środa, 11 lipca 2018

lipcowe migawki

Zaczynam cykliczną opowieść z przyrodą w roli głównej.
Zanim jednak, to mały żarcik Karlikowy - PKP PLK chyba będzie chciała oclić drzewo bo ostatnio widziałem aż dwóch funkcjonariuszy służby ochrony kolei w jego najbliższym sąsiedztwie. Pilnują by nikt dębu nie wyrżnął :-))) Ekstra!
pilnują Karlika czy tych zardzewiałych do imentu artefaktów? hmmmm
Był rowerek - na Kosorki. Oczywiście po drodze co chwila jakieś mniejsze czy większe sterty śmieci. Chyba ludzie lubią przebywać w zasyfionym otoczeniu bo jak inaczej wytłumaczyć coraz większe ilości plastików, puszek czy odpadów po remontach. Ba! Nawet znalazłem w "dziurze" pod wioską Kamień Ślaski (wybraną onegdaj najpiękniejszą wsią Opolszczyzny) płytę nagrobkową leżącą w "zacnym" towarzystwie eternitu i innych paskudztw. Cudownie!
Nie będę jednak męczył oczu tymi obrazami. Niech coś milszego zmysłom teraz zagości:
malinowiec_nektar_grupe
Na okrajkach leśnych dróg tam gdzie kwitnie podagrycznik czy inne rośliny na których żerują owady można pooglądać różne towarzystwo. Naprawdę, piękny jest efekt jak jadąc rowerkiem po bokach zrywa się po kilkanaście i więcej kolorowych szmeterlingów :-)
rzadziej spotykana forma barwna malinowca
Na Kosorkach już grupują się czajniki - było ich ponad 100 a asystował im pojedynczy łęczak i samotnik. Początek lipca to czas kiedy pierwsze siewy wracają na południe po sezonie lęgowym.
łęczak w drodze na południe
 Apropo przelotów -nie wiem czy zauważyliście u siebie, ale nad moim miasteczkiem od ponad tygodnia latają już w sporych grupkach jerzyki - chyba kończą się lęgi i nie minie miesiąc jak tylko jeże przez "Ż" będziemy mogli oglądać:-)
 jerzyki cosik tam pod stropodachem szukały
 W niedzielę szybki rajdzik na PiDżi. Żniwa idą ostro, ptaków niebyt wiele.
rząd topoli przy stacji PKP w Głogówku: widok rodem z Italii
Czy wiecie że, już, już wydawało się, że sprawa farm wiatrowych na PiDŻi się zakończyła z pozytywnym dla mieszkającym tam ptaków skutkiem a tu gruchnęła wieść, że inwestorzy szukają nowych chętnych do skasowania grubszego keszu ekspertów! Qrka, jak można nie rozumieć, że to naprawdę wyjątkowy w skali kraju teren. Mam nadzieję, że plany zawiatrakowania połowy płaskowyżu spełzną na niczym! Oby!

Poniżej doku-fota małego wróblaczka co w pierwszej chwili mocno mnie skonfudował. Na szczęście podrywając się do lotu wydał głos i sprawa jasna. Ale popatrzcie sami : ta szata może troszkę zmylić szczególnie jak nie widać "dupki" i innych szczegółów upierzenia w falującym rozgrzanym powietrzu.
młoda pliszka żółta
A to już znajoma atenka z okienka :-)
Przejeżdżałem mimo i ją wylukałęm w stałym miejscu.
płaskowyżowa pójdźka
Odwiedziłem okolice Wierzchu. Zaiste bardzo malowniczo:

malutkie źródlisko w polnym krajobrazie to bezcenna dla bioróżnorodności oaza. Niestety takich miejsc szybko ubywa
Na koniec kilka ujęć motyli. Pod Głogówkiem w jednym miejscu latało sporo siareczników. Czy wiecie,że część tych motyli przylatuje do nas z południa.
siarecznik na łopianie
dwóch opoi - karlątek na drugim planie
Na pożegnanie motyl z sąsiedztwa. Namawiam do pozostawiania kawałka "dzikiego" zakątka gdzieś na uboczu ogródka. Tylko w takich miejscach owady mają szanse by się rozmnożyć. Dbajmy o nasze otoczenie nie tylko chemią, kosiarką i piłą - używajmy wiedzy, zaangażowania i wrażliwości. To przecie tańsze niż benzyna czy prąd :-)
ogródkowy przestrojnik
To co, na zrazie i pięknego lipca życzę!
Adios!

czwartek, 5 lipca 2018

Zdrój im. Drwala (o)polskiego

Zagadkowy nieco tytuł wyjaśni się gdy popatrzycie na pierwszą fotke:

trąbka w sok kasztanowy
Zacząłem nieco przewrotnie, ale tak serioźnie to nie jest żadnym novum wiedza o tym, czym żywią się motyle czy inne owady. Żałobnika z tej foty spotkałem podczas wieczornego rodzinnego spacerku niedaleko chałupy. Siedział na  pozostałości po kasztanowcu okaleczonego przez bezdusznych pilarzy. Zostawili ok 2 metrowy odziomek by "cieszył" oczy okolicznych mieszkańców, żałobnik choć kontent ........
w niskim świetle na murku
Większość zdjęć pokazanych poniżej pochodzi z jednej rowerowej wyprawki z zeszłego łikendu. Póki moje dziewczyny spały ruszyłem na 2 godzinki na rower. Trza teraz szanować każdą chwilę wolengo czasu :-)
Najpierw kot DOMOWY -  co robi na łączce z susłami objętymi ścisłą ochroną w rezerwacie? Zapytajcie jego właściKICIKICIciela. Pewnie beztrosko odpowie, że zaspokaja instynkt...
Nie chcę tu używać kwantyfikatorów, ale uważam że zbyt wielu ludzi którzy niby to kochają swe zwierzaki nie dorosło by się nimi zajmować. Smutno.....
kot romantyk  - pewnie będzie wąchał kwiatki, potem może napiszą wiersz z susłem....
W okolicach rezerwatu powstało niedawno pole golfowe. Co prawda wycięto naprawdę sporo głogów i tarniny, ale za to pojawiła się woda i spore połacie (zbyt równej:-))) trawy.
Niektórym ta wypieszczona trawka nawet pasi, może jakieś owady tam mieszkają - jest szansa, że nie trują "chwastów".
grassszpecht :-)
Przyrodniczo chyba się zrównoważyło choć wiele dziesiątek posadzonych chyba jako rekompensata drzew niestety uschło :-(((
Nie wiem jak w Waszych okolicach, ale tu u mnie susza jest straszna a Ci co tak się szumnie chwalili w zeszłym roku jak to dbają o nowo posadzone drzewa chyba nie zauważają (lub nie chcą) masowo "wypadajacych" sadzonek.
Zastawiam się czy ci ludzie wogóle zrozumieją, że łatwiej dbać o to co już wyrosło i ma jakąś historię niż sadzić schnące badyle z których nawet jak coś wyrośnie to oni już tego nie zobaczą, nie zdążą przecie......Hmmmmm

Powracam do przyrody pola golfowego i tu prośba o oznaczenie, zna ktoś tą "żyrafonogą" błonkówkę?
hu_ar_ja?
Troszkę dalej pod wioską Siedlec malownicze pola i chmur baranki na niebieskim suficie lata....
lato....
widok w stronę byłego lotniska i toru wyścigowego Silesiaring
Mnie tam hałas i spaliny nie interesują, ale jak już ktoś ma ochotę poszaleć to lepiej tam niż na drogach publicznych. Naprawdę, tor pełna profeska.
Jadąc dalej w stronę Ligotki Dolnej zauważyłem jakiś przycupnięty kształt na środku polnej drogi.
Okazała się nim być kuropatwa tak ufająca swemu maskującemu upierzeniu, że dała się podejść na jakieś 10 metrów. Prawie się nie mieściła w kadrze!
kura na tle obrzeża parku krajobrazowego Św Anna
nie kadrowane
powiedział "adios" i poszedł bo ileż można celebrycić :-)
Tu jeszcze pokazuję pazia królowej - motyl piękny, okoliczności spotkania smutne. Owad po kolizji z samochodem. Żył i machał skrzydełkami, ale wątpię czy przeżył......teraz motyli i innych stworzeń giną tony a nieraz wystarczy tylko troszkę wolniej jechać szczególnie w lasach.
pokolizyjny paź
Na koniec prostoskrzydły z mojego dzikiego ogródka i fotka żniwno-gniewna ;-) u mnie pierwsze kombajny wjechały na pola na początku ostatniej dekady czerwca!
do ID
okolice czerwonych górek
To tymczasem, żegnam się wylewnie i czekam na niespodzianki terenowe. Niechby się coś działo...
Nerra.

środa, 27 czerwca 2018

mundialówki

gooool - taki okrzyk pełen pozytywnych emocji sprawozdawców sportowych chciałby usłyszeć każdy kibic polskiego sqadu piłki skopanej. Po dwóch meczach Polaków słyszałem ten okrzyk RAZ! Dobrze, że nie robiłem sobie nadziei na dobry występ............
Pozostał ostatni mecz o honor i raczej nic nie zapowiada lepszego występu polaków w pożegnalnym spotkaniu przedstawicielstwem narodu od kwitnącej wiśniówki.
NO cóż, muchołówka w szarym uniformie już szykuje "nagrodę" dla wracających z rosyjskich wojaży bażantów Nawałki ;-)
Będzie srogo, widzę kraty i druty kolczaste...........
strażnik ośrodka dla piłkarzy - będzie wychowywać ? ;-)
Teraz na serio: sorki za 3 tygodnie przerwy - słyszałem, że niektórym trochę mojego marudzenia brakowało w co aż trudno mi uwierzyć :-)
Proszę bardzo zatem:
Zacznę komentarzem do nowej pory roku co to nadejszła 21.06. - nie wiem jak to się dzieje, ale chciałbym tylko upewnić: czy lato już było? ;-)
Jak tylko kalendarz pokazał nadejście lata, pogoda zrobiła się bardziej jesienna. Co prawda dalej jest sucho i deszczu jak na lekarstwo ale i ciepła nie ma......dziwne zaiste.
Na szczęście zanim się ochłodziło moglem pooglądać często w najbliższym sąsiedztwie tabuny owadów. Jest sporo kraśników i innej kolorowej braci. Owady i inne "robale" lubię focić i podglądać tak samo jak ptaki
kruszel czarny - te długie pokładełko służy do składania jaj w drewnie. Temu się coś pomyliło

na stepach kraśników w bród, tu jeszcze jakiś pluskwiak się załapał
Piękne są stare wyrobiska na N od Gogolina, to cudowne miejsce warto było by zrobić jakimś użytkiem ekologicznym czy inną formą ochrony objąć i pilnować by zbytnio nie zarastało. Naturalna sukcesja za czas jakiś wypędzi stamtąd wiele gatunków roślin,owadów ale i występujące tam gniewosze, jarzębatki czy gąsiorki.
Na razie jest bueno:
miłość na omanie
To już focia trzepli zrobiona podczas rowerowania po żyrowskich wierchach.Ważka siedziała na technicznej drodze w zbożu.
Ja to bele gdzie wjadę na swym ruamku :-)
trzepla (zielona?)
Tu jeszcze rumiankowy akcent z pola gdzie była trzepla - obrzeża nie były pryskane pestycydami i dlatego tak to pięknie porosło. Tam gdzie pryskają jest zielona pustynia gdzie nic oprócz zboża ni ma....
mi to pasi!
Wracając do domu zahaczyłem o forelle i okolice Szczakala.
W tym roku prawdziwy wysyp oblaczków - zwykle w moich okolicach ich nie widywałem, teraz kawałek sosonowej deskowni i są!
mam dla oblaczka inną nazwę: jagodzianek bialoplamy :-)
Zanim wrzucę pierzaki to jeszcze jakieś motylki z moich okolic:
polowce i bzyg
Teraz szybko ptoki.
Jakże rzadko ludzie podnoszą obiektyw na pospoliciuchy jakimi są (jeszcze) wróble. A już zdjęcie wróbelka bez ludzkiej infrastruktury.... no naprawde.
Takie coś popełniłem w ogródku teściów. Pan wróbel zajadał się owadami żerującymi na groszku - warto dbać by te ptaki były obecne w naszym otoczeniu. Lepszy wróblik jako ogrodnik niż jakaś pieruńska chemia, prawda?
ogrodnik
Nie wiem czy szanowni zauważyli że jakby ciszej jest w terenie. Coraz mniej ptaków śpiewa co zwiastuje nadchodzący czas jesiennych przelotów :-) 
Jeszcze 2 tygodnie temu było naprawdę duuużo więcej drących dzioby gatunków.

pliszka zbożowa ;-)
Jak już uprawy to i qropatwy niechby się pojawili........
młodych w pobliżu nie widziałem
Stworzenia z poniższych fot spotkałem podczas spacerku z moją młodą w parku.Najpierw usłyszałem serie wysokich dźwięków w koronie jesionu ale za chiny nie potrafiłem skojarzyć głosu z właścicielem .
Mam to nagrane na fonie i jakbym wstawił jako zagadkę myślę, że mało kto by wiedział że to był młodziak tego gatunku:
młody krętogłów
 Robiąc kolejną rundkę wózkiem zauważyłem i dorosłego ptaka na ziemi. Zanim Klara go swym głosem niezadowolenia z przerwy w przejażdżce spłoszyła zdążyłem coś cyknąć.
dziwny dzięcioł
Jedno z ostatnich ujęć przedstawia "dom" naszego gogolińskiego boćka co to ma jakieś pisklęta ale na razie nie widać ile. Jak strasznie się ogląda ten wszędobylski plastykowy syf - nie wiem czy tą płachtę na skraju gniazda przywiał wiatr czy przyniosły ptaki, ale słabo to wygląda. Naprawdę powinno się powoli myśleć o zaprzestaniu stosowania plastikowych opakowań. Za chwilę zginiemy w syfie ale wcześniej wykończymy organizmy mieszkające w morzach......smutno mi jak widzę, że ludzie przy kasie marketu nawet tak prostej rzeczy jak własna torba na zakupy przynieść nie potrafią :-( ech......
po prawej stronie reklamówka, po lewej ........
Kończę ujęciem pokazującym troskę o potomstwo. Dyszący bociek stał w południe na gnieździe w taki sposób, że jego cień osłaniał młode. Nie wiem czy każdy oglądał obrazki tego rodzaju i zadaje sobie pytanie czy ptaki znają skutek przyczynowo skutkowy........
Ja natomiast wiem, że zwierzaki są do nas ludzi w wielu względach podobne i w podobny sposób odczuwają stres,głód, pragnienie czy cierpienie po stracie członka rodziny.
pod ochronnym parasolem
NO to tak troszkę niespodziewanie i po niemiecku :-) żegnam się z publiką i proszę o wyrozumiałość bo teraz czasu mam naprawdę mniej niż onegdaj :-)
To do zaś.
PS. Aha, zaglądajcie na profil na FB  GOGOLIŃSKI DĄB Karlik - w najbliższych paru tygodniach okaże się czy naszego dziadka uda się ocalić. W tych dniach były robione badania tomografem do drzew i próba obciążeniowa.
Adios !


niedziela, 3 czerwca 2018

wyskokówki

Strzałeczka.
Dziś wbrew tytułowi nie będzie ani jednego prostoskrzydłego :-)
Co nie znaczy że nie pokaże kolorowych i różnorodnych modeli widywanych podczas szybkich i prowadzonych w bliskich domu okolicach obserwacji - wyskoków. Stąd właśnie tytuł - szybki skok na zielone czyli moja wyskocznio-odskocznia :-)
To zaczynam od futrzastej koleżanki widzianej już kawałek czasu temu w pobliżu wsi Obrowiec. Ssak mocno się denerwował moją obecnością - prychał, fukał i obserwował co też będę robił. Jego zachowanie wskazywało, że gdzieś w pobliżu ma młode. 
kuna domowa
Wcześniej jadąc do Obrowca obserwowałem 2 boćki korzystające z "uroków" świeżo skoszonej łączki - to obficie zastawiona stołówka dla dlugodziobych ptaszydeł.
w blasku niskiego słonka
Tak wyglądały okolice doliny Odry koło Obrowca o zachodzie.
widok w stronę Otmętu
Dużo kolorowych stworzeń objawia swą obecność - mnie to nie dziwi, bo od dwóch miesięcy mamy bardziej lato niż wiosnę :-) Dawno aura nie okazywał nam tak intensywnie swej łaskawszej strony, superek!
błękit skrzydeł pierwszego pokolenia modraszków jest nie do podrobienia
żagiew ruda
Ważek jest całkiem sporo. W ten łikend trochę pofociłem towarzystwo na żwirowniach koło Kosorowic.
samiec lecichy białoznacznej w locie
szafranka świeżo po przeobrażeniu (teneralna)
"świeżutki" pokrzywnik
To czas florexy z okolicy:
kserotermy z rez Ligotka, kwietnie i różnorodnie.
gruszeczka z lasów Ankowych( o ile nie pomyliłem nazwy)
 W naszych lasach pod Gogo też jest co oglądać:
podkolan biały - jeden z rzadszych w naszym rejonie "stolców"
las gnieźników w lesie (z)bukowym
jakiś blady goździk z kosorowickich łączek
To już z podroży służbowej. Jadąc krętymi i wąskimi drogami kieletczyzny warto obserwować pobocza bo a nóż (np: scyzoryk) wpadnie cosik w oko.
przydrożna qqłka plamista
 Czas na ptaszęta ćwierkające zawzięcie po gajach i chabaziach.

nabuzowany kulczyk
zaganiacza bardzo ciężko zoczyć za to jego śpiew jest głośny i bardzo charakterystyczny
jarzębatka i jej zbójecki anturaż
lubi tokować w locie
śpiewak w przeciwieństwie do mnie lubi równiutko wykoszone trawniki :-)
Za to jakim cudem melki lubiejo takie klimaty zgadnąć nie zdołam :-) W sobotę na kosorkach na skoszonej łączce w stadzie śmieszek i szpaków wylukałem parkę zakapturzonych mewiszonów. W tym roku nie uczestniczę w monitoringu tego gatunku w Januszkowicach, ale wiem, że jest tam latoś para.
Jeden z tych "moich" ptaków nosił pomarańczową biżuterię, alem w trawie nie dał rady symboli odczytać, przeto zagadką pozostanie prowiniencja czarnogłowych koleżanek.
melki
piękny ptak
Zdjęcie pokazane poniżej jest związane z niepewnością co do losu rodzinki.
locha z pasiakami
Prawie najechałem rowerkiem na tą rodzinkę, ale w porę dostrzegłem leżącą na poboczu lochę i jej przychówek. Początkowo byłem pewien, że śpi, ale kiedy młode zaczęły hałasować i wycofywać się do lasu pomyślałem że coś jej musi dolegać. Nie bylem dość odważny by podejść sprawdzić o co kaman, ale obecność chmary much siedzących na dziku nasuwał mi na myśl terminalne sprawy :-(
Powiadomiłem tylko leśniczego ale do dziś nie mam informacji co się tam stało.
Mam nadzieję, że to nie był osobnik raniony przez myśliwego i pozostawiony na śmierć w męczarniach :-(

Na koniec ujęcia ortolana z pola kartofli i prawie żniwowych klimacików z obrzeża PiDżi.
kartofalny ortolan i kruszczyca (dla spostrzegawczych)
chabry na tle zbóż prawie gotowych do żniw - niesłychane!
Tym niebiesko-złotym akcentem kończę i do następnego.
Bajbaj.