Etykiety

pidżi (41) ptaki (38) Turawa (25) dolina odry (25) gęsi (25) motyle (24) niszczenie przyrody (23) ważki (23) bociany (22) drapole (20) mewy (20) stada (19) góry (16) siewki (14) rajd ptasiarzy (13) zmiany klimatyczne (11) dewastacja (10) owady (10) stado (10) gogolin drzewa (9) przeloty (9) rolnictwo (9) księżyc (8) las (8) dzierżno (7) osadniki Strzelce Op (7) migracja (6) myślistwo (6) plaskowyż głubczycki (6) stawy tułowickie (6) Utrata (5) storczyki (5) łabędzie (5) żuraw (5) osadniki (4) parki narodowe (4) sokół wędrowny (4) żołny (4) biegus zmienny (3) bocian (3) błotniak łąkowy (3) cyraneczki (3) gogolin kamieniołomy (3) las naturalny (3) modliszki (3) mppl (3) orlik (3) piotrówka (3) rzeka (3) wróble (3) wycinki (3) zrównoważony rozwój (3) Jesioniki (2) Park Narodowy w Austrii (2) Rogów Opolski (2) biała (2) dziki park (2) dęby (2) gąsiorowice (2) kotlarnia (2) nietoperze (2) ochrona (2) ochrona przyrody (2) park w Rogowie (2) raniuszek (2) rybołów (2) rzekotka (2) wydmy (2) łączki A4 (2) Białowieża (1) Strzeleczki (1) ambona (1) bagno (1) bewiki (1) blotniak stepowy (1) brzegówki (1) budki dla jerzyków (1) czapla (1) drapolicz (1) erozja (1) jemioła (1) kotewka (1) krasowa (1) krynica morska (1) kumak (1) kurhannik (1) kwiecień (1) mamidło (1) mochów (1) ojcowski park narodowy (1) opryski (1) oprzędy (1) postrzałek (1) rozlewiska (1) rybitwa (1) siwerniak (1) stepowienie (1) storczyk blady (1) strach na ptaki (1) szpak (1) słowacja (1) trzmiele (1) uhla (1) wejmutka (1) widmo brockenu (1) zabezpieczenia antykolizyjne dla ptaków (1) zaćmienie słońca (1) znaczki skrzydłowe (1) znaki (1)

środa, 26 sierpnia 2026

Turecki cyrk

Na wspominanki z lipca i początku sierpnia przyjdzie pora, ale najpierw na świeżo chcę się podzielić wrażeniami z tygodniowego wyjazdu na turecką riwierę z rodzinką. Po ciężkim czasie jaki ostatnio miała moja rodzina trzeba było na chwilę zmienić miejsce pobywania. Kierunek był sprawą drugorzędną byle zmieścić się w konkretnym okresie czasu. No i chcieliśmy, by nasze dziecko miało moc atrakcji. Stąd zdecydowaliśmy się na okolice Side w Turcji. Pechowo rozpoczęliśmy bo ponad 3 godzinnym opóźnieniem. Do hotelu molocha dotarliśmy ok 3 w nocy i pierwszego dnia nie mieliśmy siły na opuszczanie terenu hotelu. Za to już pierwsze obserwacje oczywiście poczyniłem. No szału na obiekcie nie było mimo, że miał spory teren zielony i plaże nad samym morzem. Zauważyłem ledwie 5-6 gatunków, ale na pocieszenie jeden był dla mnie nowy: bilbil arabski:

bilbil i jego posiłek czyli figi

Patrząc na mapy nie za bardzo było gdzie się ruszyć na ptaki spacerkiem a fajne ptasie miejscówki wskazywane przez użytkowników E-Birda (nieoceniona pomoc w takich sytuacjach) były dostępne tylko przy użyciu samochodu a tego chciałem uniknąć. Z buta dostępne były tylko dwie miejscówki z których nikt nic nie meldował: niewielki hektarowy piniowy miejski lasek ok 1 km od hotelu i kawałki nie zajętej jeszcze przez przemysł turystyczny dolinki strumienia Kargi ok 2 km od hotelu. Zanim jednak ruszyłem na dreptajki zaliczyliśmy 3 godz rejsik na zachód slońca i delfiny. Kontaktu z morskimi ssakami nie doświadczyliśmy, ale udało się zaobserwować dwa burzyki w typie żółtodziobych, czaplę nadobną, siewnicę i trochę mew białogłowych/ romańskich. Na samym wybrzeżu szans na obserwacje siewek nie było bo wszystkie wolne miejsca zajmowały leżaki i parasole. W morzu o temperaturze zupy życia też malutko.  By nie zmarnować całego urlopu na hotelowe wrony, sierpówki, synogarlice senegalskie, wrony siwe, wróble i przelotne dymówki ruszyłem na spacerek późnym popołudniem dnia trzeciego. Pamiętałem jednak, że poruszanie się pieszo po tureckiej wsi jest dość ryzykowne z powodu dużych psów jakie można napotkać w pobliżu zabudowań. Te cholery są dość agresywna (chyba nazywają się kagnale) a ja nie miałem ochoty na wizytę w szpitalu po spotkaniu z takim diobłem. Najpierw natknąłem się na stadko ok 20 pliszek siwych żerujących na niewielkim ogrodzonym boisku do piłki skopanej. Potem wpadły w obiektyw jaskółki śródziemnomorskie zwane onegdaj rudawymi :-) Na sielskim podwórku z kurami i kozami szlajało się z 5 dzierlatek a ja kontynuowałem spacerek choć temperatura ku temu nie była najlepsiejsza (odczuwalnie jakieś 35 st C). 

jaskółki środziemnomorskie

dobrze maskująca się dzierlatka (młody ptak)

synogarlica senegalska

a tak wyglądają "szklarnie" w których produkuje się żywność m.in dla przemysłu turystycznego

W okolice dolinki strumyka Kargi dotarłem z pół godziny później. Z lekkim niepokojem wlazłem na pyłowo-piaszczystą drogę wzdłuż strumienia szczelnie owiniętego z obu stron betonowymi murkami. Było też sporo śmieci- przykro mi to pisać, ale Turcy to okropni syfiarze i nie sposób przejść 10 metrów by gdzieś nie zauważyć niechcianych śladów ich obecności. A fe.... 

Sam strumyk mający górski charakter także był okropnie zanieczyszczony odpadkami a co gorsza ciecz płynąca leniwie jego nurtem bardziej przypominała szambo niż wodę toczoną od strony gór widocznych na północnym horyzoncie. Co gorsza na tej pyłowej ścieżynce oprócz śladów kopytek jakichś kóz czy owiec były także odciski łap sporych psów.  No, ale ciekawość i chęć wyszukania czegoś ciekawego przezwyciężyła niepewność. Ruszyłem w takim oto otoczeniu wypatrując ruchu w sawanno-trzcinowym otoczeniu. 

tu szukałem czegoś żywego niekoniecznie gryzącego :-)

gąsiorek - zapewne migrujący na południe ptak

Chwilę po spotkaniu z gasiorkiem zauważyłem jakiegoś ptaka przelatującego wzdłuż strumienia na niewielkiej wysokości. Przy szybko przemieszczających się obiektach zmierzających w nieznanym kierunku :-) każdy ptasiarz ma dylemat: najpierw lornetka czy aparat? Ja wybrałem aparat.

i mam kolejną czajkę szponiastą w tym roku

Potem widziałem jeszcze stadko 4 ptaków z tego samego gatunku które ewidentnie szukało zacisznego i spokojnego miejsca do odpoczynku i żerowania z dolinie strumienia. O to było jednak ciężko gdyż oprócz ptaków w kamienisto-błotnistym otoczeniu przebywali autochtoni: oto i oni ;-)
pasterze kóz schowani za zakrętem, ale widać faceta łowiącego w tym szambie ryby i pszczelarza na brzegu,
Przemieszczając się wzdłuż strumienia fociłem też wazki:
jakiś szablak

Po dotarciu w miejsce gdzie ścieżka była już z powodu gęstej i kolczastej roślinności nie do przebycia usłyszałem ostry terkot którego nie znałem. Po chwili w niskiej gęstej roślinności udało się wypatrzeć jego właściciela -w upierzeniu dominowały szarości, widoczny był długi ogon przypominający raniuszka/wąsatkę i dość widoczny cienki i lekko skierowany w dół dziobek. No wypisz wymaluj pirinia skromna! Tylko jeszcze zdało by się to spotkanie udokumentować. 

udało się! - pirinia w całej swej skromności :-)
Pomyślałem, że nie będzie to całkowicie stracony (ptasio) wyjazd i cały w skowronkach (wróć!, w piriniach) ruszyłem z powrotem do hotelu. Zanim dotarłem do asfaltu jeszcze raz pokazały się czajki szponiaste:
fajny ptok ta czajka

Dotarcie do hotelu odbyło się bez przygód bo koleżka z foty na szczęście nie zdążył zauważyć mojej obecności choć gdybym w tym miejscu był minutę wcześniej to, no różnie by mogło być ;-)
słodziak inaczej :-)

Na razie to tyle, hnet dokończę. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz