niedziela, 31 sierpnia 2014

trele Mornele

Strzałeczka.
Tytulik może lekceważąco brzmiący, jednakowoż tu nie o błachych ptokach będzie jeno o mornelach!
Przełom sierpnia i września jest optymalnym czasem na wyszukiwanie tych pięknych i ciężkich do zauważenia siewek związanych z polnym krajobrazem (podczas przelotów only). My z brygadą już pare lat próbujemy je wyszukać - do wczoraj bezowocnie!
I wreszcie w tą sobotę nie tylko moje marzenie aby obejrzeć ( po uprzednim jego samodzielnym odnalezieniu) morela zostało spełnione! Ekipa w 4osobowym składzie wyruszyła w sobotni jeszcze dość zachmurzony poranek w kierunku Głogówka robiąc co jakiś czas stop przy obiecująco wyglądających polach. Jak wygląda "typowe" mornelowe pole wytłumaczył nam kolega Michał mający u siebie w Ujściu Warty 7 ptaków we wtorek. Nota bene już wtedy poprosiłem go aby myślami skierował te ptaszki do nas i prosze! Madżik nomalny!
Podczas wysiadania na polu pod Agnieszczynem usłyszałem (jak się potem okazało nie tylko ja) charakterystyczne gwizdanie, alem nie był pewny czy nie słyszę tego co bym bardzo chciał usłyszeć :-)
pole jakie jest każdy widzi
 Podczas przepatrywania lunetowego od prawej do lewej i od lewej do prawej zauważyłem niewielką siewe z białą brewką i już wiedziałem z kim mam do czynienia!! Za chwile Waldek zaanonsował głośnym okrzykiem obecność kolejnych ptaków! Słowem pisanym dzieżko oddać emocje towarzyszące temu wydarzeniu a i słowne "artykulacje" raczej do cytowania nie nadają sie :-) No w każdym razie ciary na rękach i 100 przybitych piatek niech wystarcza i tyle :-)
Stadko liczyło 7 osobników, ale że daleko towarzycho biegało to trza było podejść bliżej. Nie ułatwił zadania traktor z opryskiwaczem wjeżdżający akurat na "nasze" pole, ale i tak okiej bo przynajmniej panu traktorzyście nie przeszkadzała nasza obecność.
nie ma szans dostrzec morrnela gdy ten znieruchomieje!
Po podejściu na jakieś 80-100m już fajnie paśliśmy gały widokiem stadka. Niestety ptaki w pewnym momencie poderwały się i robiąc rundke dookoła nas siadły w innym miejscu.


widoczna charakterystyczna biała przepaska na piersi
dorosły ptak


















W stadku były tez cn 2 "juvki". Mornele intensywnie żerowały i ciężko mi było cyknać im przez lunete dobrą focie. Na szczęście pooglądałem se je do woli :-)
dorosły i młody ptak
podczas ataku :-) na dżdżownice
Jeszcze focia z fałszywymi oczami z tyłu głowy.
z takiej perspektywy morel jest niewidoczny!
 I jeszcze podczas lotu.
czwóreczka to nie wszystko

piątka
sześc, siódmy odbił chwile wcześniej
W sumie stadko liczyło 7 ptaszorów.
Jeszcze tylko pamiątkowa focia i po godzinie dreptania za mornelami ruszyliśmy dalej.
tam sa!
Podczas dalszej drogi przeanalizowane zostały wszystkie okoliczności obserwacji a także scenariusze: co by było gdybyśmy to lub tamto, kto co słyszał , kiedy i ile razy i  generalnie bajkowe rzeczy :-) No ale emocje jeszcze w nas grały!
Potem w kilku jeszcze miejscach gdzie spodziewaliśmy zobaczyć coś ciekawego już takich trzęsień ziemi nie było, natomiast znaleźliśmy obiecującą miejscówkę pod Lisięcicami gdzie trza musowo zaglądać. Teren fajnie wyniesiony i widok dookoła pyszny z dodatkową "wieżą" obserwacyjną :-)
równoległość polno-słomianeczna
chopaki czeszą
słomiany wdowiec ;-)
Jak na te 5 godzin spędzonych w terenie to nic więcej godnego uwagi nie przylukano, a i drapoli jakby troche mniej niż w poprzednich latach. Pojedynczy kobuz, 2-3 łąkówki, stawowce i kilka myszaków. Pod Pawłowiczkami jeszcze 8 boćków białych (bez plastików) i ok 200 dużych mew.
Koło Naczesławek spotkaliśmy kolegę z Gliwic obserwującego wcześniej ogromne stado czajek  które płoszył swoją obecnością duży sokół. My już jednak na sokola nie zdążyliśmy za to poinformowany o gwiazdach dnia kolega obrał kierunek na Kotkowice :-)
to co zostało po bardzo dużym stadzie czajek
Jako, że czas gonił kolegów to obraliśmy azymut na dom. Dla mnie jednak to nie był konie ptakowania łikendowego w tym dniu bo po obiadku dostałem jeszcze pozwoleństwo na spędzenie nocy w Turawie.
Atmosfejra jak zwykle przepozytywna i troszke nowych gatunków raczyło zaszczycić wacki swą obecnością.
biegus krzywodzioby w resztkach godowej szaty
 W nocy solidna ulewa trochę nas pomoczyła a i mglisty ranek nie zapowiadał super pogody na niedziele.
widok na 3-cia górke
 Około 9 zaczęło się jednak wyraźnie przejaśniać a i z każdego obchodu ptaki przynoszono, więc całkiem fajnie. Sporo wazek lata a na nie polują przelotne kobuzy. Nad obozem latał bociek czarny i rybołów ze sporą rybą.
szablak
 Miałem też ciekawe spotkanie z trzcinową myszką ala wodniczka. Podczas obchodu ptak wyskoczył mi na łodygę manny mielec i jestem pewien, że widzę środkowy biały pasek na głowie ptaka ( i to z odległości ok 4-5m). Cóż z tego skoro na inne kluczowe cechy nie popatrzyłem a i "lustra" na obchód nie ma brałem bo nie ma sensu brać jak rzeke trza przejść zanurzonym do piersi! Kurde, bez foty to sam nie wiem czy jest sens to zgłaszać do KF-u................Wodniczka na śląsku to wyczes srogi, ale bez dokumentacji może nie przejść:-(
Końcówka posta będzie zaskakująca bo takich rzeczy raczej na Turawie spodziewać się ciężko. Kolega Arek takim ustrojstwem będzie badał w niedalekiej przyszłości ptaszory!  A co, kamerka podwieszona to można jakieś czary z mleka robić :-)
Powodzenia Arek i czekam na efekty zastosowania drona w ptasich tematach !
A może se z hopakami kupimy taki sprzęt do wyszukiwania morneli i innych polnych cudów w przyszłości?! :-) kto wie.......
Arkowe UFO z kamerką HD może latać do 1 km od pilota i cn 150 m w góre!
 I tak już przechodzę w stronę piżamy czekając na przeżycie poniedziałku i wtorku bo potem jak gada jeden frend: "jeszcze tylko jutro, dwa dni i łikedn!" :-) :-) :-)
Nereczka wsiem!





1 komentarz:

  1. Gratulacje morneli-tyle czasu szukania i wreszcie się udało:)pozdro

    OdpowiedzUsuń