Etykiety

pidżi (41) ptaki (36) Turawa (25) gęsi (25) dolina odry (24) motyle (24) niszczenie przyrody (23) ważki (23) bociany (22) drapole (20) mewy (20) stada (19) góry (16) siewki (14) rajd ptasiarzy (12) dewastacja (10) owady (10) stado (10) zmiany klimatyczne (10) gogolin drzewa (9) przeloty (9) rolnictwo (9) księżyc (8) las (8) dzierżno (7) osadniki Strzelce Op (7) migracja (6) myślistwo (6) plaskowyż głubczycki (6) Utrata (5) stawy tułowickie (5) storczyki (5) łabędzie (5) żuraw (5) osadniki (4) parki narodowe (4) sokół wędrowny (4) żołny (4) biegus zmienny (3) bocian (3) błotniak łąkowy (3) cyraneczki (3) gogolin kamieniołomy (3) las naturalny (3) modliszki (3) orlik (3) piotrówka (3) rzeka (3) wróble (3) wycinki (3) zrównoważony rozwój (3) Jesioniki (2) Park Narodowy w Austrii (2) Rogów Opolski (2) biała (2) dziki park (2) dęby (2) gąsiorowice (2) kotlarnia (2) mppl (2) nietoperze (2) ochrona (2) ochrona przyrody (2) park w Rogowie (2) raniuszek (2) rybołów (2) rzekotka (2) wydmy (2) łączki A4 (2) Białowieża (1) Strzeleczki (1) ambona (1) bagno (1) bewiki (1) blotniak stepowy (1) brzegówki (1) budki dla jerzyków (1) czapla (1) drapolicz (1) erozja (1) jemioła (1) kotewka (1) krasowa (1) krynica morska (1) kumak (1) kurhannik (1) kwiecień (1) mamidło (1) mochów (1) ojcowski park narodowy (1) opryski (1) oprzędy (1) postrzałek (1) rozlewiska (1) rybitwa (1) siwerniak (1) stepowienie (1) storczyk blady (1) strach na ptaki (1) szpak (1) słowacja (1) trzmiele (1) uhla (1) wejmutka (1) widmo brockenu (1) zabezpieczenia antykolizyjne dla ptaków (1) zaćmienie słońca (1) znaczki skrzydłowe (1) znaki (1)

niedziela, 1 lutego 2026

Zimowo-studiowo

Styczeń zakończył się dla mnie zdanym egzaminem certyfikującym na studiach z Zarządzania Środowiskiem Przyrodniczym na Uniwerku Wrocławskim. Nie wiem czy się chce chwalić tytułem jaki widnieje na tym papierze, bo w obecnych czasach każde słowo zawierające przedrostek "EKO" odbierane jest wielce negatywnie ....,ale co tam, walić to, zatem przyznaję się do otrzymania tytułu ekoznawcy :-) Był to bardzo intensywny, ale i ciekaw czas. Poznałem świetnych ludzi o podobnej do mojej wrażliwości i odwiedziłem wiele ciekawych miejsc. Myślę, że udowodniłem (sam sobie), że nigdy nie szkoda czasu i kasy na to by pogłębiać wiedzę i spełniać marzenia. Polecam każdemu! 

Co do innych rzeczy to zacznę od opisania jak przez ostatni miesiąc wygląda u nas zima. Od jakiegoś miesiąca temperatury trzymają się poniżej zera i w jego okolicach co powoduje, że wegetacja która próbowała ruszać na początku grudnia na szczęście się zatrzymała. Jeśli chodzi o opady to jest ich jak na lekarstwo, dlatego mrozy mające osiągać w niektórych rejonach PL ponad 20 st mogą być groźne dla miejsc pozbawionych izolującej białej kołderki. U nas na zachodzie może to narobić wielu szkód w uprawach. Co znamienne, dalej spora część społeczeństwa idiotycznie pisze o tym, że skoro jest zimowo, to nie ma mowy o zmianach klimatycznych. Powoli dochodzę do wniosku, że w mediach społecznościowych promowane są najbardziej szkodliwe i wywołujące chaos informacje. Nie zanosi się, by właściciele tych platform chcieli coś zmienić by to zjawisko ukrócić. To już chyba czas, by te wszystkie fejzbuki, tiktoki i inne ścierwujące media zdelegalizować (wiem, marzenia...).

Innym bardzo przykrym i niepokojącym zjawiskiem zaobserwowanym w mediach "społecznościowych" jest kormorania histeria -  w odpowiedzi na masowe i agresywne domaganie się przez (nawet nie wiadomo czy realnych) ludzi "likwidacji inwazyjnego (haha) szkodnika" opolski RDOS wydał decyzję na odstrzał 361 kormoranów. Uważam, że to pokazówka, która i tak niczego nie zmieni, Nasze rzeki i zbiorniki umierają od działań ludzi a nie kormoranów. A ludzie kompletnie zapomnieli jaka jest rola drapieżników i to, że jeśli wodne ekosystemy nie będą przez nas sterylizowane i pozbawiane miejsc rozrodu i schronienia dla ryb to żadne zabijanie ptaków nie pomoże. A tym bardziej, że skute lodem zbiorniki i mróz i tak mocno eliminuje zimujące tu korki. Który rodzimy drapieżnik padnie jako następny ofiarą zidiocałego i biofobicznego społeczeństwa? Stawiam że wilk.   Z tym, że gatunki nazwijmy je problematyczne powinny mieć jakieś programy pozwalające zażegnywać konflikty na linii człowiek-natura. Tego niestety bardzo brakuje.

Co do prawdziwego życia to szykuje się akcja pokazująca patologie związaną z "pomocą" poszkodowanym dzikim zwierzętom. Opisywałem chyba sprawę weta który zabrał z miejsca przebywania młodą zdrową uszatkę i karmił ją nieodpowiednim pokarmem. Okazuje się, że relacje innych osób przekazujących temu facetowi poszkodowane istoty pełne są naprawdę przerażających opowieści i tym jak taśmowo usypiane/likwidowane są trafiające do niego zwierzęta. A gminy mające podpisane z nim umowy nie tylko nie sprawdzają zasadności tych działań, ale płacą za zabijanie zwierząt olbrzymie pieniądze. Nie interesuje ich nawet fakt, że weterynarz mający się zajmować zwierzakami nie ma nawet warunków technicznych do przetrzymywania zwierząt. Tylko dwie okoliczne gminy za "pomoc" poszkodowanych dzikusom płacą ponad 100 tys zł rocznie. Pytanie ile takich gmin jest w województwie. Przy zupełnym braku mechanizmów kontrolnych naprawdę łatwo niektórym bezwzględnym osobnikom dokonywać okropnych rzeczy i żyć z tego jak pączek w maśle. Trza się za to wziąć, choć znając "urzędniczą troskę i profesjonalizm :-) będzie to na 200% mega frustrujące.  Z innych urzędniczych ciekawostek, to niedawno wysłałem do tutejszego Urzędu gminy prośbę by lekko zmodyfikowali wzór wniosku o wycinkę zieleni i drzew. W Ustawie o Ochronie Przyrody taki wzór i jego treść jest wyraźnie określona. Chodziło mi tylko, by i tak okrojony i uproszczony gminny wzór zawierał treść dotyczącą powodu wycinki. Oczywiście żaden wysokiego szczebla urzędnik mojej prośby za zasadną nie uznał. Odpisano, że gminny wzór wniosku jest zgodny z prawem i kompletnie nie odniesiono się do treści mojego uzasadnienia. By nie być gołosłownym oto treść wniosku ze strony urzędu Gminy Gogolin:

ZGŁOSZENIE

 Zamiaru usunięcia drzewa/drzew rosnących na nieruchomości działka nr…………………..

 przy ulicy…………………………………..w ……………………………………….............

                                                                         (podać miejscowość) 

 Działka stanowi własność…………………………………………………………………….

 Działka stanowi współwłasność………………………………………………………………

                                                   (podać jeżeli dotyczy)

 Podstawa prawna – art.83 ust. 4 ustawy  z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z 2016 r. poz. 2134 z póżn. zm.)

A to wspomniany w stopce wniosku treść artykułu 83f  z Ustawy o Ochronie Przyrody:

Art. 83. 1. Wniosek o wydanie zezwolenia na usunięcie drzewa lub krzewu

zawiera:

1) imię, nazwisko i adres albo nazwę i siedzibę posiadacza i właściciela

nieruchomości albo właściciela urządzeń, o których mowa w art. 49 § 1 Kodeksu

cywilnego;

2) oświadczenie o posiadanym tytule prawnym władania nieruchomością albo

oświadczenie o posiadanym prawie własności urządzeń, o których mowa

w art. 49 § 1 Kodeksu cywilnego;

3) zgodę właściciela nieruchomości, jeżeli jest wymagana, lub oświadczenie

o udostępnieniu informacji, o której mowa w art. 83 ust. 4;

4) nazwę gatunku drzewa lub krzewu;

5) obwód pnia drzewa mierzony na wysokości 130 cm, a w przypadku gdy na tej

wysokości drzewo:

a) posiada kilka pni – obwód każdego z tych pni,

b) nie posiada pnia – obwód pnia bezpośrednio poniżej korony drzewa;

6) wielkość powierzchni, z której zostanie usunięty krzew;

7) miejsce, przyczynę, termin zamierzonego usunięcia drzewa lub krzewu, oraz

wskazanie czy usunięcie wynika z celu związanego z prowadzeniem działalności

gospodarczej;

8) rysunek, mapę albo wykonany przez projektanta posiadającego...

Ja cenię podejście pragmatyczne do wypełniania papirów, ale czy motyw wycinki nie powinien być PODSTAWOWĄ SPRAWĄ od której zaczynamy rozmowę o zasadności wniosku? To kolejny dla mnie smutny przykład, że pomimo deklaracji nowej władzy NIC się tu nie zmienia w podejściu ani do ludzi, ani otoczenia. Lipa samonierządnicza - czyli zrobimy wszystko by nie zrobić nic.....

Z lepszych wieści zaanonsuję spotkanie z Michałem Ksiażkiem które udało mi się załatwić w Gogolińskiej bibliotece. Zapraszam do zapoznania się z twórczością Michała i polecam uwadze jego niezwykłą łatwość opisywania zarówno pospolitszych jak i rzadszych elementów natury a i ludzkiej kultury. Zapraszam na 10 lutego godz 17. 

A teraz hop w terenie - fotki z środka miesiąca. Będą to głównie obrazki z okolic Jemielnicy i zimowego liczenia ptaków wodnych na Odrze.

małe oparzelisko na kamieniołomie koło Strzelec Op zgromadziło imponującą liczbę kaczek

wprawne oko wypatrzy samca płaskonosa


cyraneczki na zalodzonych osadnikach koło Gąsiorowic
Tu też przebywało sporo kaczek a trafiła się i pokrzywnica i pliszka górska.

samiec rożeńca
Angielska nazwa "pintail" dobrze oddaje wygląd tego gatunku.
widać też krakwę w stadzie krzyżaków

Okolica osadników w tym czasie:
jeszcze troszkę śniegu leżało - od dwóch tygodni nie ma już ani ciut-ciut

Potem pojechałem na łąki koło Piotrówki - były żurki, kwiczoły i myszaki. Słabawo raczej. Sytuację uratowały jemiołuszki spotykane na obrzeżu wioski. Ok 30 ptaków siadło na czubku wysokiej brzozy i chwilę rozsiewało jemiołę, ale do akcji wkroczył tak samo rozterkotany jak wkurzony paszkot i przegonił konkurencje w siną dal :-)

20 lat temu jemiołuszki regularnie się pojawiały na Śląsku

Od jakiegoś dłuższego czasu gdy zimy są coraz słabsze te ptaki nie dolatują do nas. Ten rok jest na nie chyba niezły choć typowego nalotu nie ma. 

kałowa biżuteria jemiołuszek :-)

Ostatnia w tym dniu fotka przedstawia najpospolitszego w naszym rejonie drapolka i jego pozę przy polowaniu na gryzonie.
lekko sciorany zimą myszak
Kolejne 3 fotki z monitoringu zimujących na śląsku ptaków wodnych. Na moje zaproszenie do wspólnej wyprawy zgłosiło się aż 8 osób i taką ekipą szliśmy wzdłuż Odry od Januszkowic do śluzy w Otmęcie. Pogoda dopisała - dość mroźno i wyżowo z dobrą widocznością. Wodnych ptoków było ponad 2 tysiące i było co liczyć, a z ciekawostek mieliśmy pięknego dorosłego sokoła wędrownego. Innych grzechów nie pamiętam ;-)
okolica Rozwadzy po raz kolejny w styczniowych liczeniach uraczyła nas dużą ilością ptactwa


siedział dość daleko
Dość nietypowe spotkanie z dużym stadem gawronów i kawek - to chyba pierwsze takie w czasie liczeń na tym odcinku. 


I tymże obrazkiem zamykam kolejną porcję wspomnień i przemyśleń spełnionego studenta podyplomowego :-)
Do następnego drodzy czytacze i oglądacze.

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Kto zimę przytuli?

 No jak to kto? Ja i Trzech króli :-)

Taki tytuł nadałem nie bez kozery gdyż parę wyjść w teren odbywałem właśnie w tym okresie. Nowy Rok przywitałem dobrą kondycją i spacerkiem z córką. W żadnych hucznych zabawach nie brałem udziału - jakoś nie pałałem wolą ostrzejszego brykania. Od wielu lat nie używam także petard ani innej hałasującej i smrodzącej pirotechniki. Jak człowiek świadomy ile trucizny w tym i ile nieszczęścia powodują te "bajery" to bez żalu z tego rezygnuje. Czasem lepiej zaniechać niż robić głupoty.

Ptaki mnie przywitały w pierwszy dzień roku przykarmnikowe a potem czubatka z foty z ogródka teściów. Dwie te elegantki przybyły z pobliskiego lasku do ogrodu. 

czubatka
Od ponad 2 tygodni zima sobie przypomniała nie tylko o naszym szaro-burym kraju, ale i dużej części Europy. W moim rejonie śniegu malutko, ale w innych częściach PeeL napadało sporo. Nie dziwię się, że ludzie narzekają na skutki opadów śniegu i kłopoty logistyczne, ale to co dla nich jest w tej chwili niedogodnością dla przyrody jest ratunkiem. Śnieg pokrywający ziemię nie tylko chroni przez mrozem rośliny i drobne bezkręgowce alei zapobiega wyparowywaniu wody. To bardzo ważny aspekt dotyczący zmian klimatycznych powodujących nierównomierny rozkład opadów i problemy z dostępnością wody także dla ludzi. Tak więc, ja doceniam to że zima raczyła się u nas troszkę rozgościć :-)
 Mając odrobinę wolnego czasu na początku roku pokręciłem się po okolicy. Odwiedziłem kilka miejsc w których spodziewałem się ptaków.

Jadąc w stronę Kamienia Śl zauważyłem niewielkiego łowcę gryzoni i niewielkich ptaków;
napuszony srokosz 
Chwilkę go poobserwowałem chcąc sprawdzić czy na skokach nie widać żadnej biżuterii, ale jak widać był mocno napuszony staą nie miałem szans zobaczyć nawet pół pazurka a co dopiero skok. Dla obserwatora przyrody zimowe warunki to zawsze lekka dopomoga bo ptaki mają mniejszy dystans ucieczki. Muszą racjonalnie gospodarować energią. Z tym, że świadomy obserwator nie powinien dążyć do umyślnego płoszenia zwierząt w tym trudnym czasie. Szczególnie niewielkie ptaki balansują na skraju przeżycia bo ich bilans energetyczny ma bardzo wąski margines tolerancji a mroźne noce trwają 2x dłużej niż dzień gdy mogą uzupełnić zapasy ( o ile je znajdą).
To już okolica którą zachwalam ostatnie tygodnie bardzo: kamieniołom koło Kamienia Śl.

lód zaczyna łapać
Były jeszcze wtedy 4 helmuty a dzień wcześniej kumpela namierzyła tu naprawdę duże stado krzykliwców - prawie 30 ich tu pływało. Ja byłem dzień po i nie spotkałem ani jednego. Za to na pasku niewielkiego pola które nie było chyba w tym roku uprawiane spotkałem kilkaset makolągw i szczygłów. Zimą łuszczakom bardzo ciężko wyżywić się na polach gdzie brakuje nie tylko takich spontanicznie pojawiających się roślin, ale i co gorsza nawet miedz. Co prawda są już mechanizmy premiujące ekstensywne podejście do rolnictwa (dopłaty np sianie poplonów i chyba odłogowanie), ale duzi producenci żywności raczej tego nie stosują. Na mniejszych poletkach za to widuję poplon coraz częściej. To cieszy.

kolorowe bombelki to szczygły, z nimi także makolągwy

jakby światełka było więcej to super ujęcie by wyszło

Te pierony są tak ruchliwe i mobilne, że ciężko im usiedzieć na roślinach pokarmowych dłużej niż minutę. No , ale wiadomo, jak czają się na nie krogulaszki to nerwy utrzymać na wodzy nielekko.

W ostatnich dniach nie tylko zbiorniki śródlądowe ale także duże powierzchnie rzek skuły lodowe łapki dziadka mroza. To w takie miejsca przeniosły się ptaki wodne i tam teraz warto się pojawiać. Wczoraj polazłem na krótką przechadzkę od ujścia Osobłogi do jazu na wysokości Żywocic. Na początku spotkałem "futer-majstra" który akurat zakończył swoją misję. Sympatyczny uw człek karmił gołębie a jeden z nich jeszcze próbował namówić swojego dobrodzieja na dokładkę. 

człowiek z gołębiem na głowie

Za chwilę i ja miałem na sobie tego gagatka. Połaził mi chwilę po ramionach, wlazł na czapkę, ale widząc, że jego gruchanie pozostaje obojętne poleciał do kolegów. Fotki z tego spotkania wrzuciłem na swój profil na fb to już się nie będę powtarzał tutaj.
Na odmarzniętym ujściowym kawałku Osobłogi było troszkę ptastwa. Najciekawsze to świstuny, gęsiówka (hatfu! :-) , nurogęsi i o słodki ocieplony futrem z bobra pantofelku 2 łyski. Kto 30 lat temu przypuszczałby, że za parę dekad będzie to tak rzadki ptak....
kaczorek świntuszka od pleców strony

bardziej profilowo

samiec nurogęsi 

marznie dupka, co ? :-)
Idąc w stronę jazu natknąłem się na młodego sokoła wędrownego. Niestety warunki do focenia były dramatycznie złe. Coś tam porobiłem ale szału nie ma. 
mimo, że miałem rękawiczki paluchy mi grabiały.... uroki zimy

Na szczęście mój poczciwy wyśmigany nikon cały czas się nie poddaje :-) Twarda sztuka.

dopiero w domu zauważyłem na fotach, że ptak ma niebieski plastik na skoku

Niestety, nawet jak bym to zauważył w terenie to warunki były dramatycznie złe i szansy nie było nawet mając lunetę. Szkoda, ale tak czasem w życiu ptasiarza jest. Spotykasz coś ciekawego i wydaje ci się, że super a potem okazuje się, że przy odrobinie szczęścia mogło być wręcz odlotowo....a tu niesmaczek lekki zamiast tego ;-)
młody wędrowniak

Może się jeszcze w okolicy będzie pokazywał. Gołębi w okolicach mariny i rynku w Krapkowicach nie brakuje. 
Innym drapokiem którego teraz bez problemu można spotkać nad odrą jest bielik. Czasem asystuje mu kruk. Ten czarny koleżka powoli szykuje się do lęgów. Zresztą niektóre bieliki też za miesiąc mogą zacząć wysiadywać. 
duecik szwarc-charakterów
Fotka pożegnalno-obiadowa. To co piszę to sama prawda i to podwójna. Już na sam koniec obserwacji kiedy czas już mnie gonił nazad, zauważyłem jak coś dużego zapada na skraju zarośli przy rzece. Ostrożnie się zbliżyłem i zauważyłem dorodną samicę jastrzębia. Miała w szponach szamoczacego się nieporadnie gołębia. Obserwowałem ją dłuższą chwilę przez lornetką jakieś foto zza krzaka próbując poczynić. Ona już miała obiad a ja dopiero za chwilę. Często tak jest, że najlepsze na koniec a kluski kurde stygną :-)

kawał baby :-)

I tym nieostrym i niecodziennym kadrem będę chciał zakończyć zimowe wspominajki.
W niedzielę czeka mnie liczenie ptaków wodnych zimujących na Odrze. Szlak od Zdzieszowic do Otmętu w dobrych warunkach nie jest bardzo wymagający, ale zawsze czasochłonny. Zobaczymy co mi los przyniesie w niedzielę - oby tylko nie wiało, bo "najgorszy to jest wiatr" :-) 
To do następnego. Życzę ciepłych skarpetek i rękawiczek. 

wtorek, 30 grudnia 2025

POROCZNIK

 Słowo tytułowe wymyśliłem siadając do ostatniego wpisu w tym roku - no bo przecież jest już po roku, co nie?

Od ostatniego mojego posta minęło zbyt wiele czasu....pamiętam jak wrzucanie wieści z mojego przyrodniczego życia odbywało się regularniej i z większym zaangażowaniem. Chyba za dużo czasu pochłania mnie wirtualne życie na fb. Choć media społecznościowe to prawdziwa kopalnia wiedzy i pozwalające na kontakty z fajnymi ludźmi podobnymi do mnie to algorytmy są tak skonstruowane, że zabierają za dużo czasu i powodują spore poczucie frustracji gdy czyta się informacje o ludzkiej głupocie i niszczeniu otoczenia .... A przecież mój blog to miejsce gdzie choć nie wchodziłem w interakcję z ludźmi, to dawało mi sporo pozytywnych uczuć. Trza sobie to przypomnieć.

No a co wydarzyło się w moim przyrodniczym światku od ostatniego razu? Po pierwsze pod koniec października odbyło się ostatnie spotkanie społecznej rady ds ekologii przy burmistrzu. Chciałbym napisać, że to co się działo przez rok w czasie naszych spotkań daje nadzieję na jakieś wartościowe akcje, ale nie mogę. Drobnostki jakie udało się zaimplementować w przestrzeń publiczną jak np zaprzestanie walki z liśćmi w parku czy położenie tam kilku pniaków tworzących mikrosiedlisko ciężko uznać za sukces widząc jak mało chęci ma władza by wdrażać poważne zmiany systemowe.  Mam wrażenie, że robi się wszystko by rozmydlić i upupić nawet mało kosztotwórcze a dające wymierne korzyści inicjatywy z jakimi występuję na radzie. Co mnie bardzo zbulwersowało, to burmistrz odmówił wszczęcia postępowania w sprawie zniszczenia drzew na prywatnym terenie. "Ekspert" od drzew pracujący dla gminy (takoż i członek tej samej rady ds ekologii co ja) raczył radośnie stwierdzić, że zdjęcia nie są dowodem w sprawie a okaleczone drzewa wykazują oznaki życia... Ten sam facet pracuje dla innej gminy z okolicy i  jego kolejna "ekspertyza" opisująca efekty drugiego ogłowienia pięknych kasztanowców na cmentarzu stawia na głowie włosy z przerażenia- wg tego pana ogławianie drzew (nawet tak wrażliwych na cięcia jak kasztanowce) nie jest dla tych roślin niczym złym.... Zastanawiam się jak takie antynaukowe opinie mogą być poważnie traktowane przez organy administracji państwowej i dlaczego taka osoba dostaje za swoje szkodliwe "ekspertyzy" publiczne pieniądze? Ktoś musiał by się za tego faceta wziąć. 

Z weselszych spraw to w grudniu zaliczyłem 3ci semestr studiów - przede mną ostatni egzamin na tzw certyfikat "ekoznawcy". Trzymajcie kciuki. Natomiast od teraz będę miał więcej czasu na dzikie przygody w błotku, chaszczach i dobrowolne dokarmianie kleszczy :-)  

Teraz czas na fotki z ostatnich 2 miesięcy:

rzepaki i białe chłopaki

pierwsze gęsi na zb Dzierżno

krzykliwce na Utracie

późnawy kulczyk z pod Gogo - 07.11

Muszę się przyznać, że mój lokalny patriotyzm do wstawiania obserwacji do Kartoteki Awifauny Śląska osłabł bardzo. To oczywiście nie znaczy , że w ogóle zaprzestałem dodawania obserwacji i włączania się w tzw : citizen science. No po prostu ptaki ładuję w apkę NATURALIST sprzężoną z  Strona główna - www.ornitho.pl a rośliny które dzięki świetnym wykładowcom ze studiów są dla mnie coraz mniej tajemnicze wklepuję w INATURA LIST - ta apka ma też możliwość rozpoznawania gatunków i to nie tylko przez algorytm, ale i doświadczonych speców od flory. Na studiach poznałem też potężne kopalnie wiedzy jak np stronę Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska gdzie można znaleźć metodyki badawcze nie tylko poszczególnych gatunków, ale i chronionych ( w tym naturowych) siedlisk Aktualności - Monitoring gatunków i siedlisk przyrodniczych Gorąco polecam to narzędzie. Świat na ptakach się nie kończy choć jak wiadomo zaczął się od żebra bociana :-)

trupek "dużej" mewy
Wracając do wypraw terenowych z grudnia to już tradycyjnie spotykałem się z Dr Szponem. Zabrał mnie ów kolega w okolice jednego z większych na Opolszczyźnie leśnych rezerwatów Narok w dolinie Odry. Połaziliśmy trochę a i niestety zmarzliśmy co Adam (jak mi wczoraj mówił ) przypłacił srogim przeziębieniem czy innym wirusowym zajzajerem. Mnie też chciało załatwić, alem się obronił na szczęście. Tu jakieś foto wspominki z przed świątecznego spotkania.

Ptasia grypa niestety cały czas jest notowana w okolicy. Zresztą nie tylko blisko nas - w Hiszpanii pada tysiące żurawi. Na szczęście coraz częściej te ptaki decydują się na pozostanie w centralnej Europie na zimę choć i tak ich upodobanie do przebywania blisko siebie powoduje, że wirus ma ułatwione zadanie. No niestety, tak to już w przyrodzie jest i niewiele na to można poradzić.
odrzańskie zachmurzone impresje

W czasie świąt miałem sporo wolnego czasu, ale musiałem trochę odpocząć i nie za bardzo ciągnęło mnie w dziką stronę mocy. Odwiedziłem Kosorki, okolice Niemodlina i Lewina Kłodzkiego, dolinę Odry i pokazałem mojej młodej uszatki w Krapko, ale nie były to długie wyprawy.
osiedlowa atrakcja w Krapkowicach 

nie patrz za siebie :-)

Kolega regularnie odwiedzający uszatki naliczył razu pewnego aż 21 osobników (pamiętajcie, że SZTUKI to określenia pasujące do kartofli i mięsa a nie tak cudnych istot jak ptaki!) . Musiało i się dobrze powodzić czego nie można było powiedzieć w tym roku o drapolkach z Pidżi niestety.

start nurogęsi

To fotka ze żwirowni a okolicach Lewnia Brzeskiego - gęsi nie było i ogólnie raczej w ptaki tym razem mało zasobnie, ale oko studenta rozpoznało potencjalnie ciekawe siedlisko pionierskie - wygląda mi to na powstające torfowisko. Oczywiście zanim choć parę cm torfu się tam odłoży to zabudują to wszystko chałupy i rozjeżdżą samochody terenowe....No, ale na wiosnę podskoczę oblukać co mszystego się tam objawiało. 
życie na piachu też może być fascynujące (tak mówił jeden faraon :-))

To już ostatnia fota w tej edycji wspominek. Życzę Wam i sobie pięknych chwil w otoczeniu natury, jak najmniej powodów do zgryzoty i moc energii (zielonej-niezwyciężonej!). 
Żyjemy w takich czasach, że każdy następujący po sobie rok jest aż "za ciekawy" więc tego już nie będę życzyć :-)
Trzymajcie się ciepło i do następnego "wpisanego" oby jak najszybszego oczywista.

czwartek, 30 października 2025

Skalny piździernik

 Strzałeczka. 

Od ostatniego wpisu minął już miesiączek z okładem więc trza nadrabiać. Z ostatnich kilku tygodni warte wspomnienia są Europejskie Dni Ptaków które organizowałem pod egidą OTOPu na zbiorniku Turawskim, spotkanie rady ds Ekologii i seansik ciekawego filmu o tematyce "rolniczo-przyrodniczej" pt "Dzikość".  Z tym, że fotki oczywiście przyrodnicze pokaże . Zacznę od Turawy. Na ptasią "biodróż" przyszło ponad 20 osób o różnym stopniu ornitologicznego zaawansowania i wieku. Przespacerowaliśmy się wzdłuż wału od strony Szczedrzyka do dużej przepompowni. Ptaków trochę mieliśmy, a i porcję edukacji puściłem w obieg. 

łachy pełne skrzydlaków
Dopisały siewkowce - 10 gatunków o tej porze roku to fajna sprawa. Najciekawszym zauważonym ptakiem był perkoz rogaty. Na początku jakoś bardziej na zausznika pasował, ale po dłuższym przyglądnięciu się oznaczyłem go jako rogacizę.

ten dziobek taki troszkę zausznikowaty się wydawał choć pogięty przecie nie był.

W październiku miałem też rowerowe ostatki - znów odwiedzałem okoliczne kamieniołomy gdzie mocno mnie zaskoczyło duże stada głowienek i rożeńców. Głowienki jako kaczki nurkujące (grążyce) żywią się głównie pokarmem zwierzęcym a rożeńce jako pławice raczej preferują pokarm roślinny. 
Wody mimo dość chłodnej aury dalej brakuje. Na łomie koło Otmic wyschło wszystko do imentu.
stadko poderwane przez bielika

i po oblociku
1/3 całego stada rożeńców liczącego równo 30 osobników - to chyba moje największe na Śląsku

A tu kawałek łomu od strony Tarnowa Op. Naprawdę bardzo malownicze miejsce z wieloma odpowiednimi dla ptaków siedliskami.
przyroda pięknie sobie zagospodarowuje to miejsce tylko czy jej ludzie na to pozwolą?

Oglądając transmisję z obrad tutejszej rady miasta wyłapałem informację, że okoliczni rozwójnicy już przebieraja nóżkami by to miejsce uczynić atrakcją turystyczną. I to bynajmniej nie w formie obiektu o walorach krajobrazowo-przyrodniczych, ale pływadeł, plażingu, hałasu i ton śmieci które będą porzucane przez amatorów łikendowego grilika. Można rzygać osranym rozbojem.....
Rada ekologiczna której jestem uczestnikiem to tak jak przypuszczałem kwiatek do kożuszka władzy - mamy być, ale nie przeszkadzać....Ja mam mnóstwo pomysłów które można by wdrażać niewielkim kosztem (nawet zerowym) , ale cóż kiedy zostają one zamulane i przekładane w nieskończoność. No,  ale jak w radzie są ludzie którzy nie są społecznikami a urzędnikami, albo biznesmenami to są "efekty".... Dla mnie jest patologią, że facet który żyje ze sprzedaży materiału szkółkarskiego wypowiada się na temat drzew i zieleni która już istnieje. Jaki on ma interes by bronić drzew czy tego co już samo wyrosło? Albo ekspert od drzew który mi przed spotkaniem rady konfidencjonalnym szeptem zdradza "asfaltową tajemnicę trocinowej wiary" o tym, że trzeba bym bronił aleję starych dębów w Opolu, ale gdy zgłaszam do tutejszej gminy (która go zatrudnia) niszczenie drzew pisze mi, że po zdjęciach nie da się określić wielkości przeprowadzonych skandalicznie i bezsensownie cięć kwalifikujących się na niszczenie dzrzew i odmawia wszczęcia postępowania....nosz jego trocinowa laska nebeska....
No więc sprawa wylądowała w Samorządowym Kolegium Odwoławczym bo jeszcze Polska nie zginęła póki podpis kwalifikowany jest dostępny ;-)
Przelećmy zatem górą nad nieskalanymi pokładami samorządowej kało-troski wraz z kolegą bielaskiem
szata wskazuje na dwu-trzyletniego ptoka - młody znaczy

Teraz coś mniejszego "kolibru" :-)

raniuszek w trzmielinie


a tu głogoliński aunturażżżżż

poszukująca skarbów sójka

Te obdarzone świetną pamięcią ptaki chowają swoje "ojrzeszki" w ściółce by potem gdy je najdzie ochota na przekąskę wrócić do nich. Czasem jednak są obserwowane przez inne swoje koleżanki które im czyszczą spiżarnie :-)
Opisano sytuacje, gdzie krukowate, które widziały, że są obserwowane albo udawały deponowanie skarbu lub odlatywały poza zasięg wzroku obserwatora.  
Ostatnie ujęcia to spacerek w okolicy Oleszki na bukowe orzeszki. Działo się to w zeszłą niedzielę. 
wybarwiające się czereśniowe sady

A na drugim planie piękne buczyny dla spragnionych kolorów. Teraz najlepszy czas by się kolorowo po-wąwozić. Pewnie jak będzie na łikend pogoda to se skoczę połazić bo jest po prostu cudnie. Jary i wąwozy "anusi" za magiczne. Zapraszam jak kto chętny.
Tymczasem zaparzam szklankę chmielu na spokojnego Morfeusza tym bardziej, że jakby taki trochę czas....
wystarczy chmielu dla ludków wielu

PS. A wujcio Janek tylko w rumianek :-)
To by na tą chwilę było tyle.