Co? No nie mówcie, że nie wiecie co to "śryż"? Otóż jest to taka drobna lodowa kaszka płynąca w toni zamarzającej wody zanim wytworzy się zwarta lodowa tafa. A śledź co prawda o 3 dni spóźniony, ale i tak już zjedzony przez elegancików rodem z Paryża. Tych właśnie modeli będziecie oglądać ta razą. Co prawda zima od środy się wycofuje, ale jeszcze w zeszły łikend było biało i straszono kolejnymi tygodniami zimy. Sprawdziło się , ale tylko w Arizonie i Izraelu - ot globcio (globalne ocieplenie) pokazuje nam swoje pazurki w pełnej krasie. Zwierzęta, szczególnie z tych ciepłych stref też będą narażone na negatywne skutki tych anomalii. Wspomnę tylko żółwie morskie ratowane z wód przybrzeżnych zatoki meksykańskiej - temperatury wody tak gwałtownie spadła, że gady wpadły z odrętwienie które ponoć powodowało nawet utonięcie - zwolniony do maksimum metabolizm nie pozwalał zwierzętom na normalne poruszanie się i kontrolę ruchów. W ciągu dwóch dni ratownicy ochotnicy wyciągnęli na brzeg i zabezpieczyli pod dachami olbrzymich hal ponad 4 tys żółwi!!!! Szok.
Nasze ptaki nie zdążyły aż tak mocno odczuć ataku zimy. Zresztą, ptaki wodne są na tyle duże, że nawet jak lód całkowicie skuje taflę wody są w stanie przelecieć dłuższy dystans (niż np drobne wróblaki) i coś tam znaleźć wolnego od lodu. NO to zaczynamy lodowe peregrynacje w chłodnych barwach zimy.
 |
sobotni spacerek wzdłuż strugi Lutnia koło Kosorowic
|
Oprócz cyraneczek i niemców pływały też korki ale, że mam lepsze ujęcia zrobione następnego słonecznego dzionka to tylko tylną część wodnika zdybanego podczas przechadzki pokaże.
 |
wodnik znika w przepuście przy strudze
|
A teraz kolorowo-zbliżeniowo. W niedzielę dwie godzinki spędziłem najpierw na małych stawach na koło Brukolina a potem w okolicy oczyszczalni ścieków w Krapkowicach - tam ptaków zatrzęsienie. Udało mi się niepostrzeżenie podpełznąć do ptaszorów i schowany w pniu starej wierzby mogłem paść oczy pięknymi widokami. Czasem mi tam jakaś gałązka właziła w kadr, ale przecie nie płakałem z tego powodu bo by mi na licu przybyło lodu ;-) Najpierw czapla co se chyba przysnęła na skraju potoczku - dała mi podejść na jakieś 30 metrów co jest raczej rzadkie. Potem korki i inne.Aaaa, jeszcze bielasowaty mi nad głową przeleciał, on też śledzikował.
 |
bieliks nad głową
|
A tu już Krapkowice
 |
będą w rożnych konfiguracyjach boć opalizujące detale upierzenia mnie się ogromnie podobują
|
 |
lukał czy łykał?
|
 |
dał w szyję
|
 |
suszonko w gałązka w środku kadru :-)
|
Można by z tej foty jakiegoś alegorycznego mema zrobić, ale nie kcem kormoranów przyrównywać do sukienkowców - nie zasłużyły na to. Krzyżak zresztą też.
 |
gadzie sylwetki korków
|
A tu kolejny rybak z Odry: nurogęsi zimą są dość często spotykane, ale cholernie płochliwe i ciężko im sensowną fotkę poczynić. Poszczęściło mi się trochę.
 |
i to jeszcze w miarę dynamiczne ujęcie
|
 |
focenie mocno kontrastowych stworów to nie łatwa sprawa - tu niedoświetlisz, tam prześwietlisz...
|
 |
i co się stawiasz jak to rzeka?
|
A teraz niespodziewanie daję nurka i idę se nalać mały kieliszeczek nalewki z bzu made by Gizela za pomyślność jutrzejszej eko- terrorystycznej misji. Trzymajcie kciuki jako ja trzymam, by wiosna zapukała do naszych drzwi i serc jak najszybciej - jej gwiżdżące zwiastuny wypatrzyłem dziś w parku pobliskim więc Senora Primavera chyba jest blisko :-)
Plusk i znikam. Papa, śledziki102!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz