Tia, maj już prawie zakończony, roboty w terenie moc a pogoda nie pomaga zaplanowanym wcześniej akcjom z ptakami w roli głównej.
Na szczęście w piątek całkiem znośne popołudnie (choć bez szału) wiec wziąłem rowerek na "spacer". Pojechałem na żwirownie koło Kosorowic - teren znany i dość bogaty w różne przyrodnicze atrakcje. W czasie tego wypadu policzyłem kolonie brzegówek - prawie 300 norek to dosyć fajna "cyfra" na ten mapowany na śląsku gatunek.
 |
brzegówka w locie |
 |
w norce musi być przytulnie :-) |
Sobota to już wypad na stawy Tułowickie, bardzo urozmaicony i ciekawy teren zamieszkiwany przez szereg gatunków co to pospolitymi na śląsku na pewno nie są.
Na jednym ze stawów tokowały 3 pary perkoza rdzawoszyjego a kolejne 4 próbowały przejąć terytoria wraz z potencjalnym partnerem/ką. Głosy wydawane przez podniecone perki na pewno ucha nie pieszczą, ale słowik toto przecie nie jest :-)
 |
toki |
 |
wokalnie 3 = ale uroda tego gatunku na pewno zasługuje na kilka ciepłych słów (lub fotek:-) |
W sumie zajrzałem na 5 stawów i tylko na tym jednym stwierdziłem perki. Za to na innym bujała rodzinka gęgaw z trójeczką pullusów.
 |
gęgawy i łyska |
Na pniach starych drzew spotkałem siarecznika - fajny ma kolorek ten grzybi pasożyt (ponoć jadalny po odpowiedniej obróbce).
 |
siarecznik |
Odwiedziłem także niecke kopalni bazaltu gdzie jeszcze nie byłem.
 |
w pobliżu jest jeszcze inna duża kopalnia bazaltu |
 |
strażnik kopalni czy ostrzeżenie dla ofiar małego rzeźnika :-) |
Na łączce koło rzeczki Ścianawy Niemodlińskiej łanowo kwitła firletka - to właśnie tytułowy róż :-)
 |
punkt widzenia skrzata |
 |
firletkowy odmieniec |
 |
łąki o tej porze roku to poezja |
Przy rzeczkach i mokradłach kwitną kosaćce, niestety u nas jest dość sucho w tym roku i rośliny szybko przekwitają.
 |
inny kolor wiosny |
Powrót do dom z jednym tylko przystankiem - niedaleko drogi para żurków kusiła by im zrobić fotke.
 |
jeden z dwóch |
W niedzielne popołudnie zarezerwowałem sobie 3 godzinki na teren - wytypowany cel to dolina Osobłogi.
Zanim jednak wyruszyłem na skraj płaskowyżu to podjechałem jeszcze na koszone właśnie łąki koło autostrady - boćki w liczbie 10 osobników dostojnie dreptały w poszukiwaniu pożywienia. Ciekawe skąd wiedzą gdzie dają żarełko skoro gniazda oddalone są od siebie po pare kilosów.
 |
zielony akcent w różowym wpisie :-) |
Potem godzinka spędzona na przedeptywaniu wyschniętych już niestety łąk w dolinie Osobłogi koło Racławic Śl. Podczas kwietniowego mego pobytu tam obiecałem se sprawdzić kto zamieszkuje wzmiankowaną okolice.
 |
gdyby tam była woda to eldorado murowane :-) |
W pewnym momencie usłyszałem znajomy gwizd - no teren wprost idealny dla tego gatunku. Jak mocniej popada i podleje łąki można podjechać jeszcze raz -a nuż coś fajnego doleci.
A tymczasem dziwonia wpisuje się kolorystycznie w tytuł posta (no może to bardziej karminowy niż róż, ale...)
 |
piękny samiec dziwonii...... |
 |
...z zapałem wyśpiewywał swoje trzysylabowe "dzi_wo_nia" |
Na koniec wpisu jeszcze widoczek na dolinę Osobłogi i pożegnany róż w pionowym kadrze.
 |
arocenozy dominują na skraju krainy nazwanej przez Waldka "PiDżi" |
 |
jeszcze raz firletka poszarpana. |
|
I tak kończę ten szybki różowy pościk - do następnego i życzę ciepłego (tu se można wpisac czego:-)
Dziwonia cudna:)pozdrawiam
OdpowiedzUsuń