poniedziałek, 28 marca 2016

Poświątecznie

Święta , święta i po świętach, fajnie było, pogoda dopisała a i w terenie deko podziałałem.
Zacznę od kolorowych florencjuszy wiosennych.
aspekta ;-)
Następny zawodnik został ptakiem marca - bekasik bo o niego chodzi nie jest w tym roku na razie specjalnie często spotykanym gatunem przez ludzi z branży. Mnie się udało go wydeptać na stanowisku gdzie w zeszłym roku też pobywał.
widać gada :-)
Warunki do focenia (w sobotę) nędzne dlatego i fotka tylko dokumentalna.
dobre i tyle :-)
W niedzielę objeżdżałem na szybko (między śniadaniem świątecznym a obiadem) dolinę Odry i przyległości. Cosik tam widziałem:
para płaskich na osadnikach
rożeniec
para gęgaw
Chętnie zaglądam na osadniki koło Krasowej gdzie zawsze coś ciekawego wpadnie w oko lub ucho - tym razem oprócz ptakenów z fot wysłyszałem podróżniczka dla którego to miejsce jest stałym i długoletnim stanowiskiem lęgowym. W trzcinowisku gdzie śpiewał niebieskogardły słowik pokazał mi się niespodziewanie rudy lissssu.
zamaskowany lisu
Wracając z osadników zatrzymałem się na zbiornikach w Rozwadzy. Tam jak tradycja ostatnich lat nakazuje pustki mocne, ale humor poprawiła grupka małych zorro :-)
Dawaj kase gościu! :-)
remiz w typowej dla siebie scenerii
Dziś umyśliłem sobie wyprawkę na zielone użytki koło Łąk Kozielskich. Bujało tam stado droździków ale bestyje straśnie płochliwe były i nie pozwoliły se na zrobienie nawet dokumentalnej foci. Fajny teren którego jeszcze nie pokazywałem - na łączkach podlanych z deczka tokowało z 5 par czajki.
Potem bujnąłem na "jara" za Leśnicę. Teren bardzo urokliwy położony w masywie pagórka GŚA :-)
Głębokie jary, żródliska i bukowe lasy to piękny teren do spacerków przyrodniczo-krajoznawczych.
Zrobiłem w tym pofalowanym terenie ok 7 km z buta zaliczając spotkania m.in z łuskiewnikiem, siniakami i jeleniami.
kawałek podmokłego olsu
 Liczyłem na spotkanie z dzięciołami notowanymi w kartotece, ale mocno wiejący wiatr chyba nie sprzyjał w wykrywaniu wymienionych. Inne rzeczy zrekompensowały w pełni brak doktorów od drzew.
urokliwy pasożyt - łuskiewnik
trochę środowiskowo
buk w buk i z bukiem huk
malownicze jary
nieco suche :-) źródlisko w jarze
Jak się okazało kawałek drogi szedłem skrajem rezerwatu Grafik - ślicznie tam jest i mam nadzieję że jeszcze powtórzę wyprawkę zanim wiosna powie good bye.
Aaaa się jeszcze pochwalę popołudniem poczynioną obserwacją dymówki - co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni ale to tylko wroga propaganda - ja wiem że to musi być TO! :-)
A na pożegnanie jeszcze focia chmary leleni leśnickich:

jelenie
Tak nadejszła nieuchronna chwila zakończenia wspominek światecznych. Mam nadzieję, że czytelnikom, frendom i znajomym ten czas świąteczny przyniósł pozytywne emocje i uśmiech na twarzy!
No to nerka!

niedziela, 20 marca 2016

Śniegu po "pisanki"

Tym razem świeża relacja z wypadu z szalonymi kolegami w pobliskie Góry Bialskie (wschodnie Sudety). No że troszkę śniegu jest w górkach to było jasne, ale przebijania się po pas w śniegu raczej nie przewidziałem i stąd ten tytulik :-)
Plan na dzień był ambitny bo zamierzaliśmy dotrzeć do szlaku w puszczy Jaworowej, potem warunki zweryfikowały nasze oczekiwania.
Pierwsza fota ze szlaku przed samym lasem.
początek
Po kolejnym pokonanym kilometrze otoczenie zgoła inne :-)
pozostałości po zabudowaniach w leśnej głuszy
Liczyłem na jakieś obserwacje słuchowe bo to niby wiosna (akurat Józefa wypadało) ,ale chrupiący pod naszymi stopami śnieg raczej nie pomagał w nasłuchu, a że trasa ambitna to i przystanków przyrodniczych za dużo nie robiliśmy. No czasem się jakaś siksa odezwała i raz dzięcioł bębnił.
na południowych stokach mniej śniegu
i pogoda się wyklarowała :-)
W nocy musiało coś marznącego padać, bo sporo lodu leżało pod drzewami a i na gałązkach niższych drzew ładnie skrzyło się "srebro".
całkiem całkiem
pod słońce
lodowa biżuteria dla drzew nie jest zbyt pożądaną ozdobą :-)
Ostatnie podejście pod szczyt Czernicy ( nie mylić z aytha-ą fuligul-ą :-)) czyli jakieś 300m pokonywaliśmy chyba z pół godziny. Takiego wycisku moje łydki nie dostały już hoho! Tym większe słowa uznania dla pozostałych "górali" przecierających szlak - pierwsza osoba ma po prostu przewalone tym bardziej, że nikt przed nami szlaku nie przechodził.
Ta męka się opłaciła bo na szczycie ozdobionym piękną drewnianą wieżą widokową (ponoć robił to "prywatnie" jakiś mega zapaleniec) widoczki miodne.
Tu widać samą wieżę i na szczęście ostatnie płaskie dojście.
niezniszczalny Domin
dziwna górska kaczka
A potem już siempre muy bueno :-)
widoczek na Jawornik

na ostatnim planie po prawej zb Otmuchowski
biała przerwa przed nami to "szlak" :-)
Na punkcie widokowym pól godzinki dla podratowania cukru we krwi i wio dalej. 
A bym jeszcze zapominał o wrażeniach przyrodniczych bo z wieży obserwowaliśmy tokującego krzyżodzioba a kolega Dżek White odgrażał się że zapamięta lekko fikuśną nazwe tego zawodnika :-)
W tym momencie wycieczki wiedzieliśmy, że do jaworowej nie dotrzemy, ale porządna pauza i piękna aura sprawiły że raźno ruszyliśmy naprzód. Po płaskim i z górki to już nie może być przecie źle :-)
A tu po paru krokach znów poty wystąpiły na me czoło :-)
oj góry Bialskie to zaprawde białe góry :-)

okoliczności sploty czyli wszyscy wszystkim robią foty :-)
Kolebiąc me lekko już schodzone nogi trochę jednak czujności zachowałem bo w pewnej chwili zauważyłem tropy jakby kury - tylko czemu pod niskim daszkiem z gałęzi świerczka :-)
musi jarząbek
kijek dla oddania skali
Droga w dół żółtym szlakiem oprócz spotkania dwójki "sapiensów" tak samo zwariowanych jak my przebiegła bez niespodzianek. Dominowi za to lepiej się szło bo nawet po lekko przetartym szlaku inaczej się idzie - tak samo zadowoleni ze spotkania z nami byli pewnie byli idący pod górkę ;-)
starszy "przebiśnieg" z żelazymi łydami
 Do bazy dotarliśmy po pokonaniu 25 km w nieco ponad 9 godzin - dobrze to była zrealizowana wyprawa bo gdybyśmy musieli zrobić dłuższy dystans to chyba bym padł na przysłowiowy pysk :-)
A i tak po dotarciu do celu zmęczenie zwyciężyło i chitry plan by położoną przy domu górkę trochę spenetrować po ciemku pod kątem sów diabli na rogi wzięli - noc cóż, SKS chyba ;-)
Dziś przed południem wracaliśmy do dom, ale jeszcze szybki stop przy zbiorniku Otmuchowskim by oblukać niewielkie stadko gęsi. Chyba Dżia chciał mi wynagrodzić słabe obserwacje z górek bo wypatrzyłem 4 "krótkie" - piknie!
ostatnie wiosenne gąski - lecą daleko na północ więc mają trochę czasu.

były w sumie 4 krótkie
Ostatni pożegnalny stop pod Korfantowem gdzie w habaziach nad niewielkim polnym rozlewiskiem widziałem swą pierwszą tej wiosny (?) kląskawkę. Koledzy "górale" zaś mieli okazje obejrzeć sobie ładnie żurawie.
trochę dzikiego w polnym krajobrazie :-)
 Myślę, że teraz to już tylko z górki i święta będą zaprawdę wiosenne i radosne czego życzę czytelnikom i sobie as well.
Nereczka.



poniedziałek, 14 marca 2016

Im bliżej tym dalej

No właśnie, najpierwej filozoficzne stwierdzenie dotyczące nadejścia tak mocno oczekiwanej przeze mnie wiosenki - cosik nie mogę się jej doczekać i stąd tytułowa fraza rodem ze ślusarni :-)
A ciemno, że łojesssu , ale trudno, dzicz wzywa.....
W sobotę pobujałem najpierw na stawach w Utracie gdzie nawet nawiedzonego stawowego nie spotkałem a co dopiero ptaki ;-) Pustki przez duże P niestety.
Potem przejechałem szutrowym duktem przez las w stronę leśnej osady zwanej Krzyżową Doliną.
Zatrzymałem się na chwilkę i ponasłuchiwałem ptaków, aleć zaprawde ucho me nie miało nad czym "pracować" i cisza jak makiem zasiał.
zrąb w "puszczy"
Potem we wsi zrobiłem zawrotkę a wjeżdżając na ładnie podlane łączki zaczepiłem na małą pogaduche Krzyżowiankę jedną - wypytywałem napotkaną ołme o sowy i insze ptoki. Ta nie miała wiele wiadomości za to mocno narzekała na "kobuchy". Ten ptak to jeden z dwóch występujących na śląsku gatunków drapoli, drugim jest "jaszymb" z tym, że ostatni z wymienionych jest dużym drapolem a pierwszy mniejszym rozmiarowo. Ołmecka narzekała bo właśnie kobuchy w zeszłym roku jej wszystkie kury wytłukły - no przykro, ale jak by przykładowo kto głodnej osobie przechodzącej mimo podstawił pod nos wykwintny obiadek i do tego nie pilnował tego jedzonka to kto z nas oparłby się pokusie zaspokojenia głodu? NO kto? Tak to jest w przyrodzie niestety (dla Ołmy of corse).
Po minięciu ostatniego zabudowania zasiedlonego właśnie przez konbiecinkę od kurufff ;-) wjechałem w ładne łączki w dolinie rzeczki Chrząstawki.
tu mnie jeszcze nie było
Na łączkach spore stado szpaków i kwiczołów a przy wsi 3 kuropatwy, trznadle i 2 żurki.
mokro i ciemno czyli przedwiośnie w szalonym kraju :-)



Z ciekawostek zauważyłem "wycieralnie" - tutaj kogoś mocno swędzi dość szorstka część ciała - kogo i jaka to już nie znaju, ale podejrzewam jelenie albo insze dzikie konie ozimskie lub łąkowo-leśne bydełko bezłatowe :-)
wycieralnia

zwycięzcy
Czemu tak podpisałem zdjecie? Ano dlatemu że żurki to jeden z niewielu gatunków jeszcze dekade dwie do tyłu bardzo rzadkich które przez ten czas przyzwyczaiły się do człowieka. Choć tyle fajnie, jednak wiele innych nie tak "plastycznych" stworzeń czeka w ciągu następnych lat po prostu zagłada. I pomyśleć, że część ludzi przebywających w ternie  (choć nie samych przyrodników) potrafi powiedzieć "przyroda da sobie sama radę" - owszem da, ale bez czynnych działań ochroniarskich jak już wspomniałem kilka/naście ciekawych i kiedyś licznie występujących u nas gatunków po prostu wyginie :-(
Dobra, już nie wpadam w depreche i zapodawam fociaki zrobione podczas niedzielnego rajdziku do Racławic Śląskich. Celem miało być przywitanie bociana  rzekomo już "nawróconego" z ciepłych krajów.  Miał tu on być widziany przez jednego kolegę w zeszłym tygodniu. 
Najpierw wlazłem na nieczynny most kolejowy z którego otworzył mie się ładny widoczek na doline Osobłogi.
widok w stronę granicy
Tutaj oprócz przelatującej mimo pliszki górskiej innych ptaków nie zauważyłem.A boćka nigdzie wkoło ani widu ani słychu. NO w domu go w każdym razie na pewno nie było :-)
boćkownia w Racławiacach
NO i tego jak mówi jeden fajny herbatnik z lasssu, tyle z bocianowej wycieczki - potem jeszcze przedeptałem łączki i szuwary za żwirownią przy rzece, ale prócz obdartych przez niewygodne kalosze pięt niczem więcej godnego uwagi nie miał. Z nieciekawych zaś rzeczy takie oto "bordello" w terenie spotkałem:
miłośnictwo za żarcie
To miejsce w którym miłujący przyrodę dwururką zapraszają zwierzynę do obiadu. Smacznego smacznego, a tymczasem I'm gonna kill ya, bo kocham, kocham werrrry much :-)
Te tony żarcia to tylko wygodnictwo niektórych myśliwych bo gnijący pokarm na pewno nie jest dla "adresatów" śmierdzącego procederu niczym dobrym. Takie praktyki powinny być zakazane jak już to kiedyś było, ale lobby myśliwskie w sejmie uchwala nie takie kwiatki- ostatnio nowelizowali ustawe gdzie se zażyczyli broni krótkiej! NO jak to gadaja lepiej jak jest więcej.
A ja bym niektórym z tych panów doradzał złożenie papierów o robotę w MPGK bo miłość w pokazanym kształcie i postaci bardziej gospodarką odpadami mi przypomina :-)
Ja w terenie śmieci widzę zbyt wiele by zrozumieć dodatkowe wątpliwej jakości  atrakcje wpływające negatywnie nie tylko na sarny, jelenie i dziki korzystające z takich nęcisk - tutaj żerują również inne stworzenia a ten zepsuty syf na pewno ich kondycji nie poprawia :-(
Tym niestety zatrutym owocem z tereni będę się żegnał a tęskniącym jak ja do wiosenki życzył jej rychłego przybycia.
A tymczasem "zimówek" jeszcze z aut proszę nie ściagać bo "wredna bianka" jeszcze ostatniego słowa nie powiedziała.
Nerka.



niedziela, 6 marca 2016

Nadrabianka

Strzałeczka.
Dawno żadnych wieści z terenu nie wrzucałem ale też szału nie było. Teraz trochę nadrobię i kilka fociaków pokażę z opisami co i gdzie udało się spotkać.
Ogólnie to jakieś te ostatnie tygodnie dziwne pogodowo, ani to zima, ani wiosna a i w przyrodzie jakoś tak niezbyt żwawo towarzystwo buja. Co prawda skowronki już dawno śpiewają, ale one w takie zimy to chyba za daleko nie odlatują. Widać też w wielu miejscach żurawie i czajki.
Pierwszą pliszkę siwą spotkałem też kawałek czasu temu na osadnikach w Strzelach Opolskich. Inne widziane tam ptaki to cn 50 cyraneczek, krakwy i świergotki łąkowe.
w locie
 Tydzień temu wyjazd w poszukiwaniu wiosennych ptasich akcentów do rezerwatu Łężczok. Po drodze stop na osadnikach w Starym Koźlu. Ucieszył widok parki wąsatek a tak to niestety pustawo.
en face
Na Łężczoku trochę gęsi i dopiero co przybyłe z południa helmuty oraz dawno nie widziany kolega Michał :-) 
Z roku na rok wiele gatunków przylatuje coraz wcześniej i dotyczy to także właśnie wspomnianych hełmiatek.
przedwiosenny Łężczok
hełmiatek było pod 20 osobników
Wracając do domu przepatrzyłem także okolice pradoliny Odry. Było trochę szpaków i gęsi oraz ciekawe miejscówki i rejonie wsi Rudy i Dziergowice.
okolice wsi Turze
piękne starorzecze koło Dziergowic
wiosenny przelot może tu być ciekawy
Jeszcze jeden stop na stawku wiejskim w pobliskiej wsi a tam takie "cuda" - nie ma co się dziwić , że egzoty spotykane są w wielu miejscach jeśli takie jak pokazane niżej ptaszory mogą swobodnie przemieszczać sie z miejsca na miejsce.
hodowlane berki białolice
ohar i mandarynka
W czasie bieżącego łikendu odpaliłem premierowo rowerek i fajną trasę w dolinie Odry sobie zrobiłem. Co prawda wiatr trochę przeszkadzał, ale nie było tak źle. Widać było przelot. Wysoko na niebie leciały myszaki, widywałem w kilku miejscach krogulce a w parku w Rogowie Opolskim luźne zgrupowanie ponad 60 kosów!
starorzecze i zamek

stary i dziki park jak magnes przyciąga migrujące ptaki
 Takie miejsca są już coraz rzadsze - ludzie uzurpują sobie prawo do "porządkowania" wszystkiego co im podpadnie bo musi być porządek. Niestety cierpi na tym wiele stworzeń od roślin, owadów po ptaki i ssaki.
krogulaszek w przelocie

zajadający się chwile wcześniej owocami bluszczu
W parku w Rogowie na niektórych krzaczkach nieśmiałe początki zielonego a w szeleszczących dywanach starych liścieni kwitną przebiśniegi.
zwiastuny :-)
 Po wizycie w Rogowie podjechałem na pobliskie pola i łączki pod Gwoździcami. Tam spore stado siniaków wśród których wypatrzyłem swego pierwszego wiosennego grzywacza. Nieśmiało śpiewał potrzos i próbowały toków czajki. Wody trochę na polach jest i może ta miejscówka przyciągnie jeszcze podczas migracji jakieś fajne gatunki.
na razie tylko sarny przemykające przez podlaną łączkę
Dzisiejszy dzionek nie przyniósł spektakularnych obserwacji a do tego pogoda też koślawa. W czasie spacerku w parku w Otmęcie słyszałem odzywającego się dzięcioła zielonego i widziałem kręcącą się koło niego samicę zielonosiwego - czyżby szykował w planach był jakiś dzięcioli mezaliansik? :-)
zielonosiwa torpeda nie dała mi się sfocić porządnie
tu już lepiej ją widać
 Po obiedzie odwiedziłem też okolice Głogówka i najciekawsze ptaki zaobserwowane podczas popołudnia to myszaki włochate i 2 błotniaki zbożowe. 
samica zbożaka
okolice Agnieszczyna to bankowe obserwacje obu północnych gatunków drapoli
Na pożegnanie "chwasty" wprowadzone w dzicz przez człowieka - panowie bażantowie bo o nich tak brzydko się wyrażam zostali przyłapani na małej batalii - nadchodząca (chyba) wiosna podniosła im poziom wojennego hormonu ;-)
jeden z białym, drugi bez.
No to na tyle w tej chwili, widziałbym już bardziej wiosenne klimaty i więcej ciepełka ale zdaje się, że czeka nas jeszcze prawdziwa zima :-( Oby prognozy szamanów od pogody nie stały się faktem bo kupry pomarzną nie tylko nam.Tfu, tfu..................
Nerka.