piątek, 17 listopada 2017

Przerżnij to.......czyli wycieczka po Gogolinie

Tytuł może nieco pornograficzny .......ale cóż, skoro ostatnio wszędzie moda na wycinanie drzew to chyba nie dziwi.
Korzystając ze zdjęć z Google Maps, swoich oraz archiwalnych upamiętnię dla potomnych to co stracili i zadam parę zapewne retorycznych pytań egzystencjalno-organizacyjnych ;-) łezka też poleci.
Zacznę od ul Pawła która w zeszłym roku wyglądała zgoła inaczej - jednakowoż umyślono zrobić z niej jeden wielki parking kosztem oczywiście zieleni. Nie mówię, że wszyscy mamy nagle zrezygnować z korzystania z samochodów, pytam jeno czy na te kilkanaście dni w roku rzeczywiście nasza niewielka społeczność potrzebuje kilkuset miejsc parkingowych.Kilkanaście dni? - no tak, chodzi o imprezy masowe (przeniesione ze stadionu na obrzeżach w sam środek miasteczka) i większe święta kościelne.
Czy zapomnieliśmy po co są kończyny dolne i czy projektując miejsca użyteczności publicznej konieczna jest dendro-pornografia?
teraz od prawej do lewej sama kostka i asfalt - drzewo po prawej też wycięto nie wiadomo po co
Ten pas zieleni w środku i po lewej znikł, żywopłot przy murku także. Jaki był powód. Raczej banalny; zrobiono korytarz ekologiczny - ciąg rowerowo pieszy łączący park z nowym ogrodem owocowym. W parku na ul Ligonia który "rewitalizowano" (jak ja nienawidzę tego słowa!) wycięto ok 20 drzew głównie robinii. Dlaczego? Bo to obcy gatunek i nie jest mile widziany przez grande estetów z naszego miasteczka.
Dlaczego zatem pozwala się na nowe nasadzania robinii czy to przy urzędzie gminy czy szkole nr 3 czy innych miejscach? O to trzeba by samego Burmistrza zapytać bo to on jest głównym motorem napędowym tych pięknych i miłych dla oka pomysłów. Na rewitalizacje parku i ogród owocowy poszło ok 1,5 mln zł . fajnie, tylko szkoda, że na walkę ze smogiem w 2016 roku wydano 20x mniej!
"akacje" lubimy czy nie?
Poniżej pamiątkowe fotki innych pięknych drzew wyciętych w bardzo perfidny sposób - opisywałem to wiosna 2016 roku więc powtarzać się nie będę, żałuję jeno że sprawy nie zgłosiłem do prokuratury bo nadawało się jak pierun!
okazała wierzba w centrum kadru wygląda na chorą? A taki powód wycinki podano
 tylko to zdjęcie zostało z kasztanowca rosnącego przy wjeździe do marketu - nigdy nie wybaczę popełnionego barbarzyństwa  
Przy okazji pytanie- kto wie co to za kabelek w poprzek drogi? Nie, to nie żadne zasilanie, to zwykły drucik do wieszania banerów i ozdóbek świątecznych przez którego musiał zniknąć kasztanowiec.
Zanim pokaże wszystkie wycięte i zagrożone wycinką obszary na mapie Gogolina zapraszam na odwiedzenie paru miejsc na ul Krapkowickiej (przelotowa w stronę Krapkowic).
tak wg władz ma wyglądać miejska zieleń - tuja jest spoko bo krzywdy nie zrobi.....
Czy nasz Burger i Rada Miasta wiedzą co to krajobraz kutrowy?Albo jaką rolę pełnią starsze drzewa w przestrzeni miejskiej i zachowaniu bioróżnorodności? Wątpię, tu liczy się coś zupełnie innego a co, to proszę ich pytać.
Karłubiec
Oprócz resztek alei lipowo-wiązowej w ciągu drogi powiatowej nr 409 widać nowe nasadzenia. Super? Otóż niekoniecznie! Jak jednak łatwo zauważyć drzewa posadzili tak, że za kilkadziesiąt lat znów jakaś łajza będzie narzekać że w skrajnie wchodzą.
No ale to nie brocha obecnych decydentów - na bank tego nie dożyją ani oni, ni ja.......
Ta aleja też zresztą w każdej chwili może zostać wyrżnięta bo" pornografia" w modzie jak kraj długi i szeroki. Żadne tłumaczenia o odpowiednim traktowaniu drzew ( minimalizowanie ryzyka ) spalinowych kałmuków nie przekonają - oni chcą jeździć szybko lub jeszcze szybciej i nie musieć martwic się że drzewo czy dziecko schowane za drzewem (tak, były i takie teksty!) znienacka wyskoczy przed samochód. Ja chyba jestem połmózgiem bo jeżdżąc ta drogą jakoś niepewnie się nie czułem. Może dlatego że zdaję sobie sprawę iż nie jest autostrada?
Pokaże teraz mapkę Gogolina z zaznaczonymi miejscami gdzie w ciągu ok dekady pozbywano się drzew - naprawdę jest tego niemało, ale po co toto ma rosnąć. Komu to potrzebne. Lepiej wydawać kasę na sztuczności i florystyczne aranżacje niż zachowanie rodzimych żywych artefaktów historyczno-przyrodniczych.
Kolorem czerwonym zaznaczyłem miejsca gdzie już "zrobiono se dobrze", czarnym, gdzie w najbliższym czasie "pornografiści" będą się wyżywać
czarny łuk na górze to obwodnica - ja rozumiem że jest potrzebna, ale jeśli nie będzie przejazdu na ul Kościelnej centrum będzie jeszcze większym parkingiem.
Z wielkim bólem serca pokaże miejsce gdzie spędziłem 12 lat szkoły ( 4 x powtarzałem pierwszą klasę:-))). Komu to przeszkadzało? Ech.....
myślę że lata 70 te, drzewa dokoła kortu zapewniały cień i osłonę od wiatru
terażniejszy widok od góry - zostało 4-5 drzew!!!
fajnie że powstaje sportowa infrastruktura, ale co w tym przeszkadza zieleń?
 Ja ogólnie odnoszę wrażenie, że ludzie kompletnie zapomnieli co zawdzięczają obecności drzew - to smutne jest. Tylko barbarzyńcy traktują w ten sposób swe otoczenie i przyrodę. Co powiedzą o nas następne pokolenia?
Jak to jednak jest na zachodzie gdzie partnerskie miasto Gogolina - Schongau zgoła inaczej traktuje drzewa? Proszę zerknąć na fotki i samemu osądzić .....
Schongau: widać gęstą zabytkową zabudowę i masę drzew
Po co Niemcom te stromy? Samobójcy czy wariaty że się nie boją śmierci z "witki" drzewa. No przecież te wichury....... Panie Burmistrzu Wojtala-  pan zna niemiecki i jeździ tam na byzuchy to może mógłby pan zapytać? Dziękuję.
tymczasem u nas pod urzędem całkiem sporo drzew ubyło.....
Ostrzegam i kracze głośno, że w rejonie Domu Kultury i przystanku PKS otoczenie zmieni się na jeszcze bardziej brukowo-parkingowe. Cała zieleń stamtąd zniknie a w jej miejsce pojawi się hałas i spaliny.
Kasztanowce na 90% pójdą pod topór a na 100% ładnie podrośnięte kosówka, świerki i sosny rosnące przy PeKaeSie :-(
kasztanowce przy GOK-u
Jestem przerażony wizją uczynienia z centrum Gogolina wielkiej pustyni. Radzę powoli wymyślać nowe hasło promocyjne. Dopóki burmistrz i radni nie zrobią porządku ze smogiem proponuję: "Gogolin, pewne miejsce na fajnego raka" :-(
Czy nikt nie widzi co tu się dzieje? Władzom Gogolina zdaje się mało wadzi smog i hałas- mieszkańcom nie? Jak to jest że przez pół roku oddychacie trucizną a tak wielu z Was przeszkadzają drzewa przy drodze? Wstyd mi za moich ziomków którzy stojąc długie minuty przed zamkniętym przejazdem nie raczą wyłączyć silnika i trują piechurów i rowerzystów - często swoich znajomych i kolegów. Zgroza mnie bierze kiedy widzę parkujące na pasach dla pieszych samochody przy przedszkolu choć miejsc parkingowych wokół dziesiątki. Bardzo mi smutno z powodu aspołecznych zachowań i znikomej świadomości ekologicznej w narodzie.
Te "żwirki i figury", zasypywane korą powierzchnie w przydomowych ogródkach czy trawniki ala pole golfowe zaprawdę nie sprzyjają ani owadom zapylającym ani ptakom ani innym zwierzakom. Nie dziwcie się, że któregoś wiosennego dnia nie usłyszycie wesołego bzyczenia pszczół i ptasiego śpiewu. Miodku i domowych przetworów też pewnie nie będzie. Zapewne wielu z nas zapłaci zdrowiem za wygodnictwo i tumiwisizm.....już płacimy :-(
Mogę natomiast zapewnić, że ja nie spocznę w działaniach edukacyjnych,  pokazywaniu niekorzystnych dla społeczności działań władzy i gwałtach na naturze czynionych przez nas samych: mieszkańców.
Na dowód mojego zaangażowania pokazuję pismo z gminy gdzie powołują się na pomysł ( "budżet partycypacyjny 2016) dotyczący inwentaryzacji drzewna terenie miasta ( ja byłem autorem). Rad bym wreszcie poznać jego wyniki zanim wszystko wytną.
czekam na efekty inwentarki
 Jestem szalenie ciekaw ile w zeszłym roku wydano na pielęgnację sztucznej zieleni (podlewanie, pielenie etc) a ile na cięcia sanitarne, usuwanie jemioł z drzew itp.No i kiedy te pomniki przyrody ustanowią......
Ech, co ja piszę, przecież używam alien-języka i chyba nikt poza wąska grupką moich bliskich nie wie o co mi chodzi.
Nic to, i tak będę pracować nad tym by coś po mnie zostało. W końcu te przelewy od Sorosa do czegoś zobowiązują, prawda? :-P  
Pozdrawiam cały zielonydoboolu (choć to monochroamtyczna raczej pora)


niedziela, 12 listopada 2017

nalocik z północy i wspominki

Strzałeczka.
Polecę ze wspominkami z zaległego łiknendu spędzonego razem z rodziną i przyjaciółmi w Międzygórzu. Jak było? ano przyrodniczo to zupełnie odwrotnie do sytuacji towarzyskich - ptaków praktycznie zero, za to  dużo uśmiechu i relaksu w gronie bliskich mi ludzi. NO i git.
Parę fotek sytuacji ze zdjęć dotyczy głownie mszaków robionych na szlaku na Śnieżnik.
strumień
  

las.......zarodników
torfowce
bladolica paproć na zielonym dywanie
Po mszakach jeszcze wleci znienacka najpoźniejsza (wg Kartoteki Awifauny Śląska) dzierzba gąsiorek - ptak siedział blisko drogi którą przejeżdżałem - na szczęście dla mnie :-) droga szutrowa. Kiedyś kark se skręcę przez te ptaszydła :-)
późny baaardzo
Ptaka dobrze obejrzałem bo późną jesienią lubią się pokazywać gatunki z Azji: dzierzba pustynna na ten przykład.
Co do niebanalnych gatunków meldowanych ostatnio to mamy do czynienia z okazałym nalotem czeczotek. "Zwykłe" czeczotki widuje się (lub słyszy) tej jesienie często będąc w odpowiednich dla nich biotopie, ale już tundrowa poza wybrzeżem Bałtyku do tej pory była naprawdę rzadka - teraz co dzień esemesowy powiadamiacz rzadkości melduje ptaki kilka razy w ciągu dnia. Dziś na ten przykład na samej Opolszczyźnie stwierdzono cn 2 ptaki!!!
Ja też w ostatnich dniach widuje sporo czeczotek, alem na horemankę jeszczem nie wlazł - trza być cierpliwym i uważnym. Tymczasem parę fotek z moich spotkań.
czeczotka po raz pierwszy na blogu?
w typie cabaretki
po zadku poznasz ;-)))) z kim masz do czynienia
tundrowa ma praktycznie czysto białe podogonie
to jednak nie ona
wariacja na temat
Tak, że muszę być cierpliwy i se jeszcze chwilkę poczekać na horemankę - wydeptam se, bo przecie zima dopiero przed nami ;-)
Na razie cieszę sie z każdego ciekawego spotkanego ptaszora a troszkę tego było podczas łikendu.
Odwiedziłem Kosorki i Turawę gdzie oprócz czeczotek (a jakże!) było parę innych fajnych skrzydlaków.
troche wody i :
wśród 70 głowienek jeden kasztanowy rodzynek: podgorzałka
tu miałem bekasika
czasem przy identyfikacji accipiterów można troszkę zgłupieć :-)
jeszcze nie wszystkie samce czernicy mają nowe garniturki
Turawa dziś - raczej pustawo, bym wiedział to bym poszedł na kamieniołom w Gogo szukać horemanki :-)
liczyłem na śnieguły bo piachu mnóstwo
zamiast nich tylko dutki wierzb
Południu nieboskłon pokryła grilowana kołderka chmur:
Czyżby rychła zapowiedź zimy - zaradna ruda zbierała orzechy.
wielbicielka orzeszków
Pochwalę się jeszcze trzema imigrantami - przywędrowali chyba za lepszym życiem albo.....?
litwin w trzecim roku życia
Ukrainiec z Nadniestrza
żółtonoga  znienacka
Tymczasem frunę i prosze trzymać kciuki za poszukiwania :-)
Baaaj.

niedziela, 22 października 2017

Pójdżcie w Ujscie

A po co w Ujście? ano przede wszystkim by odwiedzić dawno nie widzianych przyjaciół w po wtóre po tysiące gęsi, żurków oraz innych wodnych ptaszorów pobywających w czasie jesiennej migracji w Parku Narodowych Ujście Warty. Czas był super - dzień przed naszym przyjazdem naliczono podczas porannego rozlotu ok 100 tys gęsi. My mieliśmy możliwość pooglądać rozlot z ładnie wyniesionej wieży siedziby paku w Chyżynie (opłotki Kostrzynia ). Świetne efekty wizualne i audio!
Pogoda też dopisała -niech więc przemówią fociaki.
bardzo wysoki poziom wody tej jesieni sprzyja nocującym gęsiom
widoczki z okolic Słońska - betonka cała zlana więc nici ze spacerku
PN Ujście Warty to obszar gromadzący głownie ptaki blaszkodziobe - na siewki (poza czajkami może) nie ma za bardzo miejsca - błotka jak na lekarstwo. Spotkanie więc ponad 100 kszyków to fajna obserwancja ;-)
stadko kszyków
Z ciekawszych obserwacji których tutaj nie dokumentuje były:2 łęczaki, sokół wędrowny i geś krótkodzioba.
okolice przepompowni na wschodnim wale
Przy wale wschodnim obczajaliśmy niewielkie stada gęsi wśród których mieliśmy 2 odczytane obroże i pierwsza moja (tej jesieni) berka białolica.
obrożowana na terenie PN UW
nie za wielki kawałek berki :-)
sytuacja przywierzbowa
kolejny pejzażyk
ohary
Po przejechaniu całego szlaku do Kłopotowa skierowaliśmy się na polder północny. Tamże pierwszy kosmacz i bliska obserwacja ładnego ale bardzo niepożądanego w Parku Narodowym "amerykańca" nota bene imigranta z erefenu :-) 
młody szop pracz zajadał coś na poboczu drogi
Zwierzak ładny lecz jako gatunek inwazyjny i siejący spustoszenie w naszym ekosystemie do tego nie mający praktycznie żadnych (może poza wilkiem)wrogów nie jest mile widzianym zwierzakiem.
W parku są pułapki w które odławia się szopy i norki amerykańskie ale to chyba walka z wiatrakami :-( 
Po południu odwiedziliśmy jeszcze łączki za Chyrzynem - tam w stadzie ok 1000 gęsi wylukałem wspomnianą wcześniej gęś krótkodziobą. Ponoć jesienią jest dużo rzadsza niż wiosną.
gęsi
krótka gdzieś w awangardzie
Oprócz gęsi na łączkach bujały kopytkowce - na fotkach dzik i jeleń w towarzystwie saren.
dziku - coś go mocno przestraszyło, przebiegł dość blisko nas
jeleń
Wieczorkiem piękny szoł dały wracające z żerowisk położonych po niemieckiej stronie ptaki - coś jak nalot dywanowy, przez  parę minut zawierucha i donośne głosy wydawane przez komunikujące się w locie gęsi.
Drugi dzień do południa mały spacerek wzdłuż Warty od północnej strony. Tam jeszcze nie byłem.
kanalik w łąkowej scenerii
żurki spotkane troszkę wcześniej w polnym krajobrazie
jesienny pawik gości cyklicznie na moim blogu
Kolo południa trza się było zawijać do domu. Wyjazd krótki ale jak najbardziej Warty wspominek co nieniniejszym czynię. :-)
Przy okazji podziękowania dla moich przyjaciół Agaty i Michała za gościnę i pięknie wspólnie spędzony czas - do zobaczenia mam nadzieję wkrótce!
Na koniec fotki z tego łikendu, niestety w sobotę nie miałem zbyt wiele czasu na ptaki a niedziela pogodowo mocno rozczarowała - najfajniejszą obserwacją było duże stado (ok 600) skowronków na polach pod Niwkami w deszczowym krajobrazie.
skowronkowe szaleństwo
Tu jeszcze 3 ujęcia: dzięcioła, pustułki i widok Świętoankowy.
sterówki dzięcioła są bardzo sztywne i służą jako podpora podczas żerowania
mokra pani pustułkowa
i to na koniec
Tymczsem mówię do następnego.
Baaj!