wtorek, 29 sierpnia 2023

Błotniakowskie żołny i inne sprawki

Cześć jak czapka!

Przygarść fotek z nizin z letnich wojaży po pidżi i innych pobliskich miejscach. Na płaskowyżu jest trochę ptaków bo i gryzonie widać. A jak jest pokarm to jest na co popaptrzeć choć bez szału na razie. NO i na np brakuje stad czajek i mew.  Kobczyków też nie widać , ani kurhanników. Za to bocianów w magicznej dolinie Straduni trochę było. U żołn i błotniaków łąkowych w porządku. Trochę ich latoś bujało w okolicy. Zapraszam na kolorowe obrazki z mijającego szybko lata. Wspomnę też o aurze płatającej figle migle. Lipiec nie rozpieszczał bowiem ciepłem , za to sierpień przywalił ostro temperaturą a i burze dały się  w okolicy mocno we znaki - szczególnie drzewom.

insektolubne kolorowe ptaki
Akurat w okolicy kolonii trwał wylot młodych. W pewnym momencie naliczyłem w powietrzu cn 30 żołn. Pięknie.
plecy dorosłego ptaka

młody ziewający ptak - szeroko potrafi otworzyć dziób, prawda?

ze zdobyczą
Odwiedziny okolic Solca i Gostomii były najbardziej owocne jeśli chodzi o drapole ale i boćki. Pierwsze zgrupowania dorosłych bocianów zaczęły się od końca lipca. Jakieś obrączki też odczytywałem , ale jeszcze nie wprowadziłem do systemu. No i sprawdziłem zawartość ok 7-8 bocianich wypluwek i dziwiło mnie, że tak mało było tam szczątków gryzoni a tak wiele owadów w szczególności chrząszczy. Wymieranie owadów może mieć jakiś wpływ na liczebność populacji bocianów choć to oczywiście moje dywagacje a nie naukowe fakty.
Okolice Solca. Kiedyś plynęła to rzeczka - teraz środkiem doliny biegnie suchy rów. 

sejmik i prace polowe

samica błotniaka łąkowego
Piękne to są ptaki a i mamy szczęście, że są tu u nas ludzie którzy zajmują się ich czynną ochroną. To od jednego z nich wiem, że ten rok był dla łąkówek nie najgorszy a co ciekawe stwierdzono sporo lęgów błotniaka stawowego w uprawach zbóż - niesamowite jak niektóre gatunki się szybko adaptują do nowych okoliczności. 
tegoroczny ptak 

znów samica w locie
znów młodziak ale sfocony w woj dolnośląskim
Błotniaki będę jeszcze widywać do połowy września, ale boćki do końca sierpnia "odeciane" na amen - dziś czytałem, że pierwsze młodziaki z Mazowsza właśnie dotarły do Czadu czyli środkowej Afryki. Lecą tam w stadach złożonych z młodych ptaków więc ciekawe skąd wiedzą gdzie lecieć? Chyba już kiedyś o tym już wspominałem. Dopiero o 2 tygodnie po młodych lecą stare ptaki i to też zauważyłem na pidżi. Pierwsze stada złożone są głownie z młodych ptaków a ostatnie ze starych.
to dorosłe: jeden z nich miał czeską rejestrację

topole, łąki i bociany czyli magia dol Straduni

o zachodzie słońca
I jeszcze opustoszałe gniazdo z elementami ludzkiego syfiarstwa. To z Nakła.
plastiku przybywa w przeciwieństwie do bocianów

srokosz wkurzony obecnością myszaka
Pare fotek drapoli jeszcze:
dorosły bielik z nad Odry
Coś dziwnego dzieje się u nas z tym gatunkiem, po spektakularnym wzroście populacji od kilku lat jest bardzo słaby sukces gniazdowy i nie za bardzo mam pomysł co jest tego przyczyną. A ptaki w rewirach są i widać, że są do nich przywiązane.
orlik z gościnnych misji u Dr Szpona
U nich tez przeciętny rok był. 
Jak przy drapolach jedzących gryzonie jestem to taka fotka dwóch inego autoramentu bo bez skrzydeł:
młody lis to żaden przeciwnik dla dorosłego kota, ale lepiej jak jest bariera :-)
Pełnie zaliczyliście w sierpniu? Bo będzie jeszcze jedna jakby co zwna "niebieskim księżycem" . Ostatnio wyczytałem, że nazwa "blue moon" nie oznacza koloru księżyca a właśnie rzadko występującego zjawiska drugiej pełni w miesiącu i odpowiada naszemu określeniu "raz na russki rok"(tfu, plwam na wszystko co russkie).
w szponach jemioły
Owady w tym roku zaniedbuję, choć w sumie mam w dzikim ogródku trochę fajnych stworzeń. Może  przyszłym roku pokuszę się i je tu spróbuje pokazać. Na razie tylko paź z łączek koło A4
paź królowej
Ostatnia porcja fotek i wieści z zeszłego tygodnia:
przylecialy świstuny i przyniesły pieruny :-)
na Kosorkach pierwsze moje "jesienne"

Skutki burz jakie tych samych dniach przeszły nad Opolszczyzną były srogie: wiało i łamało dość  spore drzewa. NO, ale takich akcji będzie przecież coraz więcej i choć już widać że to się nasila nasze władze i społeczeństwo nic z tym nie robią. Bez grama refleksji dalej koncentrują się na wygodnym i beztroskim życiu jakby wierzyli, że w takim stylu da się prowadzić tzw "rozwój" w nieskończoność.". Chyba nic się z tym nie da zrobić....
aleja kasztanowców koło Pisarzowic po wichurze -i tak dały sobie nieźle rady. Padały o wiele masywniejsze drzewa

Ostatnie dwie foteczki to tzw resztówki opuszczające nasz rejon: młoda kukułka odmiany rdzawej i wilgi spotkane w niedziele podczas rowerowej wycieczki. 

nietypowe miejsce spotkania -pole rzepaku

parka wilg - samiec nawet sobie jeszcze pogwizdywał na nachodzącą jesień

Pożegnalny filmik z kolorowymi ptakami i do zaś:

Pięknych obserwacji życzę!

 

wtorek, 22 sierpnia 2023

Dla ochłody

Upały ostatnio niemożebnie dają w kość w tych zabetonowanych do imentu miastach i pipidówkach, zatem zabieram Was na wycieczkę gdzie będzie można troszkę pooddychnać rześkim górskim powietrzem. Obrazki będą z dość spontanicznego i urokliwego wyjazdu w Taterki z 3 kolegami z branży "nieprzyrodniczej" :-)  Okoliczności dość hardkorowe, bo start nastąpił w środku nocy po to by o świcie być już na górskim szlaku i choć przez pierwsze kilka godzin nie "cześćkować" tysiącom górskich turystów. To lecimy na czerwone wiersycki z dwoma Mateuszmi i kapitanem Dżekiem Sparrołem :-)

świerk się odnawia, ale dorosnąć nie zdąży
gółka długoostrogowa bodajże

hale kipirzycą malowane a w tle kominiarskie 


w lipcu hale wręcz kipią feria barw i ksztaltów
Choć kolorowo to i tutaj widać, jak zmieniający się klimat wpływa na roślinność. Znikać będą rośliny i zwierzęta lubiące chłód i wilgoć. Na focie za to widać len -  to raczej ciepłolubny gatunek którego nie kojarzę z wcześniejszych wypraw w Tatry.
Na szlaku do godzin przedpołudniowych prawie nie spotykaliśmy ludzi, za to kozicę jak najbardziej.
czyżby jej się życie w dolinach marzyło? :-)
Podejście pod Ciemniaka zaiste nas mocno zachmurzyło a i ochłodziło się tam, że me dłonie pół godziny potem odmarzały. Odczuwalna temperatura spadła chyba do jakiś kilku st Celcjusza na plusie. Goryczkom też było chyba chłodno:
wysokogórskie murawy

lepnica bezłodygowa 


kwitnące łany rdestu ptasiego

Przy podejściu na pierwszy szczyt Czerwonych Górek pojawili się biegacze startujący w górskich biegach Tatra Sky Marathon - zaprawdę powiadam Wam, najkrótszy dystans na którym można było się sprawdzić wynosił właśnie tyle ile maraton a najdłuższy coś koło 70 km o ile dobrze pamiętam. Ponad 500 śmiałków w tym ivencie startowało, gruboooo. A śmigali jak kozice.  
Nasze tempo było bardziej relaksacyjne, bo stopery pogubiliśmy po drodze i nie było jak mierzyć czasu i tętna :-)
NO i git bo akurat moje kolana wyścigów w górkach nie lubią.
Za to widoczki i panoramki wielce:
widok z Kopy Kondrackiej na Krzesanice
Tutaj rozpoczęliśmy schodzenie w dół w stronę Giewontu i doliny Małej Łąki. Ptasio bardzo kiepsko, oczywiście, siwerniaki i płochacze halne były, ale poza nimi to raczej lipa. NO może jeszcze warto wspomnieć o dwóch bocianach czarnych które jak rzadko kiedy mogłem obserwować z góry :-)
hale zaczynają czerwienieć
szlak w dolinie Konradowej
Ostatnie zdjęcie przedstawia nadciągającą paskudę. Przez chwilę mieliśmy nadzieje, że nas to jakoś minie bockiem, aleć się srogo zawiedlim. Lało solidnie chyba z godzinę. Myśmy i tak mieli z górki, ale tym co się  chcieli dostać na przełęcz pod oblężonym klapkową stonką "turystyczną" Giewontem raczej współczuliśmy. Na szczęście nie była to burza z piorunami, ale szlak zrobił się śliski i wymagajacy koncentracji przy każdym kroku. Do samochodu dotarliśmy w promieniach wróconego słonka, prawie wysuszeni, cali i  uśmiechnięci. 
17 kilometrów w tym tempie nie zrobiło moim styranym kończynom specjalnego zła, co zdarzało się już na tym szlaku wcześniej.
Będe tęsknił a tymczasem oczekujcie wieści z pól i stepów opolszczyzny.
Nerra,


poniedziałek, 7 sierpnia 2023

okoliczności bliższe i dalsze ciut

Zaległości trza nadrabiać bo pisanie pamiętnika z Malezyji okupione było sporym wydatkiem czasowym. To zaczynamy balladę o moich ulubionych tematach. Najpierw opowieść z mego ogródka który próbuje przerobić na "małomiasteczkowy" rezerwat przyrody. Nie ma tu wstępu "spalina" - koszone było już tak dawno, że najstarsze ślimaki nie pamiętajo. Rozrastają mnie się pięknie groszki i jakubki starce. Trawy trochę zagłuszyły np : maruny i ptasią wykę, ale pozwalam naturze działać a ja obserwuję i czasem jeno kosą przelecę co gęściej wybujałe miejsca. Dzięki temu mam znów 3 gatunki modraszków, czerwończyka, przestrojki i kilka innych gatunków motyli których miłośnicy 2 cm malowanych na zielono trawniczków i tujek u siebie nigdy nie zobaczą. No wiem, wiem, oni tego niestety nawet nie potrzebują wiec się tym zapewne nie martwią... A ja robię się dziki, dziki do booolu mając takich gości:

kolejny sezon obecności zadrzechni
Kilka razy ją u mnie widywałem. Polecam groszek, ona go kocha po prostu. Jak ktoś chce nasionka pisać - dostarczę. Mam dużo.
groszkowa sawanna
A wiecie, że pomimo  "chaszczy" nie złapałem jeszcze ANI JEDNEGO KLESZCZA? Jak kiedyś kosiłem to regularnie z ogródka przynosiłem. To zapewne jest związane z obecnością wrogów tych krwiopijców. Może jeszcze jakiś zbiorniczek zrobię -taki mini ogród deszczowy. 
wieszczek na chmielu - te mam tą roślinę w ogrodzie.

Jak już lecę na zielono to mam podwójnie zielonego gagatka:
gdzieś niedaleko musiały mieć dziuplę bo je często słyszę.
A co do tego drzewa na którym siedzą dzięcioły warto bym wspomniał , ze za szczyla czyli jakieś 40 lat temu bywałem na tym podwórku gdzie rośnie bo jest po sąsiedzku. Właziliśmy z kumplami na drzewo i obżerali pysznymi gruszkami. To jakaś stara odmiana. W tej chwili w moim kwartale jest już bardzo niewiele starszych drzew owocowych. Ludzie zachłyśnięci tanimi i dostępnymi o każdej porze roku owocami wyrżnęli drzewa które sadzili ich rodzice i dziadkowie. Po co grabić liście, zbierać i przetwarzać owoce i dbać rośliny które je rodzą skoro w sklepie jest (na razie) wszystko.... Biedaki nie kumają , że lepiej mieć swoje, zdrowe i za darmo niż płacić za marketowy syf. A o tym gdzie te wszystkie ptaki i owady mają się podziać to na 100% przez myśl im nie przejdzie. Daleko odjechaliśmy od naszych korzeni i chyba nie ma co marzyć, że do nich wrócimy....
A takie dzięcioły bez drzew z dziuplami gdzie mają założyć lęg? Hmmm?

Zanim zabiorę nas na wycieczkę do południowej wielkopolski to parę fot z pobliska gdzie coś złotego i różowego tryska z łyski pyska :-)
te piękne "klify" idealnie by się nadawały na kolonie lęgową morskich ptaków :-) Tylko sól musze załatwić i sardynki
A to chwilowo nieeksploatowany łom w Otmicach. Oby jak najdłużej tam woda była.

mam szczęście do "ozłoconych" łysek :-)

zawciagi z łączek koło Przywór i Kosorek

Tam też spotkałem młodego bielaska. Fajny apacz.
tegoroczny gamoń

młody zaskrończyk co się schował w zrzuconej przez wiatr jemiole

Chcąc przejechać ściągnąłem sporą jemiołową głowę z drogi a tam taki gość :-)
Tu jeszcze oblaczek - w tym roku znów ich latało sporo.
trąbka pompka 
Czas na kilka fotek z rodzinnego łikendu spędzonego koło miasteczka Wschowa. Były dwa spacerki podczas których obserwowałem owady i ptaki. 
kto powie na to siedlisko "nieużytek" dostanie kopa ze szpica ;-)

a co te tu tentegujo? 

tego nie znam

dzierlatka
U nas już jej praktycznie nie ma a w okolicach Wschowy widziałem je w dwóch lokalizacjach. W jednym rodzinnym stadku było aż 6 ptaków!
Zachwyciła mnie też piękna ok półtora kilometrowa aleja jesionowa łącząca Wschową i wioskę Osowa Sień. Na pomnik przyrody od już!
bajkowe miejsce

na koniec jeszcze kolorowy akcik i zapowiedź kolejnego odcinka z Taterek.
modraszki i ich pocałunki dupkami :-)

To tymczasem i żyjcie kolorowo :-)