Etykiety

pidżi (41) ptaki (38) Turawa (25) dolina odry (25) gęsi (25) motyle (24) niszczenie przyrody (23) ważki (23) bociany (22) drapole (20) mewy (20) stada (19) góry (16) siewki (14) rajd ptasiarzy (12) zmiany klimatyczne (11) dewastacja (10) owady (10) stado (10) gogolin drzewa (9) przeloty (9) rolnictwo (9) księżyc (8) las (8) dzierżno (7) osadniki Strzelce Op (7) migracja (6) myślistwo (6) plaskowyż głubczycki (6) Utrata (5) stawy tułowickie (5) storczyki (5) łabędzie (5) żuraw (5) osadniki (4) parki narodowe (4) sokół wędrowny (4) żołny (4) biegus zmienny (3) bocian (3) błotniak łąkowy (3) cyraneczki (3) gogolin kamieniołomy (3) las naturalny (3) modliszki (3) orlik (3) piotrówka (3) rzeka (3) wróble (3) wycinki (3) zrównoważony rozwój (3) Jesioniki (2) Park Narodowy w Austrii (2) Rogów Opolski (2) biała (2) dziki park (2) dęby (2) gąsiorowice (2) kotlarnia (2) mppl (2) nietoperze (2) ochrona (2) ochrona przyrody (2) park w Rogowie (2) raniuszek (2) rybołów (2) rzekotka (2) wydmy (2) łączki A4 (2) Białowieża (1) Strzeleczki (1) ambona (1) bagno (1) bewiki (1) blotniak stepowy (1) brzegówki (1) budki dla jerzyków (1) czapla (1) drapolicz (1) erozja (1) jemioła (1) kotewka (1) krasowa (1) krynica morska (1) kumak (1) kurhannik (1) kwiecień (1) mamidło (1) mochów (1) ojcowski park narodowy (1) opryski (1) oprzędy (1) postrzałek (1) rozlewiska (1) rybitwa (1) siwerniak (1) stepowienie (1) storczyk blady (1) strach na ptaki (1) szpak (1) słowacja (1) trzmiele (1) uhla (1) wejmutka (1) widmo brockenu (1) zabezpieczenia antykolizyjne dla ptaków (1) zaćmienie słońca (1) znaczki skrzydłowe (1) znaki (1)

środa, 29 kwietnia 2026

Popiełuszki

Nie jest moim celem obrażanie uczuć religijnych kogokolwiek - tytuł bowiem odnosi się do fatalnej i długotrwałej suszy i jej skutków. Przez ostatnie 2 miesiące spadło mniej niż połowa średniorocznej normy za ten okres. To kolejna taka wiosna - jeszcze się dobrze nie zaczęła a już służby hydrologiczne ogłaszają suszę nie tylko glebową, ale i hydrologiczną. Niestety nikt z decydentów i olbrzymiej części społeczeństwa nie chce tego problemu zauważyć. Ba, zarządcy wód w tym kraju robią naprawdę wiele by skutki suszy potęgować. Pisząc te słowa słucham akurat audycji o hydrologii, bioróżnorodności i zmianach klimatycznych. Pani z Centrum Ochrony Mokradeł wspomniała, że w tym kraju mamy sieć rowów melioracyjnych o długości odpowiadającej 3/4 odległości z Ziemi na Ksieżyc.....to jakieś 230 tys km. Zastawki, magazynowanie wody, mała retencja? Chyba żartujecie.....Nie z tymi betoniarzami z Wrzód Polskich i samonierządnikami. Ich interesują przelewy za pogłębianie rowów a nie troska o lokalne społeczności. Widząc ten syf jaki nam fundują pseudoelity ciężko spać spokojnie....

Z tematów przyrodniczych zakończyliśmy 7 sezon polnej "masakry - nocne eksploracje terenu zgodnie z metodyką są dość wymagające kondycyjnie, ale zawsze ciekawe i przynoszące niespodzianki. Na przedostatnim wyjeździe taką niespodziankę sprawiło nam 3 panów którzy pojawili się dwoma samochodami i zablokowali na polej drodze samochód w którym siedział kolega. Okazało się, że wzięli nas za złodziei. Na szczęście panowie szybko zauważyli swoją pomyłkę, ale przez chwilę było tak dość "inaczej". 

Za chwilę kolejne monitoringi; chyba 20 sezon MPPLa i monitoring Stawów Niemodlińskich i Tułowickich. A za niecałe 2 tygodnie Rajd Ptasiarski. Znów z przyjaciółmi planujemy to zrobić na rowerkach.

Skoro już omówiłem z grubsza aktualną sytuację i plany na przyszłość to polecimy w teren. Zapraszam.

wywiewanie materii organicznej z pól przebiega dość spektakularnie i konsekwentnie

Czy rolnicy podejmują jakieś działania by zapobiec skutkom erozji wietrznej? Przecież tracą rocznie 2-3 miliardy złotych przez zmiany klimatyczne. Tak, są miejsca gdzie to się dzieje, ale na pewno nie tutaj. U nas dalej wycina się polne zakrzaczenia i aleje śródpolne i zasypuje resztki podmokłych terenów pod uprawę kukurydzy.- w końcu nawet jak rolnik nic nie zbierze, to odszkodowanie dostanie, to po co się będzie przejmował skutkami suszy. Państwo też nie promuje zatrzymywanie wody w krajobrazie - politycy wolą populizm i rozdawanie nie swojej kasy zamiast wdrażanie rozwiązań systemowych.  A przecież takowe można było by wdrożyć - choćby wypłata tzw "bobrowego" - za tereny na których uprawa jest niemożliwa wskutek zlania wodą powinno się wypłacać odszkodowania. No a cóż jest skomplikowanego w budowie zastawek na tych pieruńskich rowach odwadniających? To żadne wielkie halo przecie.  I choć obecność wody to także czasem niewielkie straty, to jednak znacząco przeważają korzyści
Apropo wody: na małym śródleśnym stawku koło Kamienia Śl wpadłem na parkę mandarynek w środowisku które sugerować może próbę lęgu - te kaczki zakładają gniazda w dziuplach u nas wykuwanych przez dzięcioły czarne. 
parka kolorowych azjatów

Na pobliskim kamieniołomie też ciekawie choć poziom wody od lata zeszłego roku ubyło ponad 2 metry wody.  Dwa tygodnie temu spotykałem tam podgorzałkę a parę dni temu fajny przelot mew małych rybitw czarnych i jednego szczudłaka.

para nurogęsi w tym okresie sugerują próbę podjęcia lęgu


od lewej:śmieszka, szczudłak i mewa mała

Jeśli chodzi o wycieczki w teren to używam głównie rowerka - co prawda za ciepło nie jest a wiatr potęguje odczucie chłodu, ale elektrykiem można i pod wiatr :-) Natomiast już 3 razy zdarzyło mi się złapać kapcia. Peszek :-)
To teraz porcje fotek z takich rowerowych wycieczek:
para bocianów z okolic Bagna
Martwię się trochę o te okolice gdzie bociany lubią zdobywać pokarm, bo ruszyły prace przy budowie mostu południowego nad Odrą. gogolińscy "rozwójnicy" mogą zechcieć zbudować drogę przez te łączki. Choć zwróciłem się oficjalnym pismem do burmistrza z pytaniem czy planują taką drogę to wieloletnie doświadczenie nie pozwala mi wierzy w żadne słowa wypluwane przez tutejsze władze. Ich prawda dogonić nie zdołą, tak szybko przed nią uciekają.....

krętogłów z parku w Otmęcie
W okolicy tego miejsca spotkałem też pierwszych kosiarzy i dmuchaczy spalinowych. Szefostwo krapkowickiego WIK w zadzie ma suszę i jej skutki, drogie paliwo, syf i hałas jaki generują ich idiotyczne praktyki. Kasę trza przewalić i zniszczyć jak najwięcej się da przed końcem świata (jaki znamy). Zresztą tu u mnie też przewaliło się stado kosiarzo-dmuchaczy. Powaliło wszystkich do imentu....

umierające Kosorki

Jak widać na kompleksie żwirowni poziom wody opadł wręcz dramatycznie. To na pewno cieszy ludków co se tam pobudowali "dacze" nad wodą. Byle im do łbów nie wpadło by w te dziury po wydobyciu piachu śmieci ładować. A społeczeństwo mamy przecież "zaradne i pełne inwencji" :-)
Niedawno przyleciały w to miejsce rybitwy i widać, że bardzo im się chce - no, ale czy zdołają przetrwać jeśli woda będzie dalej tak opadać? Wątpię.

parka na jednej z wysepek

Nistety zdemontowano sztuczną wyspę która dwa lata temu tam umieściłem. Muszę popytać tamtejszych moczykijów czy wiedzą dlaczego.
przęstka na resztkach wody
Bywam też w okolicy tzw Czerwonych Górek - trochę sie tam dzieje i też jest to niestety teren zagrożony rozjebką niedorozwojową. Widziałem dokument uzgadniający złoże glinki którą międzynarodowy koncern cementowy chce wykorzystywać UWAGA ! do wychwytywania CO2.Są plany mówiące o powstaniu tuż obok dużej instalacji do wychwytywania CO2 - oczywiście nie będzie to miało NIC wspólnego z walką o klimat a chodzi o dużą kasę dla międzynarodowych graczy. My możemy tu skisnąć z braku wody, oni będą się wypróżniać do złotych nocników. 
Warto dodać , że planowana kopalnia odkrywkowa miała by powstać w otulinie Parku Krajobrazowego - no po prostu zgroza i szok. To po "cha" te wszystkie formy ochrony w tym kraju jak nie chce się przestrzegać ich prawnych ram? 
pierwiosnki wyniosłe bodajże ze śródpolnej remizy na Czerwonych Górkach

  
pas rozgraniczający pola to zawsze miejsce bytowania wielu organizmów

wyszła na kolację

Tu porcja fociaków z wczorajszej wyprawy a potem zakończę szybą relacją z wizyty u Dr Szpona.
ach te sznurki.....

 Bociany czasem wpadają w sznurkowe tarapaty. Odkryłem natomiast, że na naszym terenie działa firma wyłoniona w publicznym przetargu której zadanie polega na sprzątaniu po ROLNIKACH folli, sznurków i innych artefaktów porzucanych przez nich na polach. Rozumiecie to? Każdy normalny mieszkaniec tego kraju szanujący innych ludzi i otoczenie wie, że swoje śmieci trzeba uprzątnąć a za sprzątanie po rolnikach mamy dopłacać.....
pierwsze w tym roku moje pliszki żółte zobaczyłem dopiero wczoraj!

Ten osobnik wygląda na jakiegoś mieszańca "podgatunkowego"
stado ponad 20 wron przy dwóch kuropatwach

Na koniec 3 fociaki z wizyty orlikowej na północy Opo. Lubię tamte tereny tak samo jak nasze, choć zdaję sobie sprawę, że za parę lat okolice Gogolina będą już tak zniszczone i przekształcone przez "rozwojników" , że trza się będzie wyprowadzić w spokojniejsze okolice -być może właśnie w okolice Pokoju i Namysłowa. Choć oczywiście nikt nie jest w stanie zagwarantować, że i tam zawita dziki niedorozwój i jego spalinowo-betonowi apogleci.
Tymczasem w orlikowych areałach jeszcze względny spokój:
jest i łukoskrzydły wędrowiec


resztki soliterowego olbrzyma na pewno służą tysiącom różnych organizmów

jak ktoś mi każe się zachwycać kwitnącymi czereśniami to proszę by mi potrzymał piwo i wołam dziką gruchę! :-)
Natomiast nie wiem jak z drzewami owocowymi będzie po tej nocy gdzie prognozowane są spadki temperatur na dużym obszarze kraju do nawet -10 st.
No, ale jak to mówią szury od upraw bananów i pomarańczy to wszystko wina sterownia pogodą, chemitrailsów, anten 5G, ludzi jaszczurów i mnie. 
Biere na klatę i obiecuję, że załatwię jeszcze więcej popryskań :-) A mam znajomości WSZĘDZIE!
Natomiast trza by w czasie majówki zrobić coś pożytecznego i nie myśleć o zbliżającym się kolapsie. 
To do następnego oby mniej ususzonego wpisu,
Pozdrawia Wania od nieba pryskania.

poniedziałek, 30 marca 2026

Rudo-blues

Jak widać marzec był obfity w różne wydarzenia i wyjazdy. Dawno nie wstawiałem tylu postów co w tym miesiącu. Co zatem się działo od powrotu z wycieczki nad Morze Czerwone? Ano rozpocząłem sezon rowerowy, sowi (kontynuujemy polną MaSaKRe)  a za to zakończyłem przygodę ze (ZD)radą ds ekologii. To dlatego trochę mi smutno...Co prawda prawie 1,5 roku temu gdy zgłaszałem swój akces do rady na cuda nie liczyłem, ale zapału i pomysłów mi nie brakowało . Cóż z tego jeśli burmistrz nie zamierza robić nic co miało by znaczenie. Ciężko nie zauważyć, że traktuje on "radę"  jak pi-ar'ową przykrywkę do symulowania działania. Ileż ja tam prostych do realizacji pomysłów zgłaszałem, ile się naprosiłem o sprawozdania z naszych spotkań, ile razy prosiłem przewodniczącą rady o wsparcie i pomoc....no i cóż z tego skoro zarówno burmistrzowi jak i przewodniczącej to lata i powiewa jak ruskowi glut z nosa zimą na zabajkalu. Większość rady stanowią zaproszenie przez niego ludzie, a co gorsza jest tam cn 1 osoba (z tytułem naukowym) zatrudniona przez gminę od wielu lat jako "ekspert" od drzew i przyrody. To ten sam co broni trociniarzy i niszczycieli drzew. Ten sam na którego złożyłem skargę do rady miasta i teraz niedawno do SKO na uwalenie wszczęcia postępowania w sprawie zniszczenia drzew. Co ciekawe, tydzień temu dostałem pismo z SKO, że cofają sprawę do ponownego rozpatrzenia przez burmistrza.... Ciekawe co gminne "eksperty" wymyślą, żeby znów sprawę zamieść pod dywan a, że będą próbować to pewne. Czarą goryczy, która spowodowała, że opuściłem tak samo mający w zadzie przyrodę organik była wręcz irracjonalne reakcja na zgłoszenie miejsca przebywania bezdomnych kotów i prośbę o reakcję czyli sterylizację i ich usunięcie z okolic centrum biednoróżnorodności. Burmistrz i jego urzędnicy stwierdzili, że : "nie widzą konieczności sterylizacji i negatywnego wpływu kotów na lokalny ekosystem". Nie widzą! Naukowcy i przyrodnicy widzą a une nie! :-) 

To serio nie do wiary, gdy się zrozumie, ile kasy i energii tutejsze "elity" wkładają w to,  żeby NIC SIĘ na lepsze NIE ZMIENIŁO. To po co mam na nich marnować na nich czas? Ten sam efekt (a raczej jego brak) będzie jeśli zrezygnuję z tej eko-ściemy.  A jeszcze dodam, że przez ponad rok ani razu członkowie rady nie zostali podczas spotkań poinformowani o ważnych z punktu widzenia ochrony zasobów przyrodniczych zamierzeniach samorządu czy petycjach wpływających do urzędu a dotyczących spraw tak istotnych jak kształtowanie przestrzeni. Oni się tam głownie chcą skupiać na edukacji dzieci i młodzieży. Tylko, że sami pokazują, że to co mówią o zrównoważonym niedorozboju i biednoróżnorodności nie jest wdrażane w życie...także, bez żalu podjąłem decyzję (nie tylko ja zresztą) o zakończeniu tego etapu pseudo partycypacji społecznej. Nie będę wspierał człowieka, który wg mnie nie jest szczery i otwarty, i nie chce nic ważnego dla otoczenia robić. Po tym czego doświadczyłem stawiam beczkę rumu przeciw szklance denaturatu, że inne "rady społeczne" też są od symulowania działania albo spełniania życzeń "szczodrobiorców" związanych z urzędem niż służbie społeczeństwu. Samonierząd do nieszczęściu...ot co.

Jeśli chodzi o rowerek to inauguracyjny trip machnąłem na Utrate. Przez chwilę myślałem, żem dalej na pustyni:

ale nie , to tylko pustynna symulacja :-)

Przy susłowej łączce zatrzymałem się przy łanie jasnoty - latały tu trzmiele i 2 zadrzechnie fioletowe. 
królu złoty - jaki cudny łan jasnoty

samica zadrzechni fioletowej (widać pomarańczowe segmenty na czułkach)

Co do łanów wszelakich to pierwsze zielenie czosnku to dla oczu ukojenie a dla nosa obietnica obiadu ;-) .Żarcik ...

grądzik koło Obrowca - wprowadzono tu zmodyfikowaną gospodarkę i na razie nie będzie to ruszane piłami elpeków

Co do leśnych opowieści: tydzień temu w poniedziałek byłem na sesji rady z ciasta na której o sytuacji lasów opowiadali zastępca nadleśniczego i rzeczniczka nadleśnictwa Strzelce Op. Radni usłyszeli fatalnej sytuacji spowodowanej przez suszę której emanacją jest jemioła. Leśnicy z całą powagą nawijali o tym, że "walczą" z tym zjawiskiem piłą i wycinką. A gdy zapytałem jakie działania podjęli w ciągu ostatnich lat po to by zatrzymać w lesie wodę usłyszałem jakieś pierdoly oraz, że "nie da rady" :-) No jakby znajoma sytuacja :-)  Zapytałem też po co organizują w naszej gminie miejsca do akcji "zanocuj w lesie" skoro 90% tego obszaru podlega intensywnej gospodarce leśnej a jak w lesie rżną to wiadomka, że : won mi ston" ;-) Wtedy mapkę z zaznaczonymi obszarami wycinek wyrwała mi nieustannie uśmiechnięta pani rzecznik i entuzjastycznie zaczęła objaśniać radnym (których i tak to waliło) , że nie.... leśnicy nie wycinają przecie wszystkiego i  na raz i ogólnie nie ma się czym martwić.....no pewnie, że nie :-))) 
Niech jej chumor nie opuszcza! 
Zapomniałbym o jeszcze jednej sprawie: rzeczniczka-leśniczka radośnie ogłosiła, że RDOŚ wydał decyzję podejmującą ustanowienie rezerwatu geologicznego Góra Szpica. Ten obszar był wpisany w plan ochrony przyrody poprzedniego PULu więc tak naprawdę leśnicy wielkiej łaski nie zrobili. No i obszar leśnego ekosystemu objętego ochroną jest śmiesznie mały - 9 hektarów jak na las to naprawdę niewiele! 
A dookoła rezerwatu "walczą" z jemiołą aż furcy....

przylaszczki z pod Kamienia Śl

miłe dla oka kolorki

Gdzieś tam wyczytałem, że przylaszczki były stosowane do leczenia przypadłości wątroby. Onegdaj ludzie po anatomicznych szczegółach rośliny dopasowywali ich działanie do tych ludzkich organów które im przypominały. I tak liście przylaszczki przypominjące ludzką wątrobę miały właśnie zastosowanie na ten narząd. 

Czas już najwyższy na ptoki; będzie sesja z tytułowa rudą a potem jeszcze dwa modele.

spotkana w okolicy susłowej łączki w Kamieniu Śl
Pięknie pozowała polując na gryzonie. Momentami latała naprawdę niedaleczko od mojego uśmiechniętego od "łuchadołucha" jestestwa :-)
jakie ma fajne "galotki" 

lekko przesterowałem kolorki choć po prawdzie w dobrym świetle kania jest dość kontrastowa

nalocik

I ostatni marcowy ptaszor.
dużo nie brakło i byłby odczyt

walczące na rosół i życie koguty 

Więcej grześków nie pamiętam - do następnozy :-)

sobota, 21 marca 2026

Ogrodowe ptaki i rafo-cudaki

Napoczynjąc opis pierwszego człona zacznę od wspominek poranka inauguracyjnego. Pobudkę zrobiłem sobie koło 7 rano (wschód słońca 6 am) po to by w ogrodach poszukać jakichś ptasich wędrowców. No i trochę ptaszorów się kręciło. Pierwsze wpadły mi w oko pliszki siwe które zresztą obserwowałem tam nieustannie. Oprócz nich pojawiały się świergotki, podróżniczki, kląskawki i mnónóstwooo phyloscopów. To wszystko ciągnęło na północ do Europy. Myślę, że anropogeniczne zielone przestrzenie gdzie nie brakuje wody a i najwidoczniej bazy pokarmowej ułatwiają drobnym migrantom przelot nad mega niegościnnym terenem. Wkoło przecież kamienne pustynie i niezbyt korzystne warunki do migracji. Z tym, że gdy te rafy się skończą to i turystyka zacznie podupadać ergo hotele i ich ogrody też poznikają. No, ale umówmy się-  hot spoty tworzone przez człowieka nie zastąpią ptakom naturalnych miejsc żerowiskowych i lęgowych.

jeden z pierwszych sfoconych ptaków podczczas wyjazdu

Trochę mnie skonfudował - świergotki to zaiste niełatwa w oznaczaniu rodzina ptaków.
W końcu po wewnętrznym dialogu "ja" szukający cech jakiegoś azjatyckiego raryta kontra "ja" racjonalny:-) zgodziliśmy się, (acz niechętnie) że to świergotek drzewny. 

u świergotków ważnym elementem do ID jest wzorej na głowie.

świergotek polny

pliszka żołta podgatunku feldeg 

podróżniczki były skrytsze niż pliszki i najczęściej trzymały się skrajów niskich żywpłocików 

Na obiekcie rosło sporo ciekawych roślin: zarówno drzew jak i krzewów i bylin. Podczas spacerów zauważyłem, że szczególnie na albicji gotowało się od drobnych wróblaków. Jak się bliżej przyjrzałem to głównie były to pierwiosnko-piecuszki. Co ciekawe wydawało się, że one wcinają nektar/pyłek. Czytałem kiedyś, że drobne ptaszory tak potrafią, ale pierwszy raz widziałem to na własne gałki. NO i pamiętajcie, żeby do grona zapylaczy oprócz tak nieoczywistych organizmów jak ćmy czy nietoperze dopisać sobie ptaki (bo ptaszki to wiecie kto ma :-))) 

phyloscop na kwiatach albicji

Słówko o architekturze ogrodowej - rzeczywiście było zielono i kolorowo, ale trochę z niesmakiem patrzyłem jak kompulsywnie używano kosiarek i wyrywano z "solnych trawników" niechciane tam rośliny. Z tym, że no rozumiem, takie są kapitalistyczne głupie estetyczne standardy pozwalające na marnowanie sił i zasobów na "bukieciarstwo" - zresztą, to my, "ludzie zachodu" im to wkleiliśmy jako estetyczne akcje.

Po porcji migrantów teraz farałońscy autochtoni :-)  Najpospolitszym ogrodowym gatunkiem był wróbel domowy (lekkie zaskoczenie) , synogarlica senegalska, czapla złotawa i pustułka (jakiś afrykański podgatunek). 

miejscowi i imigranci


Pustułki były lęgowe "na hotelu"

pan synogarlica - fajny mają chłopaki głos, u nich sezon lęgowy trwa chyba all year round

czapelki złotawe - kompletnie niepłochliwe

Teraz przeniosę się nad brzeg morza - porcja rafowych ptaszydeł i ich skrzydeł.
Ptaki widywałem głównie podczas odpływu gdy czaple, rybitwy i siewy odpoczywały i żerowały na wystającej rafie. Pierwszego dnia nad morze nie brałem aparatu bo jakoś nie czułem , że będzie potrzebny więc gdy zauważyłem łażąca czaplę która pasowała mi na czaple rafową trochę się zmartwiłem czy uda mi się ją jeszcze spotkać i sfocić. Na szczęście okazało się, że ptak codziennie łaził przy plaży a momentami do jego obserwacji nie były potrzebne żadne przyrządy optyczne :-)

mocne golenie, zmienny zasięg żółci i lekko zagięty dziób to cechy odróżniające rafową od nadobnej

polowanko

udany portrecik

Oprócz nurkowania urządzałem se spacerki przybrzegowe. Trochę kilometrów tam zrobiłem wzbudzając lekkie niedowierzanie i żarty znajomych. Oni relaksik, leżaczki i opalanko a ja na minute dupy nie posadziłem. No, ale nie po to 2 tys km leciałem ryzykując życie :-) żeby leżeć - poleżę se jak już nie będę miał sił a tera trza zaiwaniać :-)

"marchewa" choć pierwej miałem nadzieję, że to królewska

a to bardzo fajny ptok; rybitwa bengalska

wzorek na lotkach 1 rzędowych wyklucza złotodziobą

Liczyłem też na mewy białookie i przydymione, niestety tych nie widziałem.
 Za to jeszcze jeden gatunek czapli sfociłęm:

czapla zielona przypomina troszkę sylwetką bączka

Udaje niby taką krepą i niezdarną, ale pozory myją...znaczy mylą ;-)
przyczajka i .....

ataken - ma tą szyję co? 
Najliczniejszą grupą wodno-ptaków stanowiły siewy. Przedostatniego dnia nachapałem ich sporo bo też wtedy zaliczyłem najdłuższy bo 7-8 km shore walk. 
Na wyjazdowej liście zapisałem 7 gatunków; kwokacza, batony, krwawodzioby, pisika, szczudłaka, czajkę szponiastą i sieweczki morskie. 
baton i "totek"
Siewkowce to srodzy podróżnicy. Ich wędrówki liczą po kilkanaście a tys kilometrów w ciągu roku. Latając lotem aktywnym potrzebują naprawdę sporo pokarmu i na pewno jest to dla nich olbrzymi wysiłek. 
szczudłak

w podobnej tonacji upierzona czajka szponiasta była wyjątkowo ciężka do wypatrzenia w ostrym słonku

kolejny fajny gatun; sieweczka pustynna
Jej głos bardzo przypominał mi siewnicę choć w książce opisywany był zupełnie inaczej. 
dorosły ptak przywdziewający szatę godową.

Taka ciekawostka, że kolorki na czas okresu godowego pokazują się wskutek ścierania się końcówek piór okrywowych, czyli poza sezonem są one jakby schowane. Większość ludzi myśli, że te kolorowe pióra rosną po pierzeniu a tymczasem niekoniecznie. 

o tym piszę właśnie
A skoro był wątek dotyczący kolorów to chyba najbarwniejsze stworzenie ze skrzydłami jakie tam spotkałem..... i to wcale nie nie był ptak :-)

Danaus chrysipus czyli afrykański monarch

Takim to stworem kończe krótko-urlopowy 
Jedna z ostatnich wiosen późniego antropocenu weszła szeleszcząc swoją ususzoną sukienką w kolejce do pokazania.
Do następnego. Pa.