No jak to kto? Ja i Trzech króli :-)
Taki tytuł nadałem nie bez kozery gdyż parę wyjść w teren odbywałem właśnie w tym okresie. Nowy Rok przywitałem dobrą kondycją i spacerkiem z córką. W żadnych hucznych zabawach nie brałem udziału - jakoś nie pałałem wolą ostrzejszego brykania. Od wielu lat nie używam także petard ani innej hałasującej i smrodzącej pirotechniki. Jak człowiek świadomy ile trucizny w tym i ile nieszczęścia powodują te "bajery" to bez żalu z tego rezygnuje. Czasem lepiej zaniechać niż robić głupoty.
Ptaki mnie przywitały w pierwszy dzień roku przykarmnikowe a potem czubatka z foty z ogródka teściów. Dwie te elegantki przybyły z pobliskiego lasku do ogrodu.
 |
| czubatka |
Od ponad 2 tygodni zima sobie przypomniała nie tylko o naszym szaro-burym kraju, ale i dużej części Europy. W moim rejonie śniegu malutko, ale w innych częściach PeeL napadało sporo. Nie dziwię się, że ludzie narzekają na skutki opadów śniegu i kłopoty logistyczne, ale to co dla nich jest w tej chwili niedogodnością dla przyrody jest ratunkiem. Śnieg pokrywający ziemię nie tylko chroni przez mrozem rośliny i drobne bezkręgowce alei zapobiega wyparowywaniu wody. To bardzo ważny aspekt dotyczący zmian klimatycznych powodujących nierównomierny rozkład opadów i problemy z dostępnością wody także dla ludzi. Tak więc, ja doceniam to że zima raczyła się u nas troszkę rozgościć :-)
Mając odrobinę wolnego czasu na początku roku pokręciłem się po okolicy. Odwiedziłem kilka miejsc w których spodziewałem się ptaków.
Jadąc w stronę Kamienia Śl zauważyłem niewielkiego łowcę gryzoni i niewielkich ptaków;
 |
| napuszony srokosz |
Chwilkę go poobserwowałem chcąc sprawdzić czy na skokach nie widać żadnej biżuterii, ale jak widać był mocno napuszony staą nie miałem szans zobaczyć nawet pół pazurka a co dopiero skok. Dla obserwatora przyrody zimowe warunki to zawsze lekka dopomoga bo ptaki mają mniejszy dystans ucieczki. Muszą racjonalnie gospodarować energią. Z tym, że świadomy obserwator nie powinien dążyć do umyślnego płoszenia zwierząt w tym trudnym czasie. Szczególnie niewielkie ptaki balansują na skraju przeżycia bo ich bilans energetyczny ma bardzo wąski margines tolerancji a mroźne noce trwają 2x dłużej niż dzień gdy mogą uzupełnić zapasy ( o ile je znajdą).
To już okolica którą zachwalam ostatnie tygodnie bardzo: kamieniołom koło Kamienia Śl.
 |
| lód zaczyna łapać |
Były jeszcze wtedy 4 helmuty a dzień wcześniej kumpela namierzyła tu naprawdę duże stado krzykliwców - prawie 30 ich tu pływało. Ja byłem dzień po i nie spotkałem ani jednego. Za to na pasku niewielkiego pola które nie było chyba w tym roku uprawiane spotkałem kilkaset makolągw i szczygłów. Zimą łuszczakom bardzo ciężko wyżywić się na polach gdzie brakuje nie tylko takich spontanicznie pojawiających się roślin, ale i co gorsza nawet miedz. Co prawda są już mechanizmy premiujące ekstensywne podejście do rolnictwa (dopłaty np sianie poplonów i chyba odłogowanie), ale duzi producenci żywności raczej tego nie stosują. Na mniejszych poletkach za to widuję poplon coraz częściej. To cieszy.
 |
| kolorowe bombelki to szczygły, z nimi także makolągwy |
 |
| jakby światełka było więcej to super ujęcie by wyszło |
Te pierony są tak ruchliwe i mobilne, że ciężko im usiedzieć na roślinach pokarmowych dłużej niż minutę. No , ale wiadomo, jak czają się na nie krogulaszki to nerwy utrzymać na wodzy nielekko.
W ostatnich dniach nie tylko zbiorniki śródlądowe ale także duże powierzchnie rzek skuły lodowe łapki dziadka mroza. To w takie miejsca przeniosły się ptaki wodne i tam teraz warto się pojawiać. Wczoraj polazłem na krótką przechadzkę od ujścia Osobłogi do jazu na wysokości Żywocic. Na początku spotkałem "futer-majstra" który akurat zakończył swoją misję. Sympatyczny uw człek karmił gołębie a jeden z nich jeszcze próbował namówić swojego dobrodzieja na dokładkę.
 |
| człowiek z gołębiem na głowie |
Za chwilę i ja miałem na sobie tego gagatka. Połaził mi chwilę po ramionach, wlazł na czapkę, ale widząc, że jego gruchanie pozostaje obojętne poleciał do kolegów. Fotki z tego spotkania wrzuciłem na swój profil na fb to już się nie będę powtarzał tutaj.
Na odmarzniętym ujściowym kawałku Osobłogi było troszkę ptastwa. Najciekawsze to świstuny, gęsiówka (hatfu! :-) , nurogęsi i o słodki ocieplony futrem z bobra pantofelku 2 łyski. Kto 30 lat temu przypuszczałby, że za parę dekad będzie to tak rzadki ptak....
 |
| kaczorek świntuszka od pleców strony |
 |
| bardziej profilowo |
 |
| samiec nurogęsi |
 |
| marznie dupka, co ? :-) |
Idąc w stronę jazu natknąłem się na młodego sokoła wędrownego. Niestety warunki do focenia były dramatycznie złe. Coś tam porobiłem ale szału nie ma.
 |
| mimo, że miałem rękawiczki paluchy mi grabiały.... uroki zimy |
Na szczęście mój poczciwy wyśmigany nikon cały czas się nie poddaje :-) Twarda sztuka.
 |
| dopiero w domu zauważyłem na fotach, że ptak ma niebieski plastik na skoku |
Niestety, nawet jak bym to zauważył w terenie to warunki były dramatycznie złe i szansy nie było nawet mając lunetę. Szkoda, ale tak czasem w życiu ptasiarza jest. Spotykasz coś ciekawego i wydaje ci się, że super a potem okazuje się, że przy odrobinie szczęścia mogło być wręcz odlotowo....a tu niesmaczek lekki zamiast tego ;-)
 |
| młody wędrowniak |
Może się jeszcze w okolicy będzie pokazywał. Gołębi w okolicach mariny i rynku w Krapkowicach nie brakuje.
Innym drapokiem którego teraz bez problemu można spotkać nad odrą jest bielik. Czasem asystuje mu kruk. Ten czarny koleżka powoli szykuje się do lęgów. Zresztą niektóre bieliki też za miesiąc mogą zacząć wysiadywać.
 |
| duecik szwarc-charakterów |
Fotka pożegnalno-obiadowa. To co piszę to sama prawda i to podwójna. Już na sam koniec obserwacji kiedy czas już mnie gonił nazad, zauważyłem jak coś dużego zapada na skraju zarośli przy rzece. Ostrożnie się zbliżyłem i zauważyłem dorodną samicę jastrzębia. Miała w szponach szamoczacego się nieporadnie gołębia. Obserwowałem ją dłuższą chwilę przez lornetką jakieś foto zza krzaka próbując poczynić. Ona już miała obiad a ja dopiero za chwilę. Często tak jest, że najlepsze na koniec a kluski kurde stygną :-)
 |
| kawał baby :-) |
I tym nieostrym i niecodziennym kadrem będę chciał zakończyć zimowe wspominajki.
W niedzielę czeka mnie liczenie ptaków wodnych zimujących na Odrze. Szlak od Zdzieszowic do Otmętu w dobrych warunkach nie jest bardzo wymagający, ale zawsze czasochłonny. Zobaczymy co mi los przyniesie w niedzielę - oby tylko nie wiało, bo "najgorszy to jest wiatr" :-)
To do następnego. Życzę ciepłych skarpetek i rękawiczek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz