poniedziałek, 21 listopada 2016

Pływające AGD i Dzień Mewy

Strzałeczka.
Po małej przerwie związanej z wyjazdem zielony J-23 ponownie nadaje. Najpierw refleksja związana z szalejącą na max aurą- w świąteczny łikend na południu kraju spadło po 20 cm śniegu a dzis za oknem pisząc te słowa termometr pokazuje 14 na plusie - robiąc dziś małą rundkę rowerkiem widziałem nawet zaskrońca! A much i bierdonek po prostu tabuny!
Teraz nacznynam właściwe wspominki z łikendu. Pewnie niektórzy zastanawiają się skąd w tytule "pływajace AGD"? Co to być może? Rozwiazanie zagadki jest proste bo chodzi o LODÓWKĘ :-)
Kaczuchy o tej śmiesznej z deczka nazwie od ok 2 tygodni siedzą na zbiorniku Turawskim a to i nie dziwota bo rozbujana ostatnimi wiatrami Turawa jako żywo przypominać im może morze :-) gdzie spędzają zimy (głownie Bałtyk).
urywało głowe!

widoczek od strony elektrowni na LOK
A gdzie te AGDe??
pan lodówka wyglada na rozbawionego.........
..........no jak się miał nie cieszyć jak widział mnie wkurzonego próbującego w chłoszczącym wietrze zrobić coś choć z grubsza przypominającego pamiątkę ze spotkania :-) Partnerka znalazła czas na toalete.
cosik wyszło jednak
O co kaman w drugim członie? Już wyjaśniam: w łikend Opolskie Towarzystwo Przyrodnicze którego jestem (hehe) członkiem :-) organizowało akcję edukcyjną dla zainteresowanych życiem i rozróżnianiem mew. Razem z koleżanką pomagaliśmy koledze Prezesowi w objaśnianiu niuansów upierzenia i przygodowo-podróżniczych ciągotek ptactwa kojarzonego czasem z "kac-krokiem" :-)
Trzy godzinki spędzone w wąskim ale żywo zainteresowanym pokazywanymi przez dobra optykę gronie Opolan przyniósł wyśmienite obserwacje. Nie, mewy polarnej nie było ani innej "sabinki" takoż, ale odczytane obrączki na srebrzaku z Litwy, częściowy odczyt finki , 2 Czeszki śmieszki :-) i niemiecka koleżanka to naprawdę powód do radości. Mewy to podróżnicy którym często zdarza się zimowanie w tym samym miejscu a do tego są to dość długowieczne ptaszki więc daje to duże pole do popisu "odczytywaczom " i śledzenia ich czasem zawiłych żywotów ( o czym pisałem już nieraz, nie dwa....).
Czas na bohaterki dnia:
na marinie było cn 4 gatunki mew
ta w środku to właśnie argentat z Finlandii !
"hewi metal" - jaka szkoda że cały nie odczytany!
zbójeckie lico kolejnej "argentyny"
to kaleki Litwin - co mogło spowodować taką kontuzję?........
śmiecha od Angeli :-)
śmieszka - cieszka, oj, sory, czeszka :-)
Jak się człowiek dobrze przygladnie śmiechom to stwierdza, że bardzo różnią sie od siebie tymi wzorkami na głowie!
poręczówka trzygłowa
troszkę ruchu
inna czeszka - zimuje w Opolu kolejny raz!
A to już nie mewa ale kaczor mandarynki spotkany podczas przejśca wzdłuż kanału Młynówka.
clandestino ;-)
Na koniec widoczek z ostrogi kolo Hotelu Piast - to już jest koniec. Zapraszam na następny raz , oby było co focić bo to będzie dwusetny post w mojej wspominkowej działalności!
Odra w Opolu
To nazrazie!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz