poniedziałek, 14 marca 2016

Im bliżej tym dalej

No właśnie, najpierwej filozoficzne stwierdzenie dotyczące nadejścia tak mocno oczekiwanej przeze mnie wiosenki - cosik nie mogę się jej doczekać i stąd tytułowa fraza rodem ze ślusarni :-)
A ciemno, że łojesssu , ale trudno, dzicz wzywa.....
W sobotę pobujałem najpierw na stawach w Utracie gdzie nawet nawiedzonego stawowego nie spotkałem a co dopiero ptaki ;-) Pustki przez duże P niestety.
Potem przejechałem szutrowym duktem przez las w stronę leśnej osady zwanej Krzyżową Doliną.
Zatrzymałem się na chwilkę i ponasłuchiwałem ptaków, aleć zaprawde ucho me nie miało nad czym "pracować" i cisza jak makiem zasiał.
zrąb w "puszczy"
Potem we wsi zrobiłem zawrotkę a wjeżdżając na ładnie podlane łączki zaczepiłem na małą pogaduche Krzyżowiankę jedną - wypytywałem napotkaną ołme o sowy i insze ptoki. Ta nie miała wiele wiadomości za to mocno narzekała na "kobuchy". Ten ptak to jeden z dwóch występujących na śląsku gatunków drapoli, drugim jest "jaszymb" z tym, że ostatni z wymienionych jest dużym drapolem a pierwszy mniejszym rozmiarowo. Ołmecka narzekała bo właśnie kobuchy w zeszłym roku jej wszystkie kury wytłukły - no przykro, ale jak by przykładowo kto głodnej osobie przechodzącej mimo podstawił pod nos wykwintny obiadek i do tego nie pilnował tego jedzonka to kto z nas oparłby się pokusie zaspokojenia głodu? NO kto? Tak to jest w przyrodzie niestety (dla Ołmy of corse).
Po minięciu ostatniego zabudowania zasiedlonego właśnie przez konbiecinkę od kurufff ;-) wjechałem w ładne łączki w dolinie rzeczki Chrząstawki.
tu mnie jeszcze nie było
Na łączkach spore stado szpaków i kwiczołów a przy wsi 3 kuropatwy, trznadle i 2 żurki.
mokro i ciemno czyli przedwiośnie w szalonym kraju :-)



Z ciekawostek zauważyłem "wycieralnie" - tutaj kogoś mocno swędzi dość szorstka część ciała - kogo i jaka to już nie znaju, ale podejrzewam jelenie albo insze dzikie konie ozimskie lub łąkowo-leśne bydełko bezłatowe :-)
wycieralnia

zwycięzcy
Czemu tak podpisałem zdjecie? Ano dlatemu że żurki to jeden z niewielu gatunków jeszcze dekade dwie do tyłu bardzo rzadkich które przez ten czas przyzwyczaiły się do człowieka. Choć tyle fajnie, jednak wiele innych nie tak "plastycznych" stworzeń czeka w ciągu następnych lat po prostu zagłada. I pomyśleć, że część ludzi przebywających w ternie  (choć nie samych przyrodników) potrafi powiedzieć "przyroda da sobie sama radę" - owszem da, ale bez czynnych działań ochroniarskich jak już wspomniałem kilka/naście ciekawych i kiedyś licznie występujących u nas gatunków po prostu wyginie :-(
Dobra, już nie wpadam w depreche i zapodawam fociaki zrobione podczas niedzielnego rajdziku do Racławic Śląskich. Celem miało być przywitanie bociana  rzekomo już "nawróconego" z ciepłych krajów.  Miał tu on być widziany przez jednego kolegę w zeszłym tygodniu. 
Najpierw wlazłem na nieczynny most kolejowy z którego otworzył mie się ładny widoczek na doline Osobłogi.
widok w stronę granicy
Tutaj oprócz przelatującej mimo pliszki górskiej innych ptaków nie zauważyłem.A boćka nigdzie wkoło ani widu ani słychu. NO w domu go w każdym razie na pewno nie było :-)
boćkownia w Racławiacach
NO i tego jak mówi jeden fajny herbatnik z lasssu, tyle z bocianowej wycieczki - potem jeszcze przedeptałem łączki i szuwary za żwirownią przy rzece, ale prócz obdartych przez niewygodne kalosze pięt niczem więcej godnego uwagi nie miał. Z nieciekawych zaś rzeczy takie oto "bordello" w terenie spotkałem:
miłośnictwo za żarcie
To miejsce w którym miłujący przyrodę dwururką zapraszają zwierzynę do obiadu. Smacznego smacznego, a tymczasem I'm gonna kill ya, bo kocham, kocham werrrry much :-)
Te tony żarcia to tylko wygodnictwo niektórych myśliwych bo gnijący pokarm na pewno nie jest dla "adresatów" śmierdzącego procederu niczym dobrym. Takie praktyki powinny być zakazane jak już to kiedyś było, ale lobby myśliwskie w sejmie uchwala nie takie kwiatki- ostatnio nowelizowali ustawe gdzie se zażyczyli broni krótkiej! NO jak to gadaja lepiej jak jest więcej.
A ja bym niektórym z tych panów doradzał złożenie papierów o robotę w MPGK bo miłość w pokazanym kształcie i postaci bardziej gospodarką odpadami mi przypomina :-)
Ja w terenie śmieci widzę zbyt wiele by zrozumieć dodatkowe wątpliwej jakości  atrakcje wpływające negatywnie nie tylko na sarny, jelenie i dziki korzystające z takich nęcisk - tutaj żerują również inne stworzenia a ten zepsuty syf na pewno ich kondycji nie poprawia :-(
Tym niestety zatrutym owocem z tereni będę się żegnał a tęskniącym jak ja do wiosenki życzył jej rychłego przybycia.
A tymczasem "zimówek" jeszcze z aut proszę nie ściagać bo "wredna bianka" jeszcze ostatniego słowa nie powiedziała.
Nerka.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz