Etykiety

pidżi (41) ptaki (38) Turawa (25) dolina odry (25) gęsi (25) motyle (24) niszczenie przyrody (23) ważki (23) bociany (22) drapole (20) mewy (20) stada (19) góry (16) siewki (14) rajd ptasiarzy (13) zmiany klimatyczne (11) dewastacja (10) owady (10) stado (10) gogolin drzewa (9) przeloty (9) rolnictwo (9) księżyc (8) las (8) dzierżno (7) osadniki Strzelce Op (7) migracja (6) myślistwo (6) plaskowyż głubczycki (6) stawy tułowickie (6) Utrata (5) storczyki (5) łabędzie (5) żuraw (5) osadniki (4) parki narodowe (4) sokół wędrowny (4) żołny (4) biegus zmienny (3) bocian (3) błotniak łąkowy (3) cyraneczki (3) gogolin kamieniołomy (3) las naturalny (3) modliszki (3) mppl (3) orlik (3) piotrówka (3) rzeka (3) wróble (3) wycinki (3) zrównoważony rozwój (3) Jesioniki (2) Park Narodowy w Austrii (2) Rogów Opolski (2) biała (2) dziki park (2) dęby (2) gąsiorowice (2) kotlarnia (2) nietoperze (2) ochrona (2) ochrona przyrody (2) park w Rogowie (2) raniuszek (2) rybołów (2) rzekotka (2) wydmy (2) łączki A4 (2) Białowieża (1) Strzeleczki (1) ambona (1) bagno (1) bewiki (1) blotniak stepowy (1) brzegówki (1) budki dla jerzyków (1) czapla (1) drapolicz (1) erozja (1) jemioła (1) kotewka (1) krasowa (1) krynica morska (1) kumak (1) kurhannik (1) kwiecień (1) mamidło (1) mochów (1) ojcowski park narodowy (1) opryski (1) oprzędy (1) postrzałek (1) rozlewiska (1) rybitwa (1) siwerniak (1) stepowienie (1) storczyk blady (1) strach na ptaki (1) szpak (1) słowacja (1) trzmiele (1) uhla (1) wejmutka (1) widmo brockenu (1) zabezpieczenia antykolizyjne dla ptaków (1) zaćmienie słońca (1) znaczki skrzydłowe (1) znaki (1)

środa, 14 października 2020

Prezent mokrej Gizeli

Czy słyszycie za oknem banglający deszcz? Bo ja od trzech dni. To sprawka niżu genueńskiego bardzo zasobnego w wilgoć. Leje i leje. Co ciekawe, Ci którzy mają nadzieję, że to załatwi problem suszy hydrologicznej są w błędzie. Są miejsca gdzie grunt na głębokości 30 cm do 100cm ma ok 70% wilgotności. Tylko najpłytsza warstewka ziemi jest bardzo nasycona wodą. Zauważcie natomiast jak bardzo aura jest nieprzewidywalna i po jak wielkich "górach i dolinach" jeździ. W nas za chwilę dmuchnie zimny luft z północy a zaś tam o tej porze roku jest za ciepło i lód nie ma jak się wytworzyć. A biała czapa lodowa to jakby lustro odbijające promienie słoneczne (efekt albedo). Ciemna powierzchnie mórz na północy wchłania więc dalej energie słońca powodując jeszcze szybsze nagrzewanie się oceanów które są już i tak zbyt mocno nasycone energią i nie mogą pełnić roli klimatyzatora Ziemi. Niepokojące to coraz bardziej.

A ja póki mogę cieszę się tym co jeszcze wokół mogę zauważyć. Udało się kilka godzin przez dwa ostatnie łikendy poświęcić tereni. Troszkę ciekawych ptaszków było. Zatem zaczynam.

Pierwszy łikend piździernika miał ciepłą choć bardzo wietrzną sobotę. Wykorzystałem ją na odwiedziny PiDżi i dol rzeczki Białej koło Strzeleczek i Kujaw. Pozalewane łąki i pola to widok w tym roku relatywnie częsty. Niestety, wkurzeni rolnicy żądają wybetonowania i pogłębienia małych rzeczek i cieków no bo kto to widział, żeby woda czasem na pole się wylała...........skandal. Za rok będą zaś narzekać na suszę i wyciągać łapska po odszkodowania suszowe. I taki to chocholi taniec za pińc zeta.

pośrodku rozlewiska łaszka gdzie lubią siedzieć siewy

dość późna sieweczka rzeczna

A w okolicy kilka gatunków drapoli, słoń wielki, siewnica, alpinka , kszyki, czajki i siewki złote. Fajowo.

podlane łączki


wrona siwa w kąpieli

Na pobliskich polach ładnie świeciły żółcią słoneczniki, ale znalazłem też duże pole z roślinami pełnymi ziaren. Ależ tu bujało łuszczków chmary. Pięknie. Były setki szczygłów, zięb , mazurków, dzwońców, makolągw i pierwsze jery co zwiastują nachodzące zimno. Na razie na rozweselenie cosik kolorowego.

polne słoneczka
w tle Racławiczki

orzecznicy słonecznikowi
  I jeszcze ostatnie białorzytki, mam nadzieję ,że uciekły przed przyjściem Gizeli :-)

Dwie z szóstki obecnej na niewielkim polu

W tym samym rejonie co białorzytki wysłyszałem też kilka świergotków rdzawogardłowych. Warto w terenie nagrywać głosy ptactwa lecącego nad głową! Potem se można spokojnie w domu sprawdzić z kim się miało do czynienia. A jak piszę o migrujących braciach to parę ujęć rożnych formacji.

pospoliciuchy, ale jak się je widzę w środku pól to głowę zawsze zadrę
czajki i szpaki z górami opawskimi w tle

początek października przynosi pierwsze gęsi - tu białoczelne



i zagubione zbożowe

tego nie znam, ale wygląda groźnie, pewnie leciał i walił w nas chemią ;-)

a te małe pyskate znam - to czyże, przylatują z północy końcem września.
czyżykowie

Wracam nad wodę - niedzielnym popołudniem odwiedziłem jeszcze Kosorki. Ptaków niezbyt wiele i niestety smutny widok martwej gęsi. Nie wiem czy to ofiara myśliwych których tam widuję polujących na ptaki czy przyczyna zejścia była naturalna. No i coś mi te stalowo-niebieski pokrywy nie pasują na zbożówkę. Może ktoś się pokusi o oznaczenie trupka. 

nie miałem jak wyciągnąć a szkoda bom był ciekaw co się stało

samce głowienki znów w upierzeniu godowym

 Wracając do dom natrafiłem na taki widoczek; chyba późno mamuśka miała młode- te miały najwyżej połowę rozmiaru rodzicielki.

czujna mutra zmienia futra :-)

 Jeszcze parę drzew bo wiadomo, co to za post bez wyrośniętej zieleniny.

aleja klonowa koło Bryksów
Dokumentuje takie miejsca bo giną w oczach. Rolnicy zamiast dosadzać drzew i je pielęgnować to rżną ostro wpisując się w narodową paranoję dendrofobiczną. Pretekstem do wycinki są powstające nowe asfaltowe drogi transportu rolnego lub inne jeszcze bardziej nieodrzeczne powody. Warto więc mieć pamiątki po pięknych miejscach.

Fragment dębowej alei koło Racławiczek przeplatany trzmieliną

Kto dotrwał do tego miejsca dostanie cios z serii "chooyowe zdjęcia przyrody" :-))) No ja nie cierpiałem podczas robienia wczoraj tych zdjęć, mimo, chłodu, deszczu i ciemnicy. Stojąc na wale zbiornika Turawskiego zapomniałem o pogodowej paskudzie bo emocje i podniecenie towarzyszące obserwacji jaskółki rudawej rozgrzały mnie do czerwoności. Cóż na fart w ponoć niefartowny 13 dzień w kalendarzu. Supereks!

daurica
Na tafli zbiornika pustki okropiczne, tylko nad lustrem pofalowanej wody latało kilkanaście dymówek wśród których jak mi się zdawało latała oknówka. Jakież było moje zdziwienie, gdy zamiast oknówki w okularze lunety ujrzałem białą szyję, rudawą nasadę głowy i długi widłowaty ogon. Czujnym trzeba być. No i dobrze że wziąłem z auta aparat, a przez chwile se myślałem ,że szkoda se tym głowę zawracać. Miałem nosa :-)

od przodu
I tymże prezentem kończę licząc na szybki powrót normalności i spokoju. Jakże mi tego brakuje.....

Trzymajcie się ciepło i nie dajcie zjeść stresowi w tych niespokojnych czasach.


czwartek, 1 października 2020

E-migrowałem

Jakem kiedyś sobie życzył by wirus me pielesze omijał szerokim łukiem to musi coś nie pykło :-) A najlepsze jest to, że ma kobiałka którą korona dopadła na początku września od prawie połowy miesiąca już po kwarantannie a ja dopiero od kilku dni wolny i to też nie wiadomo jak długo bo mnie nie chcą szefowie do roboty puścić bez pokazania im negatywnego wyniku testu. No i kto nakręca panikę, się pytam, no kto.......To taki polski syndrom, że tu się wszyscy znają na wszystkim a nauka i wiedza NIC do powiedzenia nie mają gdy przed nimi staje władza, pieniążki i filozofia. Ech.

W dzisiejszym wpisie pokaże jakem przeżył ten dziwny czas i jak e-migrowałem przed stresem z lornetką i aparatem w mym kawałku przydomowej zieleniny a czasem i bez łindoł ;-)  Niech będzie pamiątka po czasie korony.W połowie września wreszcie modlicha mi się objawiła - fajny samczyk wpadł szukać chętnej na niego dzikuski. Znalazł tylko mnie.

 
top predator ;-)

przystojniacha

Na niebie trochę drapoli latało, aleć wysoko i nie za wiele. Jak jednego dnia miałem przelocik to zauważyłem 5 gatunków szponiastych;  najciekawsze dwie kanie rude lecące razem na południe i 3 "słonie" ciągnące na E. No i widać polujące w parach krogulaszki. Wiedzą, że współpraca popłaca :-) Większość krążących na nieboskłonie ptakenów widziana była w taki sposób. 

dwójeczka myszaków
lokalna pustułka

accipiterek
o rany,rany leco kurmorany

Tak naprawdę, to mi szkoda tego września - to najfajniejszy czas na obserwację przelotów czas a tu taki zonk. Trzy łiknedy "wyjęte" z życiorysu a jeszcze nie wiadomo co dalej będzie ..... ludzie ludziom wirusami :-( 

Szpaków na szczęście na sytuacja nie dotyczy - one mogą latać gdzie chcą i pałaszować słodycze z mojej pergolki.

amator wina
Na łyczka wody też zaglądały ptaszki. Apropopo - praktycznie cały wrzesień suchy i ciepły a tu od kilku dni wody i chmur pod dostatkiem. Dziwne rzeczy się dzieją i będzie tego coraz więcej. 
wodnopłat
Kominiarczyk wpadł sprawdzić stan wentylacji ;-)
ile się należy?
Kopciuszki to będą się kręciły do końca października, ale na ten przykład jaskółki uciekły przed załamaniem pogody. Bez ich sylwetek okoliczny nieboskłon będzie troszkę smutniejszy. Dopiero za pół roku znów wrócą o ile nie wydarzy się jaka globalna katastrofa.....
Najciekawszy ptaszor na koniec - wczoraj na śliwce sąsiadki przydybałem piegżę. Sprawdziłem sobie w Kartotece Awifauny Śląska, że to jedna z późniejszych obserwacji tego gatunku. 
może też miała kwarantannę i dlatego ruszyła poźno?

z projekcją

Nad morzem łowcy rzadkości wyczesali na dniach jakiś azjatycki podgatunek piegży, ale by stwierdzać tego typu ptaki to trza mieć siatkę i piórko do badań gienetycznych. Ja nie mam więc pozostaje mi się cieszyć po prostu ciekawą obserwacją fenologiczną. A Wy cieszcie się wolnością i zdrowiem bo to nie są rzeczy dane na zawsze, oj nie. Tyle nam wolno ile nam pozwolą a na rewolucję nie ma co liczyć. No cóż, wielu po prostu woli e-migrować od wolności i świadomości. Szkoda....

Tymczasem i już nic nikomu nie życzę bo mi się odbije czkawką :-)

Nerka.

piątek, 11 września 2020

Ile fartu tyle żartu

Pewnie nikt nie zgadnie co mam na myśli zapodając taki a nie inny tytuł. Fart to piękne spotkania w terenie, a żart to przymusowy szlaban jaki mnie spotkał w związku z kontaktem bliskiej mi osoby z wirusem z Wu-chan. Na szczęście wszystkie w domu zdrowe i nie ma wielkich mecyi moralno-bytowych. Jedno co mnie lekko zaskoczyło to dość zauważalna panika podczas rozmowy z osobami które dowiadywały się, że mam kwarantannę - nie wirusa. A wiele z tych osób wcześniej wątpiło w istnienie covida i gadało coś o spisku czy jakoś takoś :-) Socjologowie mają duże pole popisu do badań. Ja cofam się natomiast wspomnieniami do ostatniego "wolego" łikendu i będę pokazywał com obaczył i oczy cieszył. 

Zacznę od sobotniego spacerku z dzieckiem na pobliskie "nieużytki" - patrząc na różnorodność stworzeń zamieszkujących wspomniane tereny nazwa ta jest wysoce kłamliwa by nie rzec obraźliwa. Jakie kuźwa nieużytki? Toć co innego nimi jest: betonowe place, trawniczki z tujami i tym podobne klimaciki.

jest jeszcze sporo kwitnących roślin
A skoro są rośliny to są ich amatorzy.

dwie włochate kobitki

szlaczkoń sp

Na spacerku często zadzierałem głowę w góre, piękny przelocik szedł. No i pod samym domem wylukałem se drugiego w życiu stepowca. Ależ mnie to ucieszyło. Supereks.

samiec błotniaka stepowego

Dobrze, że leciał na znośnej wysokości, czasem można tylko zrobić takie coś: i powiedz człeku który to z błotniaków....

zboże czy łąka?
Piękne babie lato zawitało w nasze strony więc w niedzielę jak Klarka zasnęła wybrałem się na samotny rajdzik po PIdżi. Bociany już niestety wywiało, ale ostatnie deszcze niespokojne tak zalały sad, że aż wsad z rowów okolicznych wziął i wypłynął, duma rozpiera, co nie?

syfiarze na zalewowej fali

Nie ma nadziei dla ludzkości, gówno w głowach , gówno w sercach, fekalia allover a na dodatek te same typole co robią hajziel mają czelność mieć pretensje do zielonych aktywistów,o to, że nie potrafią być skuteczni w zmuszaniu systemu do respektowania prawa. No bo jak? Przecież, te kilka tys przyrodników amatorów powinno przecież w swoim wolnym czasie i za swoją kase nie tylko się dokształcać i uczestniczyć w wolontariatach ale jeszcze sprzątać, ratować poszkodowane zwierzaki i urządzać strajki i pikiety pod wszelkimi WIOSiami, RDOSiami, siedzibami Lasów i innemi oczyszczalniami ścieków......ten naród mnie osłabia po prostu. 

A wracając do deszczy niepokojonych to dawno tyle wody na pidżi nie widziałem, no szok po prostu. Pewnie trochę gryzoni się potopiło co ucieszy rolników. 

żarcik- to kałuża i żółta co straciła głowę dla urody :-)

lustereczko powiedz przecie

A teraz zalew prawdziwy:

polne zastoiska z których korzystają siewki

Na przelotach w takich miejscach zatrzymują się siewki - widziałem małe mieszane stadko kwokaczy i biegusów. W dolinie Straduni koło Naczęsławic też mnóstwo ptaków na rozlewiskach, setki mew i czajek, prawie 30 batonów i ok 20 stawowców.

o to chodzi

Nad głową w tym miejscu kolejny raz widziałem orlika krzykliwego. Ten rok jest zaprawdę niasamowity.

leciał sobie na północ, czyli jeszcze mu się nie spieszyło do odlotu.

Na polach trafiłem na kilka niewielkich stadek kuropatw. Piękne to są ptaki.

zalotno-przelotne spojrzenie :-)

A tu inny przelotny ptaszek. Kukułkę spotkałem na skraju wiejskiej drogi. Polowała sobie z drutów niskiego napięcia na gąsienice żerujące na pokrzywach porastających pobocze. Dobrze, że kosiarze nie zdążyli zrobić tam "porzadku".

qqła disko

 Na koniec znów akcent zwiazany z gryzoniami a raczej ich "regulatorami". O proszę:

chudy rudy

Takich widoczków choć to tylko patyki wbite w glebę chciałbym widywać więcej. Wtedy bym mógł mieć nadzieję, że rolnicy wiedzą kto jest ich sprzymierzeńcem w "wojnie" z gryzoniami. Więcej tyczek = mniej trucizny na polach.

tyczki z pidżi a w tle masyw świętej Anusi
I tym optymistycznym choć może dość zaskakującym widoczkiem będę sie żegnał.

Spokoju i zdrówka życzę.Na zrazie moi drodzy.Pięknego babskiego lata :-)

wtorek, 1 września 2020

Drapolowa kumulacja

 Strzałeczka.

Fociaków w dzisiejszym wpisie będzie mnogo, tyle samo co ostatnimi czasy gryzoni w polnych krajobrazach. Należałoby zatem podziękować nornikom i polnikom - ja dziękuję bardzo, choć wiem, że wielu zamiast uśmiechu ma jakiś lęk pierwotny po przodkach z wieży w Kruszwicy gdzie onegdaj te same stwory zeżarli byli króla Popiela i to bez przepitki. To może niektórzy by se może zahodowali w okolicy jakieś szponiaste stwory co to nie pozwolą na podobną sytuacje. Zaprawdę, jest na co patrzeć a to jeszcze dochodzi środek jesiennej migracji i zaprawdę człek nie daje czasem rady nadążyć za tymi ptaszorami.

Stado spod Kotkowic
Oprócz mnogości wspominanych amatorów gryzoni są też "normalne ptaki" jak szpaki, gawrony czy czajki. W ciągu ostatnich dni widać tez na polach pokląskwy, białorzytki i kląskawki. U czajek zauważylem ciekawe zachowanie; jeśli czują się obserwowane to odchodzą od człeka unosząc wyprostowane skrzydła i śmiesznie podskakują. Ciekawe co to może znaczyć? Może to rodzaj kpiny z potencjalnego "predatora" oznaczający: "widzimy Cię i możesz nam naskoczyć" :-) Na afrykańskiej sawannie tak samo robią sprinboki (gazele) co zauważyły kicie albo inszego myśliwego.

skrzydła w górę

Zanim drapole w roli głównej to jeszcze piękna turkawka. W tym roku widywałem je wyjątkowo rzadko i nie wiem czy to taki specyficzny rok, czy co innego. Na pewno jest to gatunek mocno dostający po tyłku począwszy od zmian krajobrazowych po polowania na trasie przelotu i zimowiskach. Tak by było żal stracić tego pięknego gołębia.....

turkawki właśnie odlatują - ta spotkana na pidżi w połowie sierpnia.
Ten łikend na Pidżi był naprawdę wyjątkowy: były jeszcze bociany i to liczbie jak na koniec sierpnia zaskakującej. Znów kilka znaczników odczytanych a i ciekawe obserwacje interakcji ptaków przy wodopoju i podczas żerowania. Super są takie sytuacje.

trinken
Popatrzcie na tą fotę uważnie - ludzie chcieli by mieć wszedzie asfalt, nawet drogi w polach (tzw drogi transportu rolnego) ale ptaki lubią takie szutrowe i czasem wyboiste dukty bo tam mogą znaleźć coś do picia. Z ciekawostek widać na focie bociana z pomarańczowym znacznikiem - to szwedzki bocian. W Szwecji  reintrodukowano ten gatunek i to i ile pamiętam ptakami przywiezionymi z Polski. Nie wiem czy coś pomyliłem czy nie, ale część z nich to były boćki z azyli. Sprawdźcie to.

obserwujemy się nawzajem

a w tym czasie inni drinkują
Jak się trafiło na orkę to zaprawdę było co czytać i obserwować. To ujęcie z początku ostatniej dekady sierpnia gdzie na 3 lunety i aparaty odczytaliśmy w stadzie ok 100 boćków coś ze 20 znaczników! Ależ to był wyczyn!

poczytajki czytadełka
miksuje się towarzystwo znacznie

jedne przylatują...
inne odlatują....

A jak przylecą za rok to mogą je "powitać" łopaty wiatraków. Miałem nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale niestety, firma Clean Energy buduje dokładnie w tym miejscu farme wiatrową na 23 turbiny. I to dosłownie niecały kilometr od dużej koloni lęgowej błotniaków łąkowych. To może być katastrofa! :-(

na takie akcje skrzydła mi opadają coraz częściej

Oby nie pozostały po lęgowych w tej okolicy ptakach tylko fotki....

młoda łąkówka z tej lokalizacji
pan łąkówka spod Biedrzychowic

Cudne wyrabiają rzeczy podczas migracji. Polecam śledzić ich losy na "Silesianie - monitoring lotów". Dzięki plecaczkom z GPSami widać jak niesamowitymi wędrowcami są błotniaki.

Wracając co drapolków - widok takiego łowcy w polnym otoczeniu jest lekko zaskakujący:

rybak w stepie szerokim

Zresztą, ta kraina co chwilę zaskakuje, jak nie kanie, to orlik, jak nie orlik to raróg....i to na słupie gdzie siedzi dycha pustułek i kobczyk! Pląsawicy gałek można dostać.....

dorosła ruda kania
a obok latały 3 juvki!

Trza będzie okoliczne remizy zimą sprawdzić pod kątem gniazda.

plus dwie młode czarne!

terrorysta z południa

Raroga wypatrzyłem tydzień temu a i w sobotę był na posterunku. Mnie to nie dziwi, w pobliżu bujało ok 50ciu (tak, tyle!) pustułek którym większy rozbójnik odbierał zdobycz. Co za pasożyt :-)

co za raróg

i kobczyki

Jak zaczynałem ok 10 lat temu oblotki Głogówka to widok kobczyka zawsze podnosił mi ciśnienie. No nie żeby mi ten gatun spowszedniał, jednakoż końcem sierpnia prawie co roku udaje się zaobserwować w okolicy mniejszy lub większy przelot sokolika. Strasznie żałuję natomiast "puszczonego" ptaka z pomarańczową obrączką - dopiero w domu zauważyłem na focie znacznik na skoku młodego kobczyka, ech, kurdemol.....

Na koniec inni polni łowcy i co miło skonstatować liczniejsze jakby ostatnio polne kury.

kobuz

Odnotuję jeszcze ku potomności, iż jednego dnia podczas ptaszenia wylukaliśmy z ekipą 11 gatunków ptaków szponiastych. Gruuubo.

bezskrzydły acz urodziwy amator gryzoni

wspomniane wcześniej zakamuflowane kuropatwy - rzadko się widzi tak liczne rodzinne stadka

 A na sam sam koniec krogulaszek co mi go pod domem jaskółki wystawiły. Jak się zna ptasie razgawory to człek przygotowany jest na pojawienie się drapolka. I takim koleżką kończę wspominki z ostatnich eskapad.

I to już wszystko na dziś, życzę mało wirusa covida a dużo ptasiogrypskiego. Mnie ten ostatni trzyma ostro i oby jeszcze chwilę nie opuszczał. Pięknych obserwacji życzę a ptakom bezpiecznej podróży i niech do nas wracają jak najszybciej.

Nerka.