środa, 29 lipca 2015

www.kicia-murder.pl

Tytuł posta może trochę drastyczny, ale słowa które padną moją zadanie uświadomić jaka odpowiedzialność ciąży  na właścicielach słodkich kić i inszych mruczków pozwalających na hasanie wokół domu swym pupilom i tłumaczącym, że kota i jego instynktu zmienić się nie da - da się, da , tylko trza mieć świadomość paru rzeczy odnośnie swojego puchatego przyjaciela i odrobinę wrażliwości na otaczając nas świat.
Wybrane cytaty pochodzą z artykułu pani Joanny Bagniewskiej pt "Koty czyli krajobraz strachu" opublikowanego 29.07.2015 w GW.
Pani Joanna; zoolożka i wykładowczyni Universyty of Reading w UK. zaczyna artykuł zdaniem pod którymi i ja mogę się śmiało podpisać.  Potem jednak już opisuje sprawę z punktu widzenia naukowca i badacza.

" Jak większość ludzi bardzo lubię koty - miłe, puchate i inteligentne. Jednak z zawodowego obowiązku jako zoolog muszę stwierdzić, że sympatyczny mruczek ma również drugie oblicze - twardego, skutecznego mordercy.
Kot to drapieżnik doskonały - adaptuje się wyjątkowo łatwo, bardzo szybko rozmnaża, jest niezwykle odporny i mało wybredny, poluje na wszystko w zasiegu pazurów. Ponadto przewyższa liczbowo naturalne drapieżniki. Szacuje się że na świecie żyje ponad 400mln kotów..............
.......W 19-tym wieku zwierzęta te zabierano ze sobą w podróże morskie; tępiły szczury na okrętach. W ten sposób rozprzestrzeniły się na świecie, stając się jednym z najgroźniejszych gatunków inwazyjnych na ziemi.......
..............Mruczki są bezpośrednio odpowiedzalne za wyginiecie aż 33 gatunków ptaków!

Miliony kotów, miliardy ofiar dziennie

Koty zagrażają nowozelandzim ptakom kiwi, pingwinom małym a także przeróżnym niewielkim ssakom , gadom i płazom - w sumie 175 gatunkom kręgowców na na 120 wyspach. A co z kontynentami? Szacuje się, że w USA mieszka od 10 do 50 mln bezpańskich kotów; w Polsce są one najliczniej występującymi drapieżnikami liczniejszymi od lisów, kun i borsuków............
......Zdziczałe koty mają większe terytoria od domowych mruczków, bo muszą samodzielnie szukać pożywienia, schronienia i okazji do rozmnażania sie ( w odróżnieniu od wysterylizowanych kotów domowych).
NO dobrze: ale czy polowanie nie jest naturalne? Na gryzonie, ptaki czy jaszczurki też czyhają inne niebezpieczeństwa. Niby tak, ale stworzyliśmy sztuczny układ w którym liczba drapieżników nie jest zależna od dostępności naturalnego pożywienia, ponieważ je dokarmiamy. W naturze gdyby ofiar było mniej, zmniejszyłaby się również liczba drapieżców.............dlatego populacje kotów nie podlega tym samym prawom co populacja naturalnie występujących drapieżników. Ofiary kotów nie mają szans wobec zdrowych i rosnących w siłę drapieżców. Dodatkowo sama obecność kota ma negatywny wpływ na na ptaki........rodzice rzadziej wracają do gniazd z pokarmem co sprawia, że pisklęta nie przeżywają lub są słabsze. To zjawisko w ekologi nazywa się krajobrazem strachu........
....Koty polują kiedy tylko nadarzy się okazja i nie polują wyłącznie z głodu. Eksperymenty z lat 70-tych przeprowadzone w Kanadzie pokazały, że koty karmione swoim ulubionym pokarmem zostawiały miskę by złowić szczura po czym wracały do jedzenia karmy.........


Coraz więcej kotów, coraz więcej ludzi.

........W miastach koty są liczniejsze niż we wsiach  - łatwiej o pokarm więc koty chętniej się wzajemnie tolerują" Potem pani Joanna podaje przykładowe zagęszczenia kotów w brytyjskich miastach z rekordowo wysokim 1580 szt na 1 km kwadratowy w Shefield!!!
"..............miasta będa się rozrastać przy okazji zagrażając bioróżnorodności. I tu nasze domowe koty zaczynają być problelem.
W Polsce wg badań Euromonitor International mieszka ich ponad 6 milionów.........w UK 10,6 a USA 96,6 mln.....
Jak możemy ocenić spustoszenie czynione przez koty? Używa się do tego różnych szacunków m.in ankiet w których właściciele kotów piszą, ile zwierząt ich pupil przyniósł do domu................
...... Jednak średnie liczna zwierząt upolowanych przez koty w ciągu roku to od 18 do 64szt (dane z UK, Australii i Nowej Zelandi)
W UK koty przynoszą w ciągu roku w sumie ok 220mln zwierząt z czego 1/3 to ptaki. W Stanach koty zabijają między 1,4 a 3,7 miliarda ptaków rocznie; liczna zabitych ssaków szacowana jest na 6,7 - 20,7 miliarda.......
Liczby kocich ofiar mogą być mocno zaniżone, ponieważ nie każdy kot chwali się w domu swoją zdobyczą. Poza tym jeśli kot nie przynosi żadnych zwierząt lub też przynosi ich zbyt dużo właściciele mniej chętnie informują o tym w ankietach.W jednym z badań Kerry Loyd z Uniwersytetu w Georgii zastosowała tzw Kitty Cams, miniaturowe kamerki umieszczone na kocich obróżkach......Pokazały one dokładne zachowanie kotów poza domem i okazało się, że koty przynoszą do domu tylko 23% upolowanych stworzeń.
28 % zjadają zaraz po upolowaniu a prawie połowę po prostu zostawiają..........
To uzmysłowiło naukowcom skale zjawiska...........

Dzwoneczki, obróżki i sterylizacja

Naukowcy proponują różne sposoby na zmniejszenie liczby upolowanych zwierząt. Popularne obróżki z dzwoneczkami zmniejszają liczbę kocich zdobyczy o ok 30%. O wiele skuteczniejszą metodą są kolorowe kryzy przypominające wyglądem gumki aksamitki - naukowcy z australijskiego Murdoch University stwierdzili, ze koty w kryzach łowią o ponad połowę ptaków mniej niż koty bez kryz. Jaskrawe kolory ostrzegają ptaki, ale ssaków już nie - w większości nie rozróżniają one dobrze kolorów. Ta sama grupa badawcza przetestowała też CatBibs - duże plastikowe śliniaki uniemożliwiajace kotom rzucanie się na ofiarę. Śliniaki przeszkodziły 81% kotów w upolowaniu ptaków , a 45% w upolowaniu ssaków."
Dalej pani Joanna radzi i ostrzega by stosować tylko specjalnie do tego przeznaczone produkty - niewłaściwe mogą spowodować kłopoty u ich "nosicieli".
Dalej autorka radzi:
" Można koty zamykać w domu - jeśli nie cały czas to chociaż sezonowo. Drapieżniki te łowią ok 85 % więcej zwierzyny gdy jest ciepło, robią to głownie nocą. Na wiosnę i latem pojawia się najwięcej piskląt i młodych ssaków; to one są najbardziej narażone na kocie ataki.........Najskuteczniejszą metodą jest niewypuszczanie kota z domu w ogóle - chociaż w wielu miejscach jest na to już niestety za późno.
A co z kotami wolnożyjącymi? W Polsce są uznawane za zwierzęta dzikie które w myśl art 21 Ustawy o ochronie przyrody stanowią dobro ogólnonarodowe, powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu. Nikt nie kwestionuje ich niezwykłej skuteczności w walce ze szczurami, jednak w każdym układzie potrzebna jest równowaga, a obecnie koty zdecydowanie ją zakłócają...."

W ostatnich zdaniach autorka radzi by sterylizować koty by uniemożliwić im niekontrolowany rozród.
Zachęcam do lektury całego artykułu żeby sobie ktoś nie pomyślał, że pewnie napisałem tylko o tym co z punktu widzenia lubiciela ptaków wygodne.

Od siebie dodam, że kiedyś na stronach czeskich obrączkarzy z przerażeniem patrzyłem na zwrotki z rudzików z zachodniej Europy - znakomita większość danych pochodziła z ptaków zabitych przez koty lub roztrzaskujących się o szklane elementy ludzkich budowli. Jak więc widać nasza ingerencja w przyrodę sięga tak daleko, że każde najmniejsze działanie pro ekologiczne (np: sterylizacja kotów czy ich kolorowe znakowanie) nie powinno być bagatelizowane i rozmydlane.
Ja ze swej strony także zachęcam do tego by na nasze kiciusie popatrzeć troszkę innym okiem.
Też mi się przypomina jedna bardzo celna uwaga z książki " Mały Książę"  Antoine’a de Saint-Exupéry’ego
"-Ludzie zapomnieli o tej prawdzie .......Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś................"
Przy okazji pozdrawiam przyjaciela który trzyma 2 koty w domu i nie mówi, że kot musi biegać luzem. Jego zwierzaki wcale nie wyglądają na nieszczęśliwe o czym może zaświadczyć on sam.

Tymczasem tyle i pozdrówka.

PS.Podeślij Waldi fote Newi i Spidiego to wrzucę je na bloga - niech ten tekst trochę ożywią Twoje futrzaste  łobuziaki.








poniedziałek, 27 lipca 2015

Mokra

Wpis lekko opóźniony ( z przed tygodnia) pokazujący głównie przyrodę żwirowni koło wsi Mokre.
Połaziłem trochę obserwując ptaki i ważki. Najbardziej hałaśliwie podczas obserwacji na obiekcie zachowywały się dwie koleżanki rzeczne - broniły dwóch lotnych już młodziaków a czy ja mam skrzydła (i ochotę) by zagrozić młodym rybitwom ;-)

szalejąca rybitwa
 
darły dziobaki i straszyły mnie symulując atak z góry
Przez hałasy czynione przez ptaszory latające za mną "krok w krok" nie do końca mogłem się skoncentrować na innych na innych ciekawostkach oferowanych przez paczamame :-)
Na szczęście cosik jeszcze wychaczyłem podczas spaceru;
dwójka nieletnich gołębi
Parę nie dość, że nieletnich to jeszcze różnogatunkowych gołębi zdybałem na linii niskiego napiecia: fotka siniaka i turkawki robiona digi_stajli.
Kilkanaście czapli siwych to żadna niespodzianka w tym miejscu i czasie, choć gdyby tam jakaś purpura wśród siwuch latała..........
jedna z kilkunastu czapli
Upalny lipiec sprzyja też ważkom - tych na żwirowni sporo- głownie husarze i szafranki.
szafranka- obecnie już dość pospolity gatunek
husarz to jedna z największych krajowych ważek
ważkowa miłość
W pewnym momencie zauważyłem pod stopą jakiś podskakujący żwawo cień - dziwak przypominał żabę ale dziwny był spory ogon wystający z "końcówki pleców" :-)
Rozmiar jak na świeżo przeobrażoną kijanke też średnio wskazywał na żabe, ale.............jeden gatunek ma bardzo duże kijanki i może to właśnie on?
czyżby grzebuiszka?
młode żaby brunatne czy ropuchy są kilka razy mniejsze od huczków ziemnych w tym samym wieku!
Wracając mały stopik koło Gostomii - tam kilka myszaków, błotniaków z dwóch gatunków oraz gniazdo pustułki utytułowane w polnym krajobrazie.
pustułki zajęły gniazdo kruka na maszcie średniego napięcia
dwa młodziaki a po prawej muti
Zakończę dwoma fotkami z okolic Ligotki - byłem raz na zachodzie słoneczka które nie współpracowało, ale co innego moglem se "strzelić" na podwieczorek :-)
przegorzan kulisty zapylany przez żądne słodyczy trzmiele ( można cytować na dyktandach:-)))
zając ala kapibara :-)
Zajączkiem mówię bajbaj i do następnego posta.

wtorek, 21 lipca 2015

Osiołek z Jaworzyny

Dziś wpis zupełnie nie pasujący do profilu poprzednich, ale sprawa na pewno warta zaliczenia szczególnie dla interesujących się "zabytkową techniką".
Tytułowy osiołek to slangowa nazwa parowego zabytku żelaznodrogowego jakim jest lokomotywa TKt 48.
Dlaczego ten typ parowozu zasłużył sobie na zwierzęce przezwisko o tym w dalszym ciągu opowieści a tymczasem krótkie info gdzie to cudo jeździ. Zabytkowym pociągiem złożonym z TeKatki i dwóch wagonów mających już prawie 100 lat można bujać w łikendy z Jaworzyny Śląskiej do Świdnicy. Traska liczy ok 15 km i warto ją zaliczyć a po powrocie ze Świdnicy jeszcze można wpaść do muzeum kolejowego w tejże miejscowości.
Teraz już czas na prezentacje osiołka i jego zaprzęgu :-)
na stacji w Świdnicy
tabliczki typu i numer seryjny maszyny
zalana po same uszy :-)
manewry z górami sowimi w tle
TKt 48 jest lokomotywą bez tendra (czyli zasobnika ciągniętego za jednostką) wypełnionego węglem
lok jest chwalony za szybką i efektywną produkcje pary potrzebnej do przemieszczania się pojazdu
Kolejarze obsługujący sprzęt mówią żartobliwie , że osiołkowi wystarczy pokazać łopatę a już daje czadu :-)
Pono trasa z Jaworzyny do Świdnicy pokonywana jest na 2-3 łopatach węgla! Ja chcem taki "powóz"! :-)
Oczywiście z ekologią taki sprzęt ma niewiele wspólnego ale jako zabytek techniki broni się znakomicie.
teraz widać czemu osiołek? :-)
Jeszcze kilka fot zabytkowych wagonów i kilka strzałów ze starej lokomotywowni przerobionej na muzeum.
wagony z 1928roku są pięknie odbudowane a wszystko to rękami pasjonatów kolejnictwa
oryginalna tabliczka znamionowa na wagonie
taki sprzęt jeździł też z naszej miejscowości do Prudnika jeszcze w latach 80tych!
w zbiorach muzeum oprócz sprzętu wyprodukowanego u nas są parowozy z Niemiec, Austrii a nawe USA.
tu widać tender za jednostką a kolor zielony co to musi być w każdym wpisie kończy relacyjke z likedowego rodzinnego wypadu.
W następnym wpisie powrócę do tematów przyrodniczych w tymczasem mówię do zaś i gwiżdżąc jak lokomotywa wjeżdżam ma stacje THE END :-)

wtorek, 14 lipca 2015

Tribute to W

Czołem.
Porcja fotek z ostatniego nielekkiego kawałka czasu.
Mało pisania, dużo fotek..........ech życie......

bociek z Krepnej
przy wodopoju
lipcowe goździki też z pod Krępej
solo
w zbliżeniu
trzmielojad
w niskim świetle
mieniak tęczowiec przysiadł na drodze koło Otmic
płochliwa bestyja
okolice Otmic
samica gąsiorka zaniepokojona moją obecnością....
...śmiesznie wymachiwała swym chwostem z lewa na prawo
czas na kraśniki....
.....i ważki - tu 5 osobników na kawałku piaszczystej drogi
wśród nich lecicha białoznaczna
orthetrum sp w zbożowej scenerii
gadziogłówka z Małej Panwi na kajaku (by Sajmon)
z balkonu Bożeny - przypomina storczyka, ale co to jest dokładnie?
podczas swoich "wyścigów" jerzyki wydaja przenikliwe odgłosy
ślaz
ku pamięci - zawsze w naszych sercach
I tyle na tą chwile.....................