Etykiety

pidżi (41) ptaki (36) Turawa (25) gęsi (25) dolina odry (24) motyle (24) niszczenie przyrody (23) ważki (23) bociany (22) drapole (20) mewy (20) stada (19) góry (16) siewki (14) rajd ptasiarzy (12) dewastacja (10) owady (10) stado (10) zmiany klimatyczne (10) gogolin drzewa (9) przeloty (9) rolnictwo (9) księżyc (8) las (8) dzierżno (7) osadniki Strzelce Op (7) migracja (6) myślistwo (6) plaskowyż głubczycki (6) Utrata (5) stawy tułowickie (5) storczyki (5) łabędzie (5) żuraw (5) osadniki (4) parki narodowe (4) sokół wędrowny (4) żołny (4) biegus zmienny (3) bocian (3) błotniak łąkowy (3) cyraneczki (3) gogolin kamieniołomy (3) las naturalny (3) modliszki (3) orlik (3) piotrówka (3) rzeka (3) wróble (3) wycinki (3) zrównoważony rozwój (3) Jesioniki (2) Park Narodowy w Austrii (2) Rogów Opolski (2) biała (2) dziki park (2) dęby (2) gąsiorowice (2) kotlarnia (2) mppl (2) nietoperze (2) ochrona (2) ochrona przyrody (2) park w Rogowie (2) raniuszek (2) rybołów (2) rzekotka (2) wydmy (2) łączki A4 (2) Białowieża (1) Strzeleczki (1) ambona (1) bagno (1) bewiki (1) blotniak stepowy (1) brzegówki (1) budki dla jerzyków (1) czapla (1) drapolicz (1) erozja (1) jemioła (1) kotewka (1) krasowa (1) krynica morska (1) kumak (1) kurhannik (1) kwiecień (1) mamidło (1) mochów (1) ojcowski park narodowy (1) opryski (1) oprzędy (1) postrzałek (1) rozlewiska (1) rybitwa (1) siwerniak (1) stepowienie (1) storczyk blady (1) strach na ptaki (1) szpak (1) słowacja (1) trzmiele (1) uhla (1) wejmutka (1) widmo brockenu (1) zabezpieczenia antykolizyjne dla ptaków (1) zaćmienie słońca (1) znaczki skrzydłowe (1) znaki (1)

wtorek, 30 grudnia 2025

POROCZNIK

 Słowo tytułowe wymyśliłem siadając do ostatniego wpisu w tym roku - no bo przecież jest już po roku, co nie?

Od ostatniego mojego posta minęło zbyt wiele czasu....pamiętam jak wrzucanie wieści z mojego przyrodniczego życia odbywało się regularniej i z większym zaangażowaniem. Chyba za dużo czasu pochłania mnie wirtualne życie na fb. Choć media społecznościowe to prawdziwa kopalnia wiedzy i pozwalające na kontakty z fajnymi ludźmi podobnymi do mnie to algorytmy są tak skonstruowane, że zabierają za dużo czasu i powodują spore poczucie frustracji gdy czyta się informacje o ludzkiej głupocie i niszczeniu otoczenia .... A przecież mój blog to miejsce gdzie choć nie wchodziłem w interakcję z ludźmi, to dawało mi sporo pozytywnych uczuć. Trza sobie to przypomnieć.

No a co wydarzyło się w moim przyrodniczym światku od ostatniego razu? Po pierwsze pod koniec października odbyło się ostatnie spotkanie społecznej rady ds ekologii przy burmistrzu. Chciałbym napisać, że to co się działo przez rok w czasie naszych spotkań daje nadzieję na jakieś wartościowe akcje, ale nie mogę. Drobnostki jakie udało się zaimplementować w przestrzeń publiczną jak np zaprzestanie walki z liśćmi w parku czy położenie tam kilku pniaków tworzących mikrosiedlisko ciężko uznać za sukces widząc jak mało chęci ma władza by wdrażać poważne zmiany systemowe.  Mam wrażenie, że robi się wszystko by rozmydlić i upupić nawet mało kosztotwórcze a dające wymierne korzyści inicjatywy z jakimi występuję na radzie. Co mnie bardzo zbulwersowało, to burmistrz odmówił wszczęcia postępowania w sprawie zniszczenia drzew na prywatnym terenie. "Ekspert" od drzew pracujący dla gminy (takoż i członek tej samej rady ds ekologii co ja) raczył radośnie stwierdzić, że zdjęcia nie są dowodem w sprawie a okaleczone drzewa wykazują oznaki życia... Ten sam facet pracuje dla innej gminy z okolicy i  jego kolejna "ekspertyza" opisująca efekty drugiego ogłowienia pięknych kasztanowców na cmentarzu stawia na głowie włosy z przerażenia- wg tego pana ogławianie drzew (nawet tak wrażliwych na cięcia jak kasztanowce) nie jest dla tych roślin niczym złym.... Zastanawiam się jak takie antynaukowe opinie mogą być poważnie traktowane przez organy administracji państwowej i dlaczego taka osoba dostaje za swoje szkodliwe "ekspertyzy" publiczne pieniądze? Ktoś musiał by się za tego faceta wziąć. 

Z weselszych spraw to w grudniu zaliczyłem 3ci semestr studiów - przede mną ostatni egzamin na tzw certyfikat "ekoznawcy". Trzymajcie kciuki. Natomiast od teraz będę miał więcej czasu na dzikie przygody w błotku, chaszczach i dobrowolne dokarmianie kleszczy :-)  

Teraz czas na fotki z ostatnich 2 miesięcy:

rzepaki i białe chłopaki

pierwsze gęsi na zb Dzierżno

krzykliwce na Utracie

późnawy kulczyk z pod Gogo - 07.11

Muszę się przyznać, że mój lokalny patriotyzm do wstawiania obserwacji do Kartoteki Awifauny Śląska osłabł bardzo. To oczywiście nie znaczy , że w ogóle zaprzestałem dodawania obserwacji i włączania się w tzw : citizen science. No po prostu ptaki ładuję w apkę NATURALIST sprzężoną z  Strona główna - www.ornitho.pl a rośliny które dzięki świetnym wykładowcom ze studiów są dla mnie coraz mniej tajemnicze wklepuję w INATURA LIST - ta apka ma też możliwość rozpoznawania gatunków i to nie tylko przez algorytm, ale i doświadczonych speców od flory. Na studiach poznałem też potężne kopalnie wiedzy jak np stronę Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska gdzie można znaleźć metodyki badawcze nie tylko poszczególnych gatunków, ale i chronionych ( w tym naturowych) siedlisk Aktualności - Monitoring gatunków i siedlisk przyrodniczych Gorąco polecam to narzędzie. Świat na ptakach się nie kończy choć jak wiadomo zaczął się od żebra bociana :-)

trupek "dużej" mewy
Wracając do wypraw terenowych z grudnia to już tradycyjnie spotykałem się z Dr Szponem. Zabrał mnie ów kolega w okolice jednego z większych na Opolszczyźnie leśnych rezerwatów Narok w dolinie Odry. Połaziliśmy trochę a i niestety zmarzliśmy co Adam (jak mi wczoraj mówił ) przypłacił srogim przeziębieniem czy innym wirusowym zajzajerem. Mnie też chciało załatwić, alem się obronił na szczęście. Tu jakieś foto wspominki z przed świątecznego spotkania.

Ptasia grypa niestety cały czas jest notowana w okolicy. Zresztą nie tylko blisko nas - w Hiszpanii pada tysiące żurawi. Na szczęście coraz częściej te ptaki decydują się na pozostanie w centralnej Europie na zimę choć i tak ich upodobanie do przebywania blisko siebie powoduje, że wirus ma ułatwione zadanie. No niestety, tak to już w przyrodzie jest i niewiele na to można poradzić.
odrzańskie zachmurzone impresje

W czasie świąt miałem sporo wolnego czasu, ale musiałem trochę odpocząć i nie za bardzo ciągnęło mnie w dziką stronę mocy. Odwiedziłem Kosorki, okolice Niemodlina i Lewina Kłodzkiego, dolinę Odry i pokazałem mojej młodej uszatki w Krapko, ale nie były to długie wyprawy.
osiedlowa atrakcja w Krapkowicach 

nie patrz za siebie :-)

Kolega regularnie odwiedzający uszatki naliczył razu pewnego aż 21 osobników (pamiętajcie, że SZTUKI to określenia pasujące do kartofli i mięsa a nie tak cudnych istot jak ptaki!) . Musiało i się dobrze powodzić czego nie można było powiedzieć w tym roku o drapolkach z Pidżi niestety.

start nurogęsi

To fotka ze żwirowni a okolicach Lewnia Brzeskiego - gęsi nie było i ogólnie raczej w ptaki tym razem mało zasobnie, ale oko studenta rozpoznało potencjalnie ciekawe siedlisko pionierskie - wygląda mi to na powstające torfowisko. Oczywiście zanim choć parę cm torfu się tam odłoży to zabudują to wszystko chałupy i rozjeżdżą samochody terenowe....No, ale na wiosnę podskoczę oblukać co mszystego się tam objawiało. 
życie na piachu też może być fascynujące (tak mówił jeden faraon :-))

To już ostatnia fota w tej edycji wspominek. Życzę Wam i sobie pięknych chwil w otoczeniu natury, jak najmniej powodów do zgryzoty i moc energii (zielonej-niezwyciężonej!). 
Żyjemy w takich czasach, że każdy następujący po sobie rok jest aż "za ciekawy" więc tego już nie będę życzyć :-)
Trzymajcie się ciepło i do następnego "wpisanego" oby jak najszybszego oczywista.

czwartek, 30 października 2025

Skalny piździernik

 Strzałeczka. 

Od ostatniego wpisu minął już miesiączek z okładem więc trza nadrabiać. Z ostatnich kilku tygodni warte wspomnienia są Europejskie Dni Ptaków które organizowałem pod egidą OTOPu na zbiorniku Turawskim, spotkanie rady ds Ekologii i seansik ciekawego filmu o tematyce "rolniczo-przyrodniczej" pt "Dzikość".  Z tym, że fotki oczywiście przyrodnicze pokaże . Zacznę od Turawy. Na ptasią "biodróż" przyszło ponad 20 osób o różnym stopniu ornitologicznego zaawansowania i wieku. Przespacerowaliśmy się wzdłuż wału od strony Szczedrzyka do dużej przepompowni. Ptaków trochę mieliśmy, a i porcję edukacji puściłem w obieg. 

łachy pełne skrzydlaków
Dopisały siewkowce - 10 gatunków o tej porze roku to fajna sprawa. Najciekawszym zauważonym ptakiem był perkoz rogaty. Na początku jakoś bardziej na zausznika pasował, ale po dłuższym przyglądnięciu się oznaczyłem go jako rogacizę.

ten dziobek taki troszkę zausznikowaty się wydawał choć pogięty przecie nie był.

W październiku miałem też rowerowe ostatki - znów odwiedzałem okoliczne kamieniołomy gdzie mocno mnie zaskoczyło duże stada głowienek i rożeńców. Głowienki jako kaczki nurkujące (grążyce) żywią się głównie pokarmem zwierzęcym a rożeńce jako pławice raczej preferują pokarm roślinny. 
Wody mimo dość chłodnej aury dalej brakuje. Na łomie koło Otmic wyschło wszystko do imentu.
stadko poderwane przez bielika

i po oblociku
1/3 całego stada rożeńców liczącego równo 30 osobników - to chyba moje największe na Śląsku

A tu kawałek łomu od strony Tarnowa Op. Naprawdę bardzo malownicze miejsce z wieloma odpowiednimi dla ptaków siedliskami.
przyroda pięknie sobie zagospodarowuje to miejsce tylko czy jej ludzie na to pozwolą?

Oglądając transmisję z obrad tutejszej rady miasta wyłapałem informację, że okoliczni rozwójnicy już przebieraja nóżkami by to miejsce uczynić atrakcją turystyczną. I to bynajmniej nie w formie obiektu o walorach krajobrazowo-przyrodniczych, ale pływadeł, plażingu, hałasu i ton śmieci które będą porzucane przez amatorów łikendowego grilika. Można rzygać osranym rozbojem.....
Rada ekologiczna której jestem uczestnikiem to tak jak przypuszczałem kwiatek do kożuszka władzy - mamy być, ale nie przeszkadzać....Ja mam mnóstwo pomysłów które można by wdrażać niewielkim kosztem (nawet zerowym) , ale cóż kiedy zostają one zamulane i przekładane w nieskończoność. No,  ale jak w radzie są ludzie którzy nie są społecznikami a urzędnikami, albo biznesmenami to są "efekty".... Dla mnie jest patologią, że facet który żyje ze sprzedaży materiału szkółkarskiego wypowiada się na temat drzew i zieleni która już istnieje. Jaki on ma interes by bronić drzew czy tego co już samo wyrosło? Albo ekspert od drzew który mi przed spotkaniem rady konfidencjonalnym szeptem zdradza "asfaltową tajemnicę trocinowej wiary" o tym, że trzeba bym bronił aleję starych dębów w Opolu, ale gdy zgłaszam do tutejszej gminy (która go zatrudnia) niszczenie drzew pisze mi, że po zdjęciach nie da się określić wielkości przeprowadzonych skandalicznie i bezsensownie cięć kwalifikujących się na niszczenie dzrzew i odmawia wszczęcia postępowania....nosz jego trocinowa laska nebeska....
No więc sprawa wylądowała w Samorządowym Kolegium Odwoławczym bo jeszcze Polska nie zginęła póki podpis kwalifikowany jest dostępny ;-)
Przelećmy zatem górą nad nieskalanymi pokładami samorządowej kało-troski wraz z kolegą bielaskiem
szata wskazuje na dwu-trzyletniego ptoka - młody znaczy

Teraz coś mniejszego "kolibru" :-)

raniuszek w trzmielinie


a tu głogoliński aunturażżżżż

poszukująca skarbów sójka

Te obdarzone świetną pamięcią ptaki chowają swoje "ojrzeszki" w ściółce by potem gdy je najdzie ochota na przekąskę wrócić do nich. Czasem jednak są obserwowane przez inne swoje koleżanki które im czyszczą spiżarnie :-)
Opisano sytuacje, gdzie krukowate, które widziały, że są obserwowane albo udawały deponowanie skarbu lub odlatywały poza zasięg wzroku obserwatora.  
Ostatnie ujęcia to spacerek w okolicy Oleszki na bukowe orzeszki. Działo się to w zeszłą niedzielę. 
wybarwiające się czereśniowe sady

A na drugim planie piękne buczyny dla spragnionych kolorów. Teraz najlepszy czas by się kolorowo po-wąwozić. Pewnie jak będzie na łikend pogoda to se skoczę połazić bo jest po prostu cudnie. Jary i wąwozy "anusi" za magiczne. Zapraszam jak kto chętny.
Tymczasem zaparzam szklankę chmielu na spokojnego Morfeusza tym bardziej, że jakby taki trochę czas....
wystarczy chmielu dla ludków wielu

PS. A wujcio Janek tylko w rumianek :-)
To by na tą chwilę było tyle.

czwartek, 25 września 2025

podsumowanie września

 Strzałeczka.

Minął prawie miesiączek od ostatniego wpisu w którym obiecałem fotki z zaćmienia. Trochę się w tym czasie pobujałem w okolicy. Najpierw na początku września wycieczka rowerowa w okolice Dolnej między GŚA a Strzelcami Opolskimi. Ptaków było mało co już mnie w tym roku nie dziwi, ale widoczki zaprawdę relaksujęce ;-)

kierowcy na A4 też mieli chwilę zadumy...
Na niewielkiej, ale pięknej ciepłolubnej murawie znalazłem cn 30 dziewięćsiłów - akurat kwitły. U nas pod Gogo też są, ale tam na kilkunastu arach było ich sporo - chętnie bym takie miejsce kupił by te murawy zachować , ale bez odpowiedniego utrzmania (koszenielub wypas) szybko by zarosło krzewami i straciło swoje właściwości. Takie murawy są często środowiskami półnaturalnymi i bez człowieka traci swój unikalny charakter. Jak widać koszenie to nie zawsze zło.
zamaskowana modlicha na dziewięćsile

Innym zaś razem odwiedziłem pobliskie stawy koło Jasionej. Celem były foty niesamowitego łąnu pływaczy. Pięknie kwitnąca część nawodna jest dla owadów nie tylko bezpieczna ale i atrakcyjna co uchwyciłem na focie. Owady są łapane w pęcherzykowate pułapki w części zanurzonej.
dla mnie bomba

Mamy kilka gatunków z tej rodziny i większość jest pod ochroną. Tylko jeden gatun nie , ale w związku  tym, że bardzo ciężko się je rozróżnia, to nie napiszę który to takson. 
portrecik

wygląda mi to na pszczołę miodną

Wracając z tej wycieczki natrafiłem na gromadzące się na noclegowisku jaskółki. Wypatrywałem obrączek a natrafiłem na siedzące blisko siebie 3 krajowe gatunki.
Ciemnawo już niestety było więc zdjęcie z serii doku.
na jednym przewodzie oknówka, brzegówka i dymówka

Kolejny rowerowy wypad na zalane kamieniołomy na od Gogo. Na Otmicach wody już prawie nie było. Na kolejnym poziom mocno spadł, ale na szczeście wody jeszcze nie brakowało. Wiosna miałęm tam samca helmuta -teraz wypatrzyłem aż 4 ptaki tego gatunku - być może był lęg!
ledwo widać te różowe dzioby, ale widać!
Kolejna fotka z wypadu na wieszanie budek na pójdźki. Dwa tygodnie temu zakończyliśmy z Waldim akcję i teraz wypada czekać na wyniki. 10 fajnych antydrapieżniczych budek czeka na sowich lokatorów. To foto z Błażejowic gdzie powiesimy 11stą budkę bo po akcji skontaktował się z nami Pan który stwierdził, że też chce mieć budkę i ma koło siebie pójdźkę - nawet nam jej foty pokazał. No to będzie miał :-)
Fotka nie sowia, a pokazująca miejsce w którym pójdźka może się dobrze czuć.
One lubią różne rudery :-)
opuszczone gospodarstwo i bardzo stare gniazdo bociana - w takim gnieździe też notowano lęgi małych sów
W kolejnym dniu była niesamowita widoczność i z mojej wiochy sfociłem "blender" na szczycie Śnieżnika.
i tak to się kręci....

Narzekałem mocno , że na pidżi nie ma drapoli i to w sumie prawa, ale kobczyki i w tym roku wpadły na krótką wizytę. Widzieliśmy je ze 2 razy w kilku lokalizacjach z Waldkiem wracając z akcji budkowej.

młodziaki głownie choć dorosłe też mieliśmy

elektryczna dwójeczka 

To już końcówka wpisu a wiadomo, że najlepsze na koniec :-)
No to heja;  tydzień temu na Kosorkach zauważyłem w spłoszonym stadzie krzyżówek jakąś małą siewe. W locie z daleka wyglądała na jakiegoś "piaska". Na szczęście ptak wrócił i dał się oglądnąć. 
Kiedy siadł na tafli wody ustaliłem z nim zgodę na publiczne wykorzystanie jego wizerunku na blogu :-)

płatkonóg szydłodzioby - mały ale wariat :-)

mój pierwszy na Kosorach

wylazł na brzeg na moment

To już ostatnie dwie fotki z pod Kalinowić gdzie wrócił mój znajomy srokosz z podgatunku "zabłockensis":-) - poznałem po rejestracji. Drugi rok pod rząd tu zimuje.

dał się "odczytać"

nie tylko mazurki mają plamki :-)
Tymże stadnym akcentem kończę wpis wrześniowy....aaaa, bo bym zapomniał z tym ksieżycem zaćmionym. Otóż była okazja go ogladnać, ale tylko przez lornetę i luntę jakoś wygladał. Foty wyszły jakbym go zdejmował przez jakąś firankę dlatego nawet głowy nie zawracam. Przyznam , że każda pełnia, szczególnie nisko nad horyzontem wygląda 100x efektowniej niż "skacowany łysy" :-)
No to tymczasówka!


niedziela, 31 sierpnia 2025

Powakacyjne; czyli było, minęło.

 Strzałęczka.

Dwa ostatnie miesiące kojarzą się z dość beztroskim czasem. Dla mnie jednak nie do końca taki był. O ile lipiec jeszcze jakoś nie był najgorszy to sierpień już słaby. No i aparat zaliczył awarię, dlatego w lipcu słabo szło dokumentowanie. Do połowy lipca miałem zajęcia w szkole - ostatnie w Karkonoskim PN. Tam pogoda nam znów płatała figle i nie dało się wejść na szczyty by połączyć edukację z fajnymi spacerkami. Ale nie ma tego złego jak mówią - dzięki temu odwiedziłem Hale Izerską i rezerwat z cudnym torfowiskiem wysokim. Niestety aparat właśnie w tym dniu odmówił współpracy. A dzień wcześniej jeszcze działał;

torfowisko przejściowe z ostrożaniami błotnymi

i siedmiopalecznikiem błotnym
To był bardzo intensywny łikend a zajęcia terenowe były baaaadzo fajowskie. Gdybyż jeszcze pogodowo dawało radę....Teraz mi aż ciężko uwierzyć, że po dość deszczowym lipcu sierpień nas praktycznie zasuszył. Apropo suchych klimatów:
wyka i kwitnące żmijowce - odporne na suszę rośliny które kochają owady

To chyba jedne z ostatnich fot z krainy błękitu, trzmieli i motyli. Teren jest uzbrajany pod strefę przemysłową i wiadomo jak się to skończy. Będzie demolka jak cholera.
Pokaże też ciekawostkę dotycząca niekontrolowanego rozprzestrzeniania się obcych gatunków roślin o  inwazyjnym potencjale ; na focie jakaś paulownia lub katalpa. Rośnie toto w szczelinie muru na budynku mieszkalnym w Obrowcu. 
katapla?
Nie wiem czy śledzicie informacje o rozprzestrzeniających się inwazyjnych gatunkach w naszym kraju, ale jest tego coraz więcej. Nawet budleję (motyli krzew) został ostatnio uznany za inwazyjny bo zauważono, że potrafi się samoistnie rozsiewać. To nie jest dobra wiadomość dla naszych i tak już poharatanych ludzką ręką ekosystemów. O tych sprawach będę miał trzecie półrocze na studiach. 
Tymczasem  zdjęcie z lipca pokazujące to czym obecnie się z Waldkiem zajmujemy. 
atenka
Uczestniczymy w projekcie Stowarzyszenia Ochrony Sów na który kasę wyłożyły władze województwa Opolskiego. Chodzi o pomoc tej naszej "rolniczej" sowie polegające na wieszaniu w odpowiednich lokalizacjach specjalistycznych (bo antydrapieżniczych) budek lęgowych. Jesteśmy w tej chwili za połową akcji. W następnych wpisach może coś pokaże. Co do klimatów rolniczych słówko o bocianach. O ile na plaskowyżu była tragedia (brak pokarmu) o tyle w Gogo do lęgów przystąpiły znów 2 pary i obie wyprowadziły młode. W sumie z tych gniazd wyleciało w świat 7 młodych ciapcianów!
gniazdo z ul Strzeleckiej i 3 młode

Jutro więcej fotek z sierpnia. Był krótki urlopik i trochę wycieczek na miejscu.

To lecę dalej z wakacyjnymi wspomnieniami. Jako, że rejon morza śródziemnego w lipcu i sierpniu to żar i gorąc (plus pożary) zdecydowaliśmy się na kierunek północny - miała być dzika Estonia. Niestety, kilka dni przed wylotem rodzinny dramat uniemożliwił nam zagraniczny urlop. Ostatnie parę dni lipca było smutne i nerwowe. Udało się raz czy dwa w teren skoczyć i tyle. Tu fotki z Kosorek. Pojechałem na zawciągowe łąki. 

piękne są 
 
tu jakiś szlaczkoń na ostrożniu
Drugi tydzień urlopu a w zasadzie 5 dni to szybki skok na północ PL. Zdecydowaliśmy się odwiedzić rejon pojezierza Drawskiego. Jeszcze nas tam nie widzieli, Kwaterkę mieliśmy na prawdziwym "końcu świata" czyli tak jak lubię. Spokój i cisza, łąka, orlik, kanie i kocanki piaskowe... Tylko trochę pogody i czasu brakowało by porządnie odpocząć. Natomiast udało się połazić trochę za grzybami, zajrzeć do rezerwatu torfowiskowego " Rosiczki Mirosławickie", wykąpać się w ultra czystym jeziorze i zjeść parę miejscowych specyjałów. W akcie desperacji pojechaliśmy nawet na spacer do Kołobrzegu bo u nas w tym czasie była mało turystyczna pogoda. ... i pomyśleć, że od tego czasu prawie NIC nie padało! 
Tymczasem kilka fot z plaży :-)
dziwok w typie białogłowej

Siodłata to kawał "bestii"

parząc z daleka na różowe nogi tego mewiszona dostałem drgawek z emocji :-)

A to niestety (dla ptaka) tylko jakaś pianka montażowa czy inny "uszczeniacz".  Tak to jest jak się lata po śmietniskach.....
halo, halo, fotka z falo...

Więcej fotek nie pamiętam :-)  Znaczy coś tam jeszcze robiłem, ale to głównie telefonem. 
Łikend kończący urlop to szybki skok na pidżi i rowerk w okolice Otmic. Na pidżi bieda aż oczy wypala. Dawno tak bezptasiego roku nie było. Jeden jedyny sejmik bocianów a drapoli jak na lekarstwo. No money, no honey jak by można było sparafrazować powiedzenia; nie ma żarcia, nie ma ptaków.
sielski widoczek

Parę obrączek odczytałem, ale wszystko krajowe.
pozycja imponująco-odstraszająca


lecimyyyy

czaple białe w okolicach Otmic
Wcześniej na kamieniołomie koło Kamienia Śl widziałem ganiającego się z kobuzem sokoła wędrownego. Akcja była blisko mnie , ale trwała krótko, dlatego nie mam jakiegoś wartego pokazania zdjęcia. Natomiast w ciągu dosłownie 5 minut widziałem tam 3 inne drapolki: krogulca, myszaka i trzmielojada! 
Kamieniołom koło Otmic wiosną miał sporo wody. Pod koniec pierwszej dekady sierpnia było jej już maławo co przyciągnęło masę rybożerców. Było pod 40 czapli, bocian czarny i bielik. Nawet jakieś siewki bujały o skalisto-gminiastych brzegach. No i dwa łąbędzie krzykliwe też mię troszku zaskoczyły.
ciekawy widoczek
Następny łikend to odwiedzone okolice osadników pod Strzelcami OP.  Liczyłem na jakieś ciekawe siewki ale tylko łęczaki i batony były. No i jak zwykle sporo kaczuch.
z dedykacją dla myśliwych - znajdź gatunek ściśle chroniony :-)

samiec gąsiorka z osadników
Zajrzałem na stawy na pobliskie Gąsiorowice - totalna susza! Zauważyłem późnawy lęg sieweczek rzecznych i łany krwawnicy. No i odbyłem mało przyjemną rozmowę z dzierżawca stawów - gość kiedyś do mnie dzwonił, żebym zawalczył z dużą firmą która w pobliżu wydobywa kamień czego skutkiem jest opadające na skutek leja depresyjnego lustro wód podziemnych zasilających rzeczkę dającą wodę stawom. Szczere odpowiedziałem, że ja nie dam rady bronić tego co mi ktoś wskazuje. Od tego są miejscowi wspomagani przez lokalnych samorządowców. No i usłyszałem, że mu kiedyś naukowcy znaleźli rzadki i chroniony gatunek rośliny i on przez nich nie mógł na jednym (niewielkim) stawie prowadzić hodowli ryb. Dodam, że gość jest myśliwym więc ta jego troska o wodę jest mocno "zaołowiona"....
łany krwawnicy na suchym dnie stawu
Kolejne fotki też z bieda-wody. Rzeczka Jemielnica jest uroczą, niewielką  i  ....okropnie traktowaną przez zarządców wód. Obecnie ledwo sączy resztki wody. W poprzednich latach za to ważek choć latało tam sporo. Teraz ledwo jeden znaleziony szablak przepasany. Ech....
jedna z ładniejszych krajowych ważek

lecicha mała lub południowa

trzepli latało kilka 
i jeszcze pani Tygrysowa

ładny stwór

Ciągną wątek wodny choć jak już pisałem, jest ogromna susza.
liście tej rośliny spotkałem nad Odrą - miał olbrzymie liście w typie strzałki wodnej więc to chyba ona? 

Za to na Turawie, o panie, na Turawie też ciężko. Co prawda nie z powodu wody, tylko glonów. Znów widać efekty przeżyźnienia dają znać....Śmierdzi okrutnie, ale siewkom zdaje się to nie przeszkadza a to one były powodem moich odwiedzin na zbiorniku.
stadko żerujących na kożuszku z glonów siewek.

Tego dnia zaliczyłem kontakt z 12 gatunkami siew. Pierwszy raz w tym roku trochę lepiej na nie popatrzyłem. Co prawda nic spektakularnego nie było, ale widokiem siewnicy w upierzeniu godowym i biegusa małego nie pogardzę nigdy.
siewnica

biegus mały - najpierw go usłyszałem a potem dopiero zobaczyłem. Warto znać głosy siewkusów.

Jeśli czas pozwoli wrzucę niedługo kolejną porcję fotek - za tydzień zapowiadają całkowite zaćmienie księżyca. Jeśli pogoda dopisze postaram się to zjawisko udokumentować.
Tymczasem i do następnego.