wtorek, 18 października 2016

Gęsi i żurawie w Baryczańskiej trawie

Strzałeczka.
Zaproszono mnie na sobotnią eskapadę w zachodnią dolinę Baryczy. O tej porze roku wrażenia z ptaszenia są tam po prostu niezapomniane, dlatego bez chwili namysłu potwierdziłem swój akces.
Sobotni poranek (po piątkowym winobraniu) na lekkim hengołweże odsypiałem w aucie - ja to mam czasem dobrze :-)
Natomiast już 2 godzinki potem w rejonie wsi Osiek wybudzony i pobudzony latającymi tam a nazad stadami żurawi pasłem zmysły na maxa! Cudne widoczki fundowane przez setne zgrupowania są nie do oddania gdy się ogląda tylko li fociaki.
pod światło
szkoda ze dźwięków na zdjęciach nie da się odsłuchać
jeden miał kolorowe plastiki ale dał dyla zanim go odczytaliśmy :-(
Godzinka spędzona w polnym krajobrazie minęła szybciutko. Następnym punktem do odwiedzin to spuszczany staw Jamnik - tabuny ptaszorów urzędują w tej lokalizacji!
tysiące śmiech żerujących jak głuptaki, setki gęsi, siewki, czaple, no czaaaad po prostu!
samotna zbożówka
ptaki siedzą dość blisko brzegu
ataken
plusk i rybka w dziobie
przewalały się stadnie :-)
Po obserwacjach na Jamniku podjechaliśmy troszkę przypadkowo (zmyłka drogowa:-)) na całkowicie pozbawiony wody staw Jeleni. Tu siedziało kilkanaście bieliksów, trochę czapli i siew.
daleko w kadrze 3 bielki
Podczas lunkanki toczyła się rozmowa z panem traperem wędrującym mimo skrajem drogi. Szkoda , że nikt z nas nie zapytał tego chopa jak się zowie bo ciekawie nam opowiadał o okolicznych terenach i niedawno zakończonym rykowisku pokazując całkiem udane zdjecia. W jego taszce zauważyliśmy grzybki i to właśnie zapowiedź kolejnych ujęć które pokaże za chwilkę.
Po paru przebytych samochodem kilometrach czas nadszedł najwyższy by troszkę pospacerować. Okazją ku temu było położenie wieży nad stawem Stary. Droga trwała może troszkę zbyt długo ale to tylko i wyłącznie przez tabuny fotogenicznych grzybków: kanii i chumororków :-)
oddajcie mi kropki!
 w brzozowych złomach
double red - is it bed? :-)
kształt młodej czubajki przypomina ..............każdemu co innego ;-)
 parekselans kopuły cerkwi
Po dotarciu do wieży obserwacyjne znów widoczki tabunów ptraszorów  - jeszcze paręnaście dni temu na błotkach stawu siedziała czajka towarzyska. Tego dnia "tylko" ponad tysiąc zwykłych czajników, siewy złote, szablodziób, rodzinka krzykliwców i to co wcześniej widziane w poprzednich lokalizacjach.
Następnie odwiedzamy stawy w Grabówce - tam oprócz mewy siodłatej i jej mniej śniadych :-) koleżanek - raczej bez szału.
nie ma bata - to siodłata :-)
W planach spacer po kompleksie w Rudzie - mamy nadzieję że zobaczymy już pierwsze bewiki ale tym razem łabądki z północy jeszcze nie doleciały. Za to innych blaszkodziobych grube stada.
Ja podziwiałem jesienne toki krakw - samce mocno się starały by zdobyć względy swych wybranek. Głośno się odzywały i pozowały by tylko mieć możliwość przekazania swych kaczych genów w obieg :-)
pan "kraken" :-)
Inne obserwacje blaszkodziobych to typowe o tej porze roku świstuny, gówienki..........oj, sory głowienki, płaskonosy i czernice.
DO tego obrazek z grobli porośniętych dębami na których latem można spotkać koziorogi dębosze.
czarna dupka krakwy
pan płaski....
ze swoją frauł
ne ma sunka :-(
ooooooskubańce! czyli robimy poduszkę na zime
Poszukiwania bewików nie przyniosły rezultatu, ale na pociesznie w kadr lunety wpadła berka białolica. Gęsi z północy także niebyt wiele - myślę, że na dniach dolecą tak jak i poszukiwane łabędzie czarnodziobe.
Warto odwiedzać dolinę Baryczy choć najlepiej zrobić sobie to z noclegiem - wtedy można odwiedzić zarówno zachodnią jak i wschodnią część której my już nie zdążyliśmy spenetrować mimo  prawie 7 godzin w ternie.
Na pożegnanie znów Jamnik - ostatnie pół godziny bardzo ptasio-grzybiarskiego wyjazdu nie przyniosło spektakularnych obserwacji. Nic nie szkodzi - po powrocie do domu konsumując czubajkę ala schaboszczak wspominałem miłe chwile w fajnym towarzystwie - dzięki Siostry! :-)
Na pożegnanie fioletowe płomyczki z niedzielnego rodzinnego spacerku w dolinie Odry.
jesienne ziemowity
I w tym momencie kończę wspominki łikendowe.
Tymczasem - hasta la proxima amigos!
Nerra!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz