się na piękny gaik oliwny i pole winorośli. Jeszcze większy entuzjazm wzbudziła we mnie znaleziona studnia z chłodną wodą z której na pamiętającym 19 wiek kołowrocie wyciągnąłem sobie ajmerek zimnej wody do polania łepetyny - cudne to było i dla takich chwil warto eksplorować nowe tereny. Tymczasem ostatni kadr struktury pnia kilkusetletniej oliwki. Piękne są te drzewa i mają coś w sobie z mitycznych entów. 

Kończąc przyznam się, że do Grecji, Turcji itp już raczej w letnich miesiącach nie polecę - to zbyt niebezpieczne i trochę jednak męczące a upały owszem można przeżyć, ale trzeba pamiętać, że może stać się to trudne jak kiedyś prądu zabraknie z powodu lucyferiańskich upałów.

To by było tyle wspominek - teraz czas na nasze krajowe wycieczki i spotkania.

Nerra.