wtorek, 17 marca 2026

Kaskaderskie marzenia

Obiecałem, to się szybko zgłaszam :-)  Na okoliczność egzotycznych wspominajek wymyśliłem nieco samobiczujący tytuł ;-) A dlaczego, to już wyjaśniam- z grupą moich przyjaciół parę lat temu wymyśliliśmy sobie, że razem wybierzemy się na zimowe wakacje do Egiptu. By nam łatwiej było zgrać terminy zrobiliśmy nawet grupkę na jednym z komunikatorów zatytułowaną Marsa Alam. Przez 4 czy 5 zim nie mogliśmy się zgrać z terminem, ale w końcu się udało. 2 tygodnie temu po krótkich i intensywnych poszukiwaniach znaleźliśmy krótki pobyt na nad morzem Czerwonym w rejonie który uznawanych jest za jeden z najlepszych do obserwacji rafy. To było dla mnie najważniejszym warunkiem eskapady - nie interesują mnie luksusowe getta na pustyni- to nie moja bajka. Za to bogactwo unikalnych i przebogatych ekosystemów morskich jak najbardziej. Są to tak samo unikalne jak wrażliwe siedliska i w innych rejonach morza czerwonego zamarły zupełnie. Za to w okolicy Marsa Alam jeszcze się trzymają choć i tu widać, że część koralowców bieleje. 

Niestety o naszych planach nie wiedziały "gołąbki pokoju" z Ameryki i Izraela. Trzy dni przed naszym wylotem zaczęli wojnę z Iranem. Ta sytuacja spowodowała, że nasza podróż stanęła pod dużym znakiem zapytania. W sumie ten rejon Egiptu nie jest specjalnie narażony na ataki odwetowe ajatollahów, ale ryzyko, że powrót będzie z przygodami było niemałe. Ech.... Natomiast samolot do naszego celu był wypełniony do ostatniego siedzenia - widać, że ludzie głodne podróży nie lękają się wojny co akurat nie zawsze jest objawem dobrze działającego instynktu samozachowawczego :-)

Na szczęście zarówno lot tam jak i nazad odbył się bez "dodatkowych" atrakcji nie licząc prawie dwu godzinnej kolejki po wizy na niewielkim lotnisku Marsa Alam. Oni se tam wymyślili, że jeden urzędnik bankowy sprzedaje w okienku wizy 500 pasażerom a wiedząc, że to będzie trwało i trwało część z nich zdecyduje się na kupno wizy za większe pieniądze u naganiaczy :-) Ot, taki patent na biznes. Jeden nagania, 5 się potem odwdzięcza :-)

Nasz hotel złożony z ok 30 dwukondygnacyjnych budynków miał sporo zieleni zatem wymyśliłem, że pierwszego poranka zrobię se rundę po hotelowej zieleninie. Natomiast zdecydowałem, że wyprawę "rozpiszę: na dwa wątki: pustynno-rafowy i ptakowy. No to najpierw pustynia i rafa bo w sumie wiąże się to ze sobą, co zaraz zobaczycie. Aha, jeszcze szybki raport pogodowy: przez niecałe 5 dni temperatura w cieniu nie przekraczała 23 st C a z powodu silnego i uporczywego wiatru (niby normalne o tej porze roku) w cieniu było tak lekko chłodnawo. Woda w zatoce Abu Dabbab z rezerwatem rafowym miała ok 21-22 st. Po niecałej godzince snorklowania moje chude ciało bardzo potrzebowało się nagrzać :-)

Trochę żałuję, że sobie nie zdążyłem od kogoś pożyczyć jakieś kamerki albo aparatu wodoodpornego bo to co zobaczyłem przy pierwszym zanurzeniu głowy pod wodę zaprawdę mną "wszczonsło" :-)        Z każdym metrem przebytym wzdłuż ściany rafy oglądałem coraz to nowe i niesamowite widoki. Nie tylko samych koralowców, ale i ryb. Ustniki, papugoryby, skrzydlice, nadymki i dziesiątki innych gatunków ryb na przestrzeni kilkuset metrów to coś czego mimo braku dokumentacji i tak nie zapomnę. Na szczęście w necie są dziesiątki filmików z tego miejsca więc jak chcecie zerknąć to zapraszam  tu: coral reef marsa alam egypt - YouTube lub tu Piękna rafa koralowa - Hilton/Abu Dabbab EGIPT   Ta zatoka to rzeczywiście jedno z najlepszych miejsc nie tylko w Egipcie, ale ponoć i na świecie by cieszyć się z bliskiego kontaktu z cudownościami matki ewolucji. Udało mi się także spotkać 2 żółwie zielone. Patrząc na nie z bardzo bliska czułem pradawne piękno świata z przed milionów lat. Pojawił się też żal, że to co widzę w krótkim okresie czasu zniknie a przecież bez człowieka trwało by jeszcze następne miliony lat....

Co do samej rafy to tak jej powierzchnia wygląda podczas odpływu:

powierzchnię rafy tworzą pancerze koralowców które są zwierzętami a nie roślinami

W tych małych oczkach przyodpływie można było spotkać podobne do rozgwiazd wężowidła i kraby. 
wężowidło

krab pustelnik

Z krabami miałem zagwozdkę bo widząc rano na piasku tropy przypominające układem chrząszcze planowałem nocny spacerek z latarką by sprawdzić te niby owady. Potem jednak w ciagu dnia zauważyłem poruszające się skorupki ślmaków zasiedlone przez pustelniki łażące dość daleko od linii wody. I już zagadkę rozwiązałem.
Tu kilka fotek jak tak niewielkie organizmy jakimi są koralowce zbudowały okoliczne wybrzeże. Nawet na pustyni są ślady obecności rafy! I to wyniesionej na kilkanaście metrów nad obecny poziom morza. A my "znikamy" te organizmy w przeciągu geologicznego mgnienia oka (rosnące stężenia CO2 zakwasza morską wodę rozpuszczającą pancerzyki koralowców). Jakie to smutne :-(

miliony lat temu to była żywa rafa


skamieniałości przy morzu

"pisorkowy" pancerzyk koralowca - swędziało, żeby wziąć na pamiątkę, ale nie wolno.

Zauważyłem, że w wielu miejscach przy brzegu morza leżały spore kupy pancerzy koralowców. Sądzę, że i tu rozpoczął się masowy proces zamierania rafy więc jak chcecie ten cud zobaczyć to macie kilka lat - przynajmniej jeśli chodzi o morze czerwone :-(

widok na zatokę Abu Dabbab i "nasz" hotel

Zrobiłem sobie też  kilka spacerków na pustynię za naszym hotelem. Nie oddalałem się zbytnio bo przy wyjściu z hotelu stały tabliczki ostrzegające przez zdziczałymi psami. 
 w tej okolicy organizowano przejażdzki na wielbładach i qaudowe przejażdżki - z żadnych z tych atrakcji nie korzystałem.

Jak się przyglądniecie wierzchniej części tej górki zobaczycie szkielet rafy z przed tysięcy/milionów lat. 

rad bym się dowiedzieć jak powstaje taka formacja geologiczna

W okolicy codziennie obserwowałem dymówki i brzegówki. Ptaki leciały na północ czyli wracały do Europy.
Na koniec kilka kadrów z dedykacją dla miłośników ogrodów bez życia - ludzie! To co robicie z przestrzenią kamieniując ją, to nic innego jak zamienianie otoczenia w pustynie. Jak macie jej niedosyt, to polecam urlopik na pustyni i zobaczycie czy w takim otoczeniu rośnie...wróć złe słowo; WALCZY O PRZEŻYCIE więcej niż kilka gatunków roślin i zwierząt i czy można tam poczuć coś więcej niż pył niesiony przez wiatr....

tak wygląda otoczenie w bezpośredniej bliskości morza.

Ekstremalne warunki wytrzymują tylko super wyspecjalizowani - nie dość że sól to jeszcze brak wody. 
nawet kwitło 

a tu pozdrawiam "kamieniarzy" z okolicy - niech was susza nie opuszcza  :-)

A po tym w sumie niezbyt wesołym poście będzie trochę weselszy i kolorowy.
Inszallah ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz