piątek, 19 listopada 2021

Wypluszczony w Brennej

Długi łikend spędzony z grupą znajomych w Brennej wart fotowspominek. Ekipa zacna, teren ładny a i pogoda spacerowa dość. Pierwszy dzień minął nam na rodzinnym spacerku w pobliżu naszej kwatery. Co prawda pobłądziliśmy trochę, ale udało się zrobić 6 kilometrową rundkę co nie jest łatwe jak się idzie wąską stromą ścieżyną z w wózkami i małymi  berbeciami w nich. Moja Klara korzystała czy to ze swoich nóg czy mojego grzbietu co było niezłym treningiem przed sobotnią wyprawą na Klimczok. Zatem zaczynam fotkami z pierwszego dnia. Jednym praktycznie ptasim akcentem był oglądany z bliska (choć bez światła) pluszcz eksplorujacy dno rzeczki Brennica w centrum miejscowości. 

jeszcze resztki kolorów - gdzie tam panie zima

świece modrzewi

brzózki też się jeszcze ładnie odznaczały

wygląda jakby był wklejony, co nie? pewnie przez to dziwne zmierzchowe światło

tu troszkę lepiej

A tak z góry wyglądał teren gdzie spotkałem pluszcza.

cyntrum wsi

CO smutne widać ogromną antropopresję - szukając spokoju z dala od ludzi zabieramy górom dzikość i powodujemy coraz większe szkody. Dlaczego skoro w dolinie jest jeszcze miejsce ludzie budują się z dala od zwartej zabudowy? Dlaczego urzędnicy na to pozwalają? Przecież samorządy też muszą takie tereny skomunikować i uzbroić a nijak im się to nie opłaca. 

im więcej ludzi będzie w ten sposób szukało spokoju tym mniej go będzie...

Drugi dzień to wycieczka do Cieszyna ; zaliczony browar i zamkowe wzgórze ze słynną rotundą. Fajne miasteczko, ale wiadomo, że im mniej luda w kupie tym mnie mniej gniecie w .....siedzenie :-)

Trzeciego dzionka poszedłem na ok 20km rundkę której celem był Klimczok. Na tym szczycie Beskidu śląskiego jeszczem nie był. Małą grupką przemieszczaliśmy się dość sprawnie i mimo częstych postojów na foty zdążyliśmy wrócić do bazy przed zapadnięciem ciemności.

zapomniałem jak się oważ paprota zwie. jak se przypomnę uzupełnię
Wspominałem o widoczkach - miodne ci one były, nie tylko najbliższe szczyty się ukazywały ,ale i dalsze. Babska ;-) gora i Tatry dobrze były widoczne.
te mgiełki to niestety w dużej części zasługa smoga - nieźle tam daje.
szlak prowadzący skrajem rezerwatu "Zbocze Szyndzielni"

na najdalszym planie zęby Taterek

Skrzyczne

fota z okolic Klimczoka

Na koniec kolorki z buczynek co się jeszcze w tym rejonie ostały. Lasy niestety mocno pocięte - zamierający świerk zrobił duże luki które nieprędko zarosną porządnym lasem.

zejście żółtym szlakiem z Klimczoka do Brennej

Tymczasem borem lasem niedoczasem......

Pa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz