poniedziałek, 30 marca 2015

Witaj wiosno, żegnaj wiosno............

Przekorny tytulik bo cosik mię się widzi, żem dobrze uczynił nie pakując jeszcze karmnika do garażu. Pomimo kilku cieplejszych dni w tzw przedłikendziu sam koniec tygodnia przyniósł przedsmak zapowiadanej w tej chwili pogodowej paskudy. Wiało, padało ale na szczęście nie cały czas wiec połaziłem trochę i parę ciekawych obserwacyjek poczyniłem.
Sobota pod znakiem okolic Płaskowyżu gdzie kilka wiosennych przylotniaczków uwydatniło swą obecność.
Najpierwej "nyga" w przelocie na N.
bociek czarny
Łażąc po niewielkich zadrzewieniach w okolicy Głogówka można się natknąć na kwitnące ciągle wawrzynki.

w przyrodzie róż oznacza często TRUCIZNE! choppy, beware of  rosante muheras :-)
Na mapach w necie gdzie często wyszukuje ciekawe i nieznane mi jeszcze ptasie lokalitki wybrałem do odwiedzenia dolinę Osobłogi w pobliżu Racławic Śląskich. Tak spędziłem z 3 godzinki prawie gubiąc kalosze w pięknie podlanym olsie porzeczkowym zadżumionym w swoich suchszych rejonach łanami przebiśniegów.
potem już wszystko "pływało" :-)
 Olsik niezbyt duży ale z dużym ptasim potencjałem - była parka żurków, dzięcioły zielonosiwe, kosmacz i  drobnica. Doszedłem do północnego krańca lasu  którego granicą jest rzeka.
Postawili tam wiatraka i małą elektrownie wodną - na zdjęciu jazz na Osobłodze w tym rejonie.
jazz na Osobłodze
Pliszek górskich nie uświadczyłem na co po cichutku liczyłem. Wracając wzdłuż rzeki wszedłem w podmokłe łozowiska gdzie wychaczyłem stadko 10 remizów, 3 samotniki, kilka kszyków a na polu obok duże stado grzywaczy.
łozowisko gdzie bujały remizy

grzywacze żerowały na polu a spłoszył je polujący krogulec
 Teren godzien odwiedzin o każdej porze roku, alem ciekaw co w sezonie lęgowym można zobaczyć dlatego zawitam tam mam nadzieje jeszcze nie raz.
Wracając widziałem  pod Żywocicami  boćka białego - fotki nie wstawiam, bo już światła nie było i takie bele co wyszło.
Niedziela to szybkie czesanko okolic Krasowej i stwierdzenia pierwszej dymówki, pary kani rudej oraz  podśpiewujących w trzcinowisku podróżniczków - ślicznie drą swe małe dziobaki a potrafią wpleść zaskakujące dźwięki w swą pieśń. Ja usłyszałem na przykład chrapliwe dźwięki rybitwy rzecznej!
Powrót na obiadek przed południem, ale jeszcze po drodze odwiedzona Rozwadza - na wodzie tylko jeden perek! Ja nie wiem o co chodzi z tym zbiornikiem, onegdaj to na przelotach regularnie coś ciekawego tam stwierdzałem :-( Teraz tylko trzciny wypalone i generalnie wielka d..a
potrzosy spotkać można na przelotach w wielu miejscach - ten sfocon koło Rozwadzy
Popołudniu mimo niezbyt fajnej aury wsiadłem jeszcze na rowerek i korzystając z dłuższego o godzinkę dnia trochę pobujałem w rejonie Czerwonych Górek. Nos mnie zawiódł - koło stawów latał rybołów a troszkę dalej w stronę Jesionej zszokował mnie swym widokiem ohar! Que sorpresa!
w przelocie na E
W okolicy kolejnej qultowej dla mnie miejscówki tzw "Szczakla" słychać było sporo dzięciołów, pierwiosnki, strzyżyki. Ogólnie pomimo chłodu i wiaterku ptaki nadzwyczaj aktywne.
W pobliżu zabudowań przy stawach ( na wodzie znów puchy) pozytywnie mnie zaskoczył samczyk pliszki górskiej - pojechałem jej szukać w sobotę na Osobłoge a ona do mnie przyleciała :-)

dzidzidzi wołał pan "góral" namiętnie
Dotarłem więc do dom bardzo uśmiechnięty a kolega Waldi skomentował me popołudniowe obserwy hasłem, cytuję: 'tyś to chyba był w rano w kościele", nie Waldi na osadnikach w Krasowej :-)
Na koniec dwa ptaszory z karmnika którego czuje chyba będę parkował w maju :-(
grubasek
face to face z sierpówką
Na koniec pozwolę sobie na życzonka świąteczne bo nie wiem czy będzie okazja coś wstawić do tego przyrodniczego pamiętnika z powodu nadciągającej pogodowej paskudy;
FELIZ PASQUA for ewryłan! Może i pogoda nie dopisze ale niech się Wam gębuchny śmieją w towarzystwie najbliższych a ciało relaksuje w te 3 wolne od stresów (mam nadzieje) dni. Smacznego jajca i wesolutkich.
Taka jeszcze pozycja świąteczna w wykonaniu modraszek:
Wesołych Świat Wielkiej Mocy!
Nereczka, do zaś.





 

sobota, 21 marca 2015

Zaćmionypeel

Strzałeczka.
To co w tym tygodniu wyprawiały astro-klimaty zwiastuje jakiś wielki kataklizm ;-)
Najpierw we wtorkową noc można było zobaczyć u nas aurore borealis ( zorze po naszemu) a w piątkowe południe częściowe zaćmienie słonka. Zły jestem jak osa, bo o zorzy dowiedziałem się w środę rano czyli po ptokach :-(  Pomyśleć że poleciałem obserwować skutki burzy magnetycznej na daleką północ mając szanse pare tygodni potem na to samo pod nosem................ech!
Nic to, choć zaćmienie (częściowe)  fajnie obfociłem i te zjawisko pokazywać będę w bieżącym wpisie.
10:28
Zestaw do focenia składał się standartowo z lunety, "idioty" i filtra spawalniczego o nominale 10. Robienie zdjęć tarczy słonecznej bez tego filtra skutkowalo by niechybnym uszkodzeniem matrycy aparatu.
Zaćmienie wystartowało krótko przed 10 a fotki trzaskałem co 5-10 minut.
tu ujęcie bez lunetowe - widać fajne bliki w kształcie cienia księżyca na tarczy słońca 
czarna kropa z lewej strony to nie brud na matrycy a wybuch na słońcu

10:38
 10:45 




10:49
11:05
Podczas obserwacji ciekawe spostrzeżenie dotyczące temperatury na zewnątrz - na początku w słońcu termometr pokazywał okolice 12 kreski (ok godz 10), ale już godzinę później mimo bezchmurnej aury temperatura obniżyła się o ok 4-5 stopni C -  i to było czuć! No ale w końcu byliśmy jakby w półcieniu więc nie dziwota.
11:15  - okolice maximum zaćmienia
4 minuty później cień ksężyca "przelatuje" na druga stronę.
W okolicach maximum zrobiło się jakoś dziwnie, ciężko to słowami opisać a i matryca mojego głupka nie potrafiła w sposób satysfakcjonujący tego zobrazować. No w każdym razie kto oglądał to wie jak było.
11:37
11:47
11:52
Taką to dokumentacje poczyniłem a sięgając pamięcią pare lat nazad wspominam częściowe zaćmienie z 03.01.2011 roku - też o podobnej skali choć cień księżyca inaczej był ułożony.
max zaćmienia sprzed 4 lat
Na dobranoc el sol w wersji kiczowato-sansetowej z tego samego dnia co zaćmienie. Ligotka to jednak Ligotka :-)
Ale zorzy i tak długo nie przeboleje!!! :-)

taki zachodzik zawsze zwiastuje zmianę pogody
pocztówka dla zawsze zakochanego w klimacikach zbliżonych do kiczu Dżeka :-)
pożegnalne z tele

Teraz obiecuje sprawdzać prognozy zorzy przynajmniej 1 w tygodniu i prosic Dżia o bezchmurne niebo :-)
Tymczasówka.


niedziela, 15 marca 2015

Peregrinowe perygrynacje

Strzałeczka, na wstępnie wyjaśniam tytuła bo niektórzy mogą mieć problem z przeczytaniem a co dopiero zrozumieniem ;-)
"Peregrinem" w slangowo-łacińskim słowniku ornitologicznym nazywamy sokola wędrownego, a drugi człon odnosi się do podróżowania (choć nie tylko) więc wychodzi wędrowanie za/z wędrowniakiem :-)
Ten to właśnie gatunek został ptakiem łikendu i jego obserwacji nie przyćmiła nawet obecność gęsi krótkodziobej w pobliżu domu :-)
Zacznę wiec od opowieści o sokole którego zauważyłem jadąc popołudniem w okolicach Racławiczek.
Ptak gnał za stadem gołębi:
początek ataku
Za chwile drapieżnik wybrał sobie ofiarę i napoczął balet pościgowy - zwinność i gracja z jaką sokół manewruje za swą ofiarą jest niesamowity!
sokół lubi atakować ptaki mniej więcej swego rozmiaru a bywa że i większe.
Gołąb parę razy próbował zmyłek, ale sokół w czasie jednego zwrotu zahaczył ofiarę szponami a gołąb zaczął opadać. Mimo, że akcja rozgrywała się na niewielkim pułapie sokół podjął nieszczęśnika zanim ten opadł na glebe.
bingo!
Sorki za fatalne zdjęcia, ale brak światła i spora odległość nie pomagały.
Po chwili drapieżnik ze zdobyczą wylądował na polu i zaczął ostrą "skubanke". Jak to gadają gdzie drwa rąbią tam pióra lecą :-)

piękny dorosły ptaszor.
Trwało to może z minute, dwie, aż nagle posilającego się ptaka coś spłoszyło. Najpierw myślałem , że ktoś ode wsi leci ratować gołębia, ale nie. Wędrowniaka odgoniły od zdobyczy 2 myszaki! Wściekły peregrin wydajać bardzo przenikliwe kraczące "rek_rek_rek" napoczął nękać z powietrza najpierw jednego (tego powstrzymał a myszak stracił cały rezon!)  a potem drugiego myszołowa który już siadł na świeżym truchle.
Atakujący starał się szponami pacnąć nieproszonego gościa a ten zaś robił wygibasy na plecy wystawiając swe szpony w kierunku sokoła - wyglądało to wprost niemożliwie a trwało dobrych kilka minut!
batalia o zdobycz
nawrotka do kolejnego ataku
Sokół ze dwa razy usiadł na polu a ja korzystając z sytuacji oblukałem jego nogi w poszukiwaniu biżuterii - ptak nie miał żadnych znaczników.
Niestety brak światła spowodował, że nie czekałem jak to się zakończy, ale i tak wydarzenie którego byłem świadkiem mocno mną "wstrząsnęło" :-)
Myśl mnie też naszła taka, że jakby kto zobaczył myszaka siedzącego na gołębiu to mógłby wysnuć wniosek, że te myszołowy to strasznie szkodniki a jak mogą dopaść gołębia to kto wie co jeszcze są w stanie "kilnąć" :-) Jak to czasem oczom wierzyć nie można ;-)

Teraz fotki żurków spod Mokrej - na samej piaskowni puchy niestety.
trąbiące żury
Do południa odwiedziłem też stawy na Utracie - zauważyłem pierwszego mojego (wiosennego) błotniaka stawowego, kanie rudą i cale hordy wściekle bębniących dzięciołów. Z ptactwem wodnym duuuuużo gorzej, 2 pary gęgawy, kilkanaście łabędzi, kilka par krakw i niestety pan stawowy z dubeltówką (wcześniej słyszałem 2 wystrzały). Oby go chudy byk!
ufna gegawa
raniuszki są na etapie budowy gniazd
średniak jęczał jak zarzynane prosie :-)
duży żerował akurat
wczesnowiosenne brzezinka na Utracie
Skoro na chwile przerwałem ptaszenie to szybciutko pokazuję fotki "glebowych klejnotów" z lasu w Otmęcie - czareczki w brzydkiej i szarej scenerii podłogi lasa wyglądają całkiem interesująco.
grzybie klejnociki

ten duży okaz zrobiony kompakcikiem - choć obraz nie tak plastyczny jak z lustra to głębia ostrości łatwiejsza do opanowania
 Skoro zaanonsowałem spotkanie z gęsia krótkodziobą to i jakiś dokumencik z wydarzenia zapodam:

ta jasna po lewej
W lunecie od razu wpadła mie w oko bo nogi różowe jak majtki tipsiary (chyba, nie wiem, nie widziałem.........yyhhmmm i tak się nie przyznam). Niestety nie widać tego na focie a i głowę złośliwa "gęsina" chowała :-(. Trudno, nie chce być znana to nie :-) Obserwacje przy super światełku i odległości ok 120m! Jak w TiVi :-)
bunkrująca się krótka.
Pożegnam się fotką kwiatostanu przebiśniegu - te rośliny kwitnął już na całego a za chwile zaczną przylaszczki, złocienie i zawilce. Oby jeszcze słoneczko przyświecało i wiosnę będzie można powitać bez ciepłego odzienia na plecach :-)
mutant przebiśniega

Tymczasem mówię do następnego i dziękuję za atencjone :-)
Baj!

poniedziałek, 9 marca 2015

z okolic dnia łomena

Taki tytuł bo ten łikend minął pod znakiem nie tylko wiosennych migrantów ale i święta Kobiet :-)
Sprawy męsko damskie pomijam jednakowoż bo to nie miejsce na wynurzenia miedzypłciowe a przejdę do tereni ;-)
Po obserwacyjkach z ostatnich dni mniemam, że każdy nowy dzień będzie przynosił jakiś nowy gatunek wracającego z południa na stare śmieci skrzydlaka - oby :-)
W sobotnie południe deptałem okolice parku w Rogowie opolskim i przyległości. Bardzo przyjemne miejsce w którym można spotkać i wodne ptactwo (są starorzecza i podmokłe łączki) i drobnice parkową a do tego w bezpośredniej bliskości Odry która to wiadomo ptasią autostrada jak każda dolina większej rzeki jest.
Najpierw zoczyłem parę żurków -strzeliłem szybką fote środowiskową i szybciutko nazad - teren idealny do potencjalnych lęgów więc przeszkadzać nie lzia!
czujne żurki
 Park w swej części niezagospodarowanej przecudny- bardziej przypomina pozostałości łęgu a podmokły teren sprawia że ludzie z piłami mają "pod górke" z uprawianiem tak zwanej gospodarki leśnej :-)
tak obluszczowane drzewa nie często można spotkać


to co tam padnie pozostaje na miejscu i zasila glebę substancjami odżywczymi - tak powinien wyglądać każdy LAS


 Bobry też dolewają do poziomu aż miło ;-) Te gryzonie mimo czarnego PiAru robią na bank najlepszą robotę jeśli chodzi o przywracanie normalnego poziomu wód gruntowych. Nie kochają ich za to melioranty, oj nie kochają :-)
W chaszczach buszowały mysikróliki, sikorki, namiętnie gruchał siniak, strzyżyk darł dzioba a i dzięcioły starały się z całych sił obwieścić początek wiosennego amoku "rozrodczego".
Miłą niespodzianką dla mnie był śpiewający zniczek - to mój najwcześniejszy jak na razie.
nie chciał zapozować san_of_e_gan!
Przemknął też znienacka droździk ale tego zdjąć nie dałem rady. Potem jeszcze odwiedziłem pobliskie łąki kolo Gwoździc. Podreptałem tam bez efektu za bekasikiem, ale kończąc eksploracje łączki natknąłem się na kląskawkę! Que sorpressa! milutko!
w 2014 też ją widziałem 7.03 - co za koincydencja!
Teraz czas na widoczki z Turawy- wreszcie zbiornik wygląda na wiosnę tak jak powinien. Wysoki stan wody dla lęgowych ptaków wodno błotnych będzie prze_prze! Dobrze że w końcu po tylu latach bojów ktoś zrozumiał że ochrona przyrody i kasa z turystów mają wspólny mianownik :-)

popołudniowa kontrola od strony Szczedrzyka
 Żadnych fajerweków nie zanotowałem natomiast ponad 400 świstunów to ciekawy widoczek i wcale nie zaskakujący bo miejsca na kaczuchy jest teraz pod dostatkiem!
Teraz z innej beczki, takiej rogatej. Smutny co prawda był los tego zwierzaka którego "resztki" pokazuje, ale poroże nieregularnego czternastaka to nie byleco (bynajmniej dla mnie)

był sobie byk
Jeleniu oddał ducha po polowaniu - nie powinno tak być aby zwierz skonał w męczarniach ale ja swe zdanie na temat polowań (w ogóle) mam wyrobione i nic więcej nie napisze.
Ucieszył się za to pan nadleśniczy co został tym znaleziskiem obdarowany. Gębuchna mu się śmiała od ucha do ucha.
Kończę obrazkiem symetrycznym - kompozycja najświeższa bo z dzisiejszego rowerkowania. Jak widać gęsi dalej bujają po okolicy. trza będzie jeszcze coś próbować podziałać z tymi sympatycznymi ptakenami póki nie dolecą na daleką pólnoc.
klucz i smugi kondensacyjne samolotów - taka sytuacja :-)
No to co? Tyle na Z_dzisiek i pozdrowiska.