Bardzo mnie cieszy piękna pogoda w te pierwsze dni listopada. Choć do końca nie wiem czy to dobrze (dla przyrody), że termometry pokazują pod 20 st C to wykorzystuje wolny czas na spacerki w terenie. Celem ostatnich dwóch były piękne buczynki na Górze św Anny. Raz rezerwat Lesisko a raz (rodzinnie) okolice amfiteatru na szczycie wygasłego wulkanu. Zaprawdę, jest urokliwie. Nic tylko paść oczy i konteplować przemiany w wykonaniu Paczamamy.....
| kolorów co niemiara |
| czarowne jary.... |
| .....i ponad 100 letnie buczyny robią nastój |
| proponowane zestawienia kolorów są niebanalne |
| w chaszczach czają się jeszcze kleszcze :-) |
| zagłada jednych to życie innych |
| skazany na zagładę weteran to świątynia życia dla innych organizmów |
| leśne elektrownie - grzyby :-) |
| miłość grzybulca do brzozy przybiera czasem realne kształty:-) |
| granice rozrostu korony jednego drzewa są ograniczone wielkością i kształtem sąsiada - nikt nikomu na głowę nie wchodzi! |
| koleje ujęcie pokazujące wyraźne granice pomiędzy koronami buków |
| dla odmiany brzozy |
| dziadzia |
| bracia |
| amfiteratr i mauzoleum |
| na tych skałkach koło amfiteatru można spotkać sporo skamieniałości |
| odbarwiajki na liściach buka |
Odnotuje jeszcze dzisiejszy przelocik szponiastych. Całkiem sporo ich jak na nasze warunki (boć to przecie nie Mierzeja :-))) bujało po nieboskłonie. Chyba uciekały przed nadchodzacym froncikiem......
| jasny myszak |
I to na dziś tyle.
Baj.
Pięknie!! Mieć tylko nadzieję, że to wszystko przetrwa najazd homo sapiens.
OdpowiedzUsuń